Z reguły kluby chcą, żeby ich zawodnicy występowali w reprezentacji. Poza bonusami finansowymi, to często pozwala zwiększyć wartość piłkarza, ale też całego klubu i jego znaczenia na arenie międzynarodowej. Z powodu konfliktu z selekcjonerem w najbliższym czasie w barwach narodowych nie ma zamiaru występować jedna z gwiazd mistrza Polski. Dla Lecha paradoksalnie to są bardzo dobre wiadomości.
Allahyar Sayyadmanesh od blisko roku nie występuje w narodowych barwach. W tym czasie opuścił choćby mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych, jednak nie jest to spowodowane jego dyspozycją sportową. Akurat pod tym względem należy do czołowych graczy ze swojego kraju. W każdym razie zdecydowanie nie można go zaliczyć do ulubieńców aktualnego selekcjonera reprezentacji Iranu.
Gwiazdor Lecha Poznań zapowiedział, że nie będzie występował w reprezentacji. Klub może się cieszyć
Sayyadmanesh o swojej sytuacji w reprezentacji wypowiedział się w rozmowie z irańską telewizją. Otwarcie zadeklarował, że dopóki obecny selekcjoner będzie na swoim stanowisku, to on nie ma zamiaru występować w narodowych barwach.
– Jedyną rzeczą, za którą nikt nie może mnie skrytykować, jest moje zachowanie. Nigdy nie miałem żadnego problemu dyscyplinarnego. Przez ostatnie cztery lata pod tym sztabem szkoleniowym ledwo grałem w reprezentacji. W zeszłym sezonie dostałem w sumie nieco ponad 20 minut czasu gry. Szanuję decyzje i preferencje każdego trenera, ale mam nadzieję, że są one uczciwe. Już wiedziałem, że pan Ghalenoei naprawdę we mnie nie wierzy. Nie śledzi on z bliska meczów irańskich zawodników grających za granicą.
– W zeszłym sezonie zostałem powołany jako prawoskrzydłowy, a jednak Ghalenoei zapytał mnie, czy potrafię też grać na prawym skrzydle. To pokazało mi, że naprawdę nie oglądał moich meczów. Dopóki ten sztab szkoleniowy będzie rządził, nie widzę się w grze dla reprezentacji. Nie są mną zainteresowani, a szczerze mówiąc, uczucie jest wzajemne. Nawet podczas obozów, na które byłem zapraszany, nie czułem, że cokolwiek dodano do mojej gry ani że odniosłem z tego korzyść – powiedział w irańskiej telewizji Sayyadmanesh.
I paradoksalnie Lech oraz przede wszystkim Niels Frederiksen mogą cieszyć się z takiego obrotu wydarzeń. Na początku stycznia odbywa się Puchar Azji, co oznacza, że Irańczyk z pewnością opuściłby dwa ostatnie mecze fazy ligowej Ligi Europy oraz początek rundy wiosennej w Ekstraklasie. Nie byłby też obecny na obozie przygotowawczym.
A przecież nikogo nie trzeba przekonywać, że irański skrzydłowy, który wcześniej występował w belgijskim Westerlo, jest jednym z najbardziej istotnych graczy w szeregach mistrza Polski. Do tej pory w 15 występach strzelił już siedem goli oraz dorzucił dwie asysty.
W teorii na Puchar Azji mógłby wybrać się również Ali Gholizadeh, który akurat jak był zdrowy to w kadrze grał regularnie i był tam jednym z najbardziej wyróżniających się graczy. Tyle że on w tym okresie dopiero będzie wracał do pełni formy, więc wątpliwe, by świeżo po kontuzji został zabrany na turniej do Arabii Saudyjskiej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix