Pierwsze dni przerwy reprezentacyjnej mają to do siebie, że ponownie przypominamy sobie trafienie Luisa Suareza w meczu z PSG i takie tam. Nas też dopadła ta, nazwijmy to, choroba, dlatego publikujemy dla was tabelkę, z której dowiecie się, kto na starcie sezonu Ekstraklasy zanotował największy progres względem poprzedniej kampanii.
Pod uwagę wzięto punktowanie w meczach z dokładnie tymi samymi rywalami, co przed rokiem, przy czym Wisła Kraków wcieliła się w rolę Lechii Gdańsk, Śląsk Wrocław Arki Gdynia, a Wieczysta Kraków Bruk-Betu Termaliki Nieciecza.
Do stworzenia tego tekstu zainspirowały nas wyliczenia Opty dla Premier League.
Nikt nie stoi w miejscu
Co ciekawe, w zestawieniu nie ma ani jednej drużyny, która wyszłaby na zero. Każda z piętnastu ekip (nie wliczamy Wisły Kraków, Śląska i Wieczystej) zapunktowała lepiej lub gorzej w starciach z tymi samymi przeciwnikami.
Patrząc globalnie, trzy razy powtórzył się wynik sprzed roku – Raków ponownie przegrał u siebie 1:2 z Wisłą Płock, Lech raz jeszcze wygrał przed własną publicznością 3:0 z Piastem, a w Lublinie Motor znów bezbramkowo zremisował z Górnikiem. Ponadto Zabrzanie wygrali u siebie 2:1 z Wisłą Kraków, tak jak przed rokiem z Lechią, a Zagłębie zremisowało 1:1 zarówno z Wieczystą, jak i z Termaliką.
Piętnastka omawianych drużyn strzelała w ubiegłym sezonie mniej, ale nieznacznie. Udało im się zdobyć zaledwie trzy bramki mniej – 187:190.
Godne odnotowania jest też to, że każdy z zespołów co najmniej raz osiągnął rezultat słabszy niż przed rokiem. W drugą stronę tylko Raków Częstochowa nie potrafił ani razu wykręcić lepszego wyniku niż w minionym sezonie (pod względem punktowym, bo na przykład w czwartej kolejce przegrał na wyjeździe z Cracovią 1:2, a w poprzednich rozgrywkach uległ 0:2).
Górnik na szczycie, dramat Widzewa i Cracovii
To teraz przejdźmy do tabelek. Najpierw punktowa:

Bezapelacyjnie najlepiej wypadł Górnik Zabrze, który rok temu, z tymi samymi przeciwnikami, zdobył aż siedem punktów mniej. Podopieczni Michala Gasparika osiągnęli też lepszy wynik czterokrotnie – najwięcej w lidze ex aequo z Koroną, Zagłębiem, Piastem oraz Wisłą Płock. Jedyny regres zanotowali w derbach z GKS Katowice – niedawno przegrali 2:3, podczas gdy wcześniej wygrali gładko 3:0.
Na drugim miejscu znalazły się Zagłębie Lubin, Korona Kielce oraz Piast Gliwice – po cztery oczka więcej. Te dwa ostatnie kluby łączy ciekawostka – tylko Widzew Łódź równie rzadko notował te same rezultaty, co rok temu. Po dwa na dziewięć prób. Tyle samo ma Wisła Płock, ale ona rozegrała jedno spotkanie mniej.
Na uwagę w zestawieniu zasługują Wisła Płock i Motor Lublin, które, mimo że punktują lepiej niż rok temu, znajdują się w dolnej połowie tabeli. Fenomenem jest Motor, który ma więcej oczek niż w ubiegłym sezonie, a jest… przedostatni. Z tymi samymi rywalami Lublinianie zdobyli zaledwie cztery oczka – wszystkie po remisach.
Przejdźmy na drugi biegun, czyli do najgorszych zespołów. Na dnie znajdują się Widzew Łódź oraz Cracovia – po minus siedem punktów. Co martwiące dla fanów tych ekip, obie otarły się o spadek w poprzednim sezonie, a teraz są na gorszym kursie. Pasy zresztą z tą dziewiątką przeciwników wygrały aż cztery z łącznie dziewięciu zwycięstw w minionych rozgrywkach.
Jak tworzyliśmy tę tabelę, gigantycznym zaskoczeniem był dla nas Raków. Gdyby wziąć pod uwagę tylko osiem kolejek, Częstochowianie mieliby zaledwie… trzy punkty mniej niż przed rokiem. W tym sezonie przegrali we Wrocławiu, a rok temu wygrali w Gdyni. Poza tym wszystko zgadzałoby się praktycznie 1:1. Całość popsuła jednak porażka w Kielcach, podczas gdy rok temu było zwycięstwo.
Jedynym zespołem na minus, który znalazł się w górnej połówce, jest GKS Katowice, jednak jedno oczko mniej to niewielka dysproporcja.
Piast w gazie, Radomiak w kryzysie
Przejdźmy teraz do bramek:

Tu małą anomalią jest Zagłębie Lubin, które strzelało i traciło tyle, ile rok temu. Tyle samo, co w poprzednim sezonie strzela też Widzew, jednak stracił trzy gole więcej.
Największy progres w ofensywie zanotował Piast, który prawie podwoił swój dorobek goli, podobnie zresztą jak Wisła Płock. Widać świetną robotę Daniela Myśliwca, który kręci wyniki ponad stan. Legia i GKS również znajdują się dość wysoko, a ponownie szokować może lokata Motoru Lublin.
Największy regres w ataku z kolei należy przypisać Radomiakowi. Było osiemnaście bramek, jest zaledwie siedem. Skuteczność Zielonych jest momentami doprawdy porażająca. To, w połączeniu z czterema straconymi golami więcej niż w poprzednim sezonie, daje nam najgorszy bilans bramkowy względem minionego roku, czyli -15. Znacząco pogorszyły się również ataki Jagiellonii oraz Cracovii (nie mają napastnika).
Pod kątem defensywy bardziej dziurawy zrobił się Raków – to chyba nikogo nie dziwi. Druga jest Cracovia, trzeci wspomniany Radomiak. Więcej goli niż rok temu traci, co ciekawe… Legia Warszawa.
W defensywie tylko pięć ekip traci mniej niż rok temu. Znowu dziwi Motor Lublin, a poza tym mamy do czynienia z czterema z sześciu czołowych zespołów w lidze.
Czy warto wyciągać daleko idące wnioski? Oczywiście, że nie. Traktujcie to w ramach ciekawostki.
I błagamy, niech Ekstraklasa już wróci.