Juventus nie pozostawił złudzeń. W Bergamo pora bić na alarm?

Marcin Ziółkowski

20 września 2026, 20:10 • 4 min czytania 0

Reklama
Juventus nie pozostawił złudzeń. W Bergamo pora bić na alarm?

Juventus bez większych problemów pokonał Atalantę 2:0 w niedzielnym hicie piątej kolejki Serie A. Skuteczni pod bramką Bergamaschich byli Francisco Conceicao oraz Gleison Bremer. Polaków na murawie w Turynie zabrakło. Nicola Zalewski ponownie przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych, a o przykrej sytuacji Kamila Grabary doskonale wiadomo. Atalanta przegrała trzeci ligowy mecz z rzędu. Stołek Maurizio Sarri zaczyna robić się gorący.

Reklama

Okoliczności meczu

Polscy kibice z pewnością nastawiali się na rywalizację dwóch rodzimych talentów. Kamil Grabara zadebiutował w barwach Starej Damy podczas meczu z NEC Nijmegen i już po 10 minutach zanotował asystę. Niestety, Polak zerwał więzadło krzyżowe w kolanie i nie zagra do końca sezonu. Powiedzieć, że to pech to jak nic nie powiedzieć.

Nieco lepiej, choć nieszczególnie – jest u Nicoli Zalewskiego. Maurizio Sarri ostatnio nie widzi w skrzydłowym jednego ze swoich ulubieńców do ustalania składu i z minutami bywa bardzo różnie Z Cagliari nie podniósł się z ławki, a sezon zaczął przecież od trzech meczów w pierwszym składzie.

Szkoleniowiec Atalanty zaliczył kolejną sentymentalną podróż do miejsca, w którym wygrał mistrzostwo kraju w 2020 roku. Od tego czasu, Juventus nie wygrał tytułu w Serie A.

Obydwie drużyny liczyły na przełamanie negatywnego trendu w lidze – Juve nie wygrało od dwóch meczów, a przegrało ostatnie starcie z Sassuolo. Atalanta polegała w ostatnich dwóch meczach.

Reklama

Juventus XI: Vicario – Kalulu, Bremer, Lucumi, Celik – McKennie, Douglas Luiz – Conceicao, Gonzalez, Alajbegović – Kolo Muani,

Atalanta XI: Carnesecchi – Bellanova, Scalvini, Kristensen, Bernasconi – Samardzić, Kessie, Ederson – De Ketelaere, Krstović, Rowe.

Reklama

Przed meczem uczczono pamięć zmarłego przed kilkoma dniami Sandro Mazzoli, legendarnego włoskiego zawodnika. Choć nie przez wszystkich, bo najzagorzalsi kibice Juve nie uszanowali minuty zadumy. Niektórzy z nich odwrócili się do murawy plecami.

Juventus lepszy. Atalanta okradziona z karnego?

Juventus rozpoczął spotkanie, jakby uświadomił sobie, że Atalanta do tej pory przyjęła na siebie aż 82 strzaly w czterech spotkaniach, więc grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Choć Marco Carnesecchi wpuścił do meczu z Juve jedynie pięć bramek to i tak przekracza to sumę goli oczekiwanych rywali razem wziętych (3.07 xG).

Reklama

Randal Kolo Muani miał okazję już po pierwszej minucie meczu, ale golkiper z Bergamo był czujny. I na długo to była jedyna interesująca szansa w tym spotkaniu, choć Atalanta długo próbowała naciskać gospodarzy. Zeki Celik po otrzymaniu podania na lewej stronie boiska dograł mocno w pole karne, z prawej flanki zbiegł do środka Francisco Conceicao i płaskim strzałem pokonał Carnesecchiego.

Trafienie Portugalczyka oznaczało, że w 49. meczu Serie A nadal nie było bezbramkowego remisu.

Reklama

Krótko później, sędzia Luca Zufferli zadziwił brakiem decyzji o jedenastce w sprawie ciągnięcia za koszulkę Jonathana Rowe’a. Anglik wybiegał do podania Lazara Samardzicia za linię obrony, ale Pierre Kalulu skutecznie mu to uniemożliwił. To spora kontrowersja, bo Rowe nie miał wobec tego żadnej szansy na dobiegnięcie do piłki. Takie sytuacje często kończą się dyktowaniem rzutu karnego.

Emocji było jak na grzybach, ale – szukając pozytywów – przynajmniej coś wpadło do sieci. Nie był to na pewno poziom, do którego przyzwyczaili piłkarze Serie A od początku rozgrywek.

Juve udokumentowało widoczną przewagę. La Dea z każdą minutą coraz słabsza

Niewiele brakowało, a już po przerwie Juventus prowadziłby dwoma golami. Nico Gonzalez minimalnie chybił po uderzeniu piłki głową z rzutu rożnego. Aktywny był Conceicao. Konkretów brakowało w ofensywie po obu stronach boiska.

Po czasie impasu, gdy ponownie Gonzalez znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym, poślizgnął się i nic z tego nie wyszło. W nową rolę wcielił się Kolo Muani, który godnie „zastąpił” między słupkami Guglielmo Vicario. Francuz wybił piłkę z linii bramkowej.

Reklama

Kibice z utęsknieniem czekali na drugiego gola – i w końcu się doczekali. Po dośrodkowaniu zmiennika, Edona Zhegrovy z rzutu rożnego, Gleison Bremer trafił drugi raz w sezonie Serie A.

Reklama

Atalanta wpadła w marazm i nie była w stanie nic zaradzić na boiskową rzeczywistość. Trzeba przyznać, że mało kto spodziewał się, że drużyna Maurizio Sarriego już na początku rozgrywek wpadnie w taki dołek. Trzy porażki w pięciu ligowych meczach to dość wstydliwy bilans.

Czy renomowany szkoleniowiec naprawdę może wkrótce stracić pracę? Nie należy tego wykluczać. To jednak nie był problem Juventusu. Turyńczycy nie popełniali błędów i zrobili co do nich należało. Trzecie czyste konto po pięciu kolejkach to powód do zadowolenia.

Juventus FC – Atalanta Bergamo 2:0 (1:0)

  • 1:0 – Francisco Conceicao – 28′
  • 2:0 – Gleison Bremer – 77′
Reklama

 

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Mourinho wraca w wielkim stylu. Show trenera Realu na konferencji

Kacper Korpak
0
Mourinho wraca w wielkim stylu. Show trenera Realu na konferencji

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Mourinho wraca w wielkim stylu. Show trenera Realu na konferencji

Kacper Korpak
0
Mourinho wraca w wielkim stylu. Show trenera Realu na konferencji