Jednym z głównych zadań każdego trenera jest właściwe zarządzanie meczem. A już w trakcie gry to jego zdecydowanie najważniejsza rola. Pod tym kątem Michal Gasparik zasłużył dziś na notę maksymalną, natomiast Niels Frederiksen – na najniższą. Ich decyzje były kluczowe dla przebiegu starcia Górnika Zabrze z Lechem Poznań.
Kolejorz do przerwy prowadził przy Roosevelta, bo wychodzący Schulze źle piąstkował, a Sayyadmanesh bardzo sprytnie strzelił głową. Za bramkarzem było jeszcze dwóch obrońców gospodarzy, ale nie mieli szans, żeby wybić piłkę.
Górnik Zabrze – Lech Poznań 2:1. Niesamowita zmiana Prekopa
Goście prowadzili zasłużenie, choć nie było się czym zachwycać. Jedni i drudzy czuli wobec siebie respekt, przez co gra była szarpana i rzadko działo się coś ciekawszego pod którąś z bramek. Szczególnie zachowawczo nastawił się Górnik, czego w przerwie przed kamerami Canal+ Sport nawet nie próbował ukrywać Rafał Janicki. – Nie możemy się otworzyć, Lech ma największą jakość w Polsce – tłumaczył stoper Zabrzan.
Żeby być groźnym w ataku niekoniecznie trzeba być naiwnym i bezczelnie odważnym, ale trzeba mieć właściwych wykonawców do określonego sposobu gry. Janis Antiste ma jakość i pewnie jeszcze nieraz ją pokaże, tego dnia jednak przy bardziej bezpośredniej grze stanowił ciało obce w zespole. W ciągu godziny spędzonej na boisku zaledwie osiem raz dotknął piłkę. Wyróżnił się tylko żółtą kartką i dobrym podaniem do Chłania w swojej ostatniej akcji.
Gasparik zdecydował się od razu na potrójną zmianę, diametralnie modyfikując założenia. Wprowadził za jednym zamachem Prekopa i Lisetha, którym ograniczeń nie brakuje, ale do ścierania się z obrońcami i zastawiania nadają się lepiej niż Antiste. Do tego za Petera Federico (pięć razy został sfaulowany, tyle że nic nie kreował) wszedł dynamiczniejszy i chętniej dryblujący Ikia Dimi.
Sztab gości zawalił z decyzjami
W międzyczasie sztab Lecha postanowił ściągnąć Sayyadmanesha i Murawskiego, a nieco później także Rodrigueza. To był błąd, bo ta trójka do tego momentu stanowiła chyba najmocniejsze ogniwa Kolejorza. Rezerwowy Bengtsson już w pierwszej akcji przysnął z kryciem, niepilnowany Dimi mógł zagrać w pole karne, a tam Liseth mocno strzelił – prosto w Lisa. Jeszcze się upiekło.
Górnik w końcu zdominował Lecha, ale załatwił go w klasyczny sposób. Dwa szybko wykonane rzuty rożne między Urbańskim i Janżą, dośrodkowania, a tam Prekop urywał się Jagielle (kolejny zmiennik) i Skrzypczakowi. Najpierw załadował nogą, potem głową. Za wcześniejsze mecze zbierał słuszną krytykę. Dziś został niekwestionowanym bohaterem.
𝗣𝗥𝗘𝗞𝗢𝗣 𝗦𝗛𝗢𝗪! 😱
Dwa gole Słowaka i Górnik prowadzi z Lechem! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/QaHLshLL6M
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 12, 2026
Poznaniacy byli tak porozbijani, że nawet nie pachniało wyrównaniem. Agnero nic nie wniósł, Palma jest bez formy, Jagiełło przeprowadził jedną udaną akcję, którą zepsuł Bengtsson. Mistrzom Polski zabrakło argumentów.
Lech doznał pierwszej ligowej porażki w tym sezonie, więc nie ma co rozdzierać szat. Trochę jednak niepokoi, że obaj nasi przedstawiciele w Lidze Europy zaczną pucharową rywalizację po wpadkach w Ekstraklasie. Górnik natomiast potwierdził, że po letnich wzmocnieniach znów powinien się liczyć w walce o czołowe lokaty. Po pokonaniu Kolejorza został nowym liderem tabeli.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix