Przed meczem Realu Madryt z Interem w Lidze Mistrzów, fani Królewskich wyrazili swoje wsparcie dla Ceuty. Ta hiszpańska enklawa na terytorium Maroka stała się w ostatnich tygodniach miejscem inwazji dziesiątek tysięcy nielegalnych afrykańskich imigrantów w skali, która mieszkańcom tej niewielkiej miejscowości utrudnia normalne funkcjonowanie. Fani Realu zademonstrowali swoje wsparcie dla enklawy oraz swój sprzeciw wobec działań hiszpańskiego rządu w tej sprawie.
Wsparcie kibiców Realu Madryt dla mieszkańców Ceuty
Ceuta to niewielka osiemdziesięciotysięczna miejscowość po południowej, a więc afrykańskiej stronie Cieśniny Gibraltarskiej. Do piętnastego wieku te tereny były rządzone przez różne muzułmańskie (głównie berberyjskie) dynastie. W 1415 roku miasto zdobyła pięćdziesięciotysięczna armia portugalska. To tłumaczy nietypowy wygląd jej dzisiejszej flagi, której tysiące sztuk znalazły się we wtorek na Santiago Bernabeu. Otóż jest ona praktycznie kopią flagi Lizbony, z tym że w jej środku umieszczony został herb… Portugalii.
Dwa wieki później, w wyniku wojny i skomplikowanych zabiegów dynastycznych Portugalia z Hiszpanią tworzyły już unię pod panowaniem Habsburgów. Był zatem taki moment w historii, że Habsburgowie władali jednocześnie Opolem i Ceutą. W tym czasie do enklawy sprowadziło się wielu Hiszpanów, dlatego w 1668 roku po odzyskaniu przez Portugalię niezależności, Ceuta pozostała przy Hiszpanii.
Później doświadczyła najdłuższego oblężenia w historii ludzkości, gdy wojska marokańskie próbowały ją zdobyć przez trzydzieści lat. Obrońcom sprzyjało położenie Ceuty, która oddzielona jest od lądu wąskim przesmykiem. Z tego też względu wydawała się być dobrze chroniona przed nielegalnymi imigrantami także dziś. Ustawione zapory powodowały, że aby się do niej dostać, trzeba było przepłynąć wpław trudne wody Morza Śródziemnego.
Warto dodać, że w latach 1912-1956 w nagrodę za wsparcie Francji w pozbawieniu niepodległości Maroka, Hiszpania sprawowała protektorat nad jego północną częścią. To mało ważne, ale ma ciekawe implikacje w świecie sportu. Tamtejsze Atletico Tetuan awansowało bowiem do… Primera Division, w której potrafiło zremisować nawet z Realem, który był w latach pięćdziesiątych klubem potężniejszym niż dziś. Był to jedyny klub z kontynentalnej Afryki, który występował w najwyższej lidze europejskiego kraju.

Kibice podczas meczu Ceuty w drugiej lidze hiszpańskiej
Inwazja na Ceutę
Wróćmy jednak do czasów bieżących. W styczniu premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił program legalizacji pobytu imigrantów. 29 czerwca Sąd Najwyższy ogłosił, że w odniesieniu do osób, które przypłyną do Ceuty i Melilli (to druga z enklaw Hiszpanii) nie można stosować procedury pushbacku, czyli ekspresowego wywalenia delikwenta do Maroka.
Wywołało to gigantyczny ruch wśród marzących o dostaniu się do Europy. Na przełomie lipca i sierpnia osiemdziesiąt tysięcy osób dostało się do Ceuty. Niestety, wielu utonęło, w tym młoda marokańska piłkarka. Spowodowało to gigantyczny kryzys w tej małej miejscowości, która ma problemy z normalnym funkcjonowaniem, bo przybyło do niej tyle osób, ile łącznie w niej wcześniej mieszkało. Ceuta ma powierzchnię równą obszarowi warszawskiego Rembertowa, w którym mieszka poniżej trzydziestu tysięcy osób.
Niektórzy mówią, że cała akcja zainicjowana była przez służby marokańskie. Miało być to zemstą za sojusz Pedro Sancheza z Algierią i wspólne stanowisko sprzeciwu wobec okupacji przez Maroko Sahary Zachodniej wbrew stanowisku ONZ.
Sytuacja w Ceucie jest fatalna. Zgłoszono 23 gwałty, w tym na dzieciach. Wśród przybyszów zidentyfikowano dziesięciu islamistów, deportowanych wcześniej przez Hiszpanię. W ostatnim tygodniu goście zatłukli kijami młode delfiniątko.
Wyrazy wsparcia z całej Hiszpanii
W całej Hiszpanii trwają protesty przeciwko tej sytuacji. Wyrażane jest też wsparcie dla mieszkańców Ceuty. Już podczas piątkowego wyjazdowego meczu Realu z Betisem na boisku znalazła się flaga Ceuty przy akompaniamencie okrzyków „Viva Espana!” i krytyki premiera Sancheza.
Acción del Real Betis para apoyar al Pueblo de Ceuta.
Lucen las banderas de Ceuta y España en La Cartuja antes del Real Betis-Real Madrid.
Cánticos contra Pedro Sánchez y de “Viva España” en el estadio. pic.twitter.com/ET29pHXkSJ
— Gonzalo Tortosa (@GonzaloTortosa) September 4, 2026
We wtorek akcję wsparcia na dużą skalę zorganizowali kibice Realu. Na Santiago Bernabeu powiewały tysiące flag Ceuty, a cały stadion włączył się w skandowanie okrzyków „Ceuta nie jest na sprzedaż. Ceuty należy bronić”.
Impresionante marea de banderas de Ceuta en el partido de Champions Real Madrid-Inter de Milán en apoyo al pueblo ceutí al grito de:
„CEUTA NO SE VENDE, CEUTA SE DEFIENDE”🇪🇦#RealMadridInter pic.twitter.com/Tn1CYWGaWf— Tabarnia BCN (@Tabarnia_BCN) September 8, 2026
Jeszcze ciekawiej było pod stadionem, gdzie członkowie skrajnej grupy Ultras Sur spalili flagi Maroka oraz podobiznę premiera Sancheza.
08.09.2026, Real Madrid🇪🇸 – Inter Milan🇮🇹, Ultras Sur burn effigies of Pedro Sánchez and Moroccan flags in defense of Ceuta, click for more here: https://t.co/YGs7dFLc7v
All in one place. Tap to download.
🔗 https://t.co/OD7UtlR4i5 pic.twitter.com/bIwHxdgzVy— Hooligans.cz Official (@hooliganscz1999) September 9, 2026
To jeszcze można zrozumieć, ale zwykli kibice skandujący „Gdy widzę Żyda, to go kopię”?!
“Judío que veo, judío que pateo” 😬
Ojito al mensaje de los hinchas del Madrid.
📹: @PaoHerreraRguez pic.twitter.com/bXxHLI6v4d
— DIARIO RÉCORD (@record_mexico) September 8, 2026
Perez ma interesy w Maroku
Co ciekawe, w kontekście Ceuty, stosunek fanów Realu zmienił się o 180 stopni. W 2015 roku na trybunach Santiago Bernabeu podczas meczu z Malagą wywiesili oni oprawę pokazującą solidarność między Marokiem a Hiszpanią. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przedstawiała ona Ceutę jako część… Maroka.

Ceuta jako część Maroka (źródło: https://www.moroccoworldnews.com/2015/04/119300/moroccan-real-madrid-fans-unveil-spectacular-tifo-in-bernabeu-stadium/)
Mieszkańcy enklawy złożyli wtedy oficjalny protest, a w swojej petycji pisali: „Mieszkańcy Ceuty nie mogą zaakceptować, że międzynarodowy klub, taki jak Real Madryt, pozwala na umieszczenie transparentu, na którym Ceuta jest oznaczona na mapie jako terytorium Maroka. Ta publiczna ekspozycja rani nasze uczucia, nie tylko jako mieszkańców Ceuty, ale przede wszystkim jako kibiców Realu Madryt.”
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że koncern ACS Group, którego szefem jest prezydent Realu Florentino Perez, znaczną część swojej biznesowej działalności prowadzi właśnie w Maroku. Marzy mu się, by to właśnie jemu zlecono budowę stadionu Hassana II w Casablance. Ma on liczyć… sto piętnaście tysięcy miejsc. I to właśnie albo na nim, albo w Madrycie miałby odbyć się finał mistrzostw świata w 2030 roku organizowanych wspólnie przez bohaterów tego tekstu: Portugalię, Hiszpanię i Maroko. Będzie ciekawie!
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl