Jak zapomnieć o Papszunie? Wielkie wyzwanie przed Tomaszem Kaczmarkiem

Michał Kołkowski

09 września 2026, 18:02 • 7 min czytania 26

Reklama
Jak zapomnieć o Papszunie? Wielkie wyzwanie przed Tomaszem Kaczmarkiem

Czarny scenariusz kreślony ostatnio przez Wojciecha Kowalczyka – czyli: spadek Rakowa Częstochowa z Ekstraklasy – wciąż wydaje się mało prawdopodobny, ale faktem jest, że klub spod Jasnej Góry przeżywa bodaj najtrudniejszy moment w erze Michała Świerczewskiego. Kolejne próby odnalezienia godnego następcy dla Marka Papszuna kończą się fiaskiem, drużyna ugrzęzła na dnie ligowej tabeli, a w jej składzie rozpaczliwie brakuje piłkarzy zaliczających się aktualnie do ekstraklasowej czołówki na swoich pozycjach. Wiele zatem pracy przed Tomaszem Kaczmarkiem, który musi nawet nie tyle wejść w buty Papszuna, co sprawić, by Papszun przestał być wreszcie punktem odniesienia w Częstochowie.

Reklama

Na razie Raków – jako drużyna, w ogóle jako cała organizacja – razem z Jeden Osiem L podśpiewuje „ile dałbym, by zapomnieć cię…”, spoglądając z łzą w oku na bezpańską już czapkę z daszkiem. Tylko czy Kaczmarek jest wystarczająco mocną postacią, by rzeczywiście odciąć się dziedzictwa Papszuna?

Szwarga, Tomczyk i Kroczek już na tym polu polegli. Zresztą tego pierwszego od samego początku kreowano w Częstochowie raczej na Papszuna v. 2.

Jak zapomnieć? Wielkie wyzwanie przez Tomaszem Kaczmarkiem

Inna sprawa, że w takich okolicznościach trenera jeszcze w Rakowie – mowa oczywiście o ostatnich, ekstraklasowych latach – nie wybierano. Wspomniany przed momentem Dawid Szwarga zajął miejsce na ławce w ramach zaplanowanego z wyprzedzeniem procesu sukcesyjnego. Był człowiekiem z wewnątrz i przejął mocną drużynę, która dopiero co sięgnęła po mistrzostwo Polski. W przypadku Łukasza Tomczyka było już trochę inaczej, bo wkroczył on do szatni Medalików w trakcie sezonu 2025/26, no ale tutaj także trudno mówić o wielkim zamieszaniu. 37-latek zaczął pracę w przerwie zimowej, a Raków do wiosny przystępował jeszcze z szansami na dublet na krajowym podwórku oraz nadziejami na jak najdłuższą przygodę w Europie. Tomczyk nie miał zatem żadnych poważnych pożarów do ugaszenia.

Dawid Kroczek wszedł do akcji w gorszej sytuacji. Przyszło mu podnieść zespół po bardzo bolesnej porażce w finale Pucharu Polski. No ale również w jego przypadku doszło po prostu do zmiany roli w klubie, ponieważ Kroczek już wcześniej w Rakowie pracował. No a Tomasz Kaczmarek to zupełnie inna historia.

Reklama

Raz, że trafia pod Jasną Górę z zewnątrz. Dwa, że przyjdzie mu prowadzić drużynę znajdującą się w totalnej rozsypce.

Trenerzy Rakowa Częstochowa od 2016 roku:

  • Marek Papszun (2016-2023)
  • Dawid Szwarga (2023-2024)
  • Marek Papszun (2024-2025)
  • Łukasz Tomczyk (2026)
  • Dawid Kroczek (2026)
  • Tomasz Kaczmarek (2026- )

Komplet porażek w sześciu ligowych występach, w połączeniu z niepowodzeniem w eliminacjach Ligi Konferencji, to naprawdę nie są przelewki. Raków, który przez lata był kojarzony w pierwszej kolejności ze szczelną defensywą, aktualnie ma najbardziej dziurawą obronę w całej Ekstraklasie. Kolejni przeciwnicy dominują go także w środkowej strefie boiska, no a o pozbawionej wigoru, często bezproduktywnej ofensywie nie ma nawet co wspominać. Z tym problemem zmagał się nawet Papszun.

Można powiedzieć, że proces „odpapszunienia” dokonał się w Rakowie w najgorszy możliwy sposób. To znaczy: Medaliki straciły dawne atuty, a nie zyskały nowych.

Reklama

Marek Papszun

Kaczmarek poznał smak kryzysu. Chce zarażać pozytywną energią

Oczywiście wybór Kaczmarka wciąż trudno traktować jako totalnie rewolucyjny dla Rakowa. Działacze z Częstochowy raz jeszcze postawili bowiem na szkoleniowca świetnie znanego na krajowym podwórku. Wprawdzie 41-latek pracował niegdyś w Niemczech, niedawno także w Holandii, ale najważniejszy epizod w jego trenerskiej karierze to jednak kadencja w Lechii Gdańsk, no a ostatnio dowodził Radomiakiem Radom. Nie mówimy więc o człowieku, u którego każdy z piłkarzy Rakowa będzie miał tak zupełnie czystą kartę. Kaczmarek poznał tych zawodników jako rywal i – po prostu – obserwator Ekstraklasy. Teoretycznie: znakomicie. I w zgodzie z filozofią klubu. Choć trudno się oprzeć wrażeniu, że Rakowowi mógłby dobrze zrobić całkowity reset zaordynowany przez zagranicznego szkoleniowca.

Medaliki ponownie nie zatrudniły też trenera z sukcesami na koncie. Takie rozwiązanie w Weszło TV proponował Bogusław Leśnodorski – jego zdaniem w Rakowie najlepiej spisałby się trener, który nie musiałby chylić czoła przed dorobkiem Papszuna, bo sam mógłby się pochwalić porównywalnymi lub większymi osiągnięciami. Kaczmarek z pewnością się do takich szkoleniowców nie zalicza. Wprowadził kiedyś Lechię do europejskich rozgrywek, ale niedługo potem pożegnał się z klubem.

Owszem, 41-latek popracował na mitycznym Zachodzie, lecz seryjne porażki w 2. lidze holenderskiej to nie jest nie wiadomo jak wielki wyczyn.

Reklama

Choć… może właśnie te doświadczenia teraz zaprocentują?

– W Den Bosch miałem dużo okazji do kierowania zespołem i emocjami piłkarzy po przegranych meczach. To jedno z najtrudniejszych zadań dla trenera, żeby odpowiednio się w takiej rzeczywistości obracać i razem uczyć się wygrywania: na początku każdego tygodnia zarażać pozytywną energią, narzucać rozwojowe standardy pracy, do potknięć podchodzić analitycznie i krytycznie, w nerwach nie zapomnieć, do czego dążymy jako zespół – opowiadał Kaczmarek na łamach Weszło. – Po Lechii byłem jeszcze na stażach w Liverpoolu i Leeds. Tak wyszło, że obie drużyny były wtedy pogrążone w kryzysach, więc ciekawym doświadczeniem było przyjrzenie się, jak w wielkich klubach Premier League radzą sobie po wpadnięciu w dołek. Imponował mi panujący tam spokój. Pełna koncentracja na pracy. Kiedy obejmowałem Den Bosch, też miałem świadomość, że na początku dużo częściej będziemy przegrywać niż wygrywać. 

Kaczmarek: Chcieli kręcić film o Den Bosch. Lechia wygrałaby z nim 10:0!

– Jestem trenerem, który wewnątrz klubu bardzo jasno komunikuje swoje zdanie, ale publicznie nigdy nie będzie narzekał – podkreślił Kaczmarek.

Reklama

To podejście z pewnością odróżni go od poprzednika. Dawid Kroczek zaskakująco otwarcie opowiadał o swoich transferowych potrzebach, za co spotkała go nawet publiczna reprymenda ze strony prezesa Wojciecha Cygana, który obcesowo przypomniał szkoleniowcowi Medalików o zakresie jego obowiązków.

Umówmy się jednak, że narzekania Kroczka nie były nieuzasadnione.

Tomasz Kaczmarek na stadionie GKS Katowice

Drużyna bez błysku. Kaczmarek musi wykreować nowe gwiazdy

Kadrę Rakowa przez lata budowana w dość specyficzny sposób. Zachcianki i opinie Marka Papszuna często sprawiały wrażenie znacznie istotniejszych od rekomendacji pionu sportowego, w którym zresztą nie przez przypadek regularnie dochodziło do zmian personalnych. W efekcie skonstruowano pod Jasną Górą zespół pełen tak zwanych „żołnierzy” Papszuna. Graczy pasujących do określonego systemu taktycznego, ale niekoniecznie będących naprawdę wielkimi indywidualnościami.

Reklama

No i kiedy żołnierze zostali opuszczeni przez swojego generała, to całą tę armię natychmiast szlag trafił.

– Jestem tutaj sześć i pół roku i już część moich najlepszych lat jest już za mną. Nie jest łatwo budować tę drużynę na nowo, i na nowo. Większość ludzi myśli, że to jest tak łatwo grać na trzech frontach. Cały czas jesteśmy w rozjazdach, w hotelach, w podroży… – mówił Fran Tudor po porażce z Górnikiem Zabrze w finale Pucharu Polski. 30-latek nie stwierdził tego wprost, ale przemycony przezeń między słowami komunikat był jasny: trzon drużyny Medalików uległ wypaleniu.

Papszun wycisnął swoich podopiecznych jak cytrynę.

Inna rzecz, że w swoich najlepszych sezonach w Ekstraklasie Raków posiadał w składzie zawodników ewidentnie wyróżniających się na tle ligowej konkurencji. Klasyczny przykład takiej supergwiazdy to rzecz jasna Ivi Lopez, który w sezonie 2021/22 potrafił zdobyć 20 bramek w lidze i dorzucić do tego także garść asyst. Trudno dziś wskazać w Rakowie piłkarza, który mógłby zagwarantować choćby zbliżoną jakość i liczbę konkretów pod bramką drużyny przeciwnej. Dodajmy do tego drastyczną obniżkę formy kilku liderów (z cytowanym Tudorem włącznie), parę kadrowych dziur, no i nieszczęście gotowe. Problemów Rakowa nie można zatem sprowadzać wyłącznie do kwestii obsady ławki trenerskiej, nawet jeśli się zgodzimy, że Tomczyk czy Kroczek nie byli właściwymi ludźmi na właściwym miejscu. Bo nie jest dziś tak, że – dajmy na to – przedstawiciele Lecha czy Jagiellonii widzieliby u siebie w ciemno każdego z podstawowych graczy Rakowa.

Reklama

Przed pozyskaniem paru z nich wahaliby się pewnie nawet w Płocku, Lublinie czy Gliwicach.

***

Trzyletnia umowa, jaką Tomasz Kaczmarek zawarł z Medalikami, zdaje się świadczyć o tym, iż działacze z Częstochowy zdają sobie sprawę, że zabrnęli w ślepą uliczkę i powrót do rywalizacji o najwyższe cele to misja raczej na sezon 2027/28, niż na bieżącą kampanię. Wiadomo, że Michał Świerczewski alergicznie reaguje na przeciętniactwo – można się tu cofnąć pamięcią do słynnego tweeta z czasów Dawida Szwargi – lecz status ligowego średniaka może być dla obecnego Rakowa sufitem.

Pytanie brzmi: czy w Częstochowie potrafią otworzyć się na nowe rozwiązania, odzyskać świeżość?

Reklama

Niełatwo jest odciąć się od rozwiązań, które doskonale działały w przeszłości – zaczynając od zagadnień taktycznych, kończąc na konstruowaniu zespołu – ale bez radykalnych ruchów raczej się nie obejdzie, a Tomasz Kaczmarek w pojedynkę niczego tutaj nie zdziała. On może dać nowy impuls, jednak jeśli wszyscy wokół – piłkarze, sztab, pion sportowy, wreszcie właściciel – pchną go na stare ścieżki, to szybko utknie w tych samych koleinach, przez które nie przedarli się jego poprzednicy.

fot. NewsPix.pl

26 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Wyjaśnione. Za rok dwa polskie zespoły z miejscem w fazie ligowej

AbsurDB
32
Wyjaśnione. Za rok dwa polskie zespoły z miejscem w fazie ligowej