Do wyborów w PZPN jeszcze trzy lata, ale coraz wyraźniej widać człowieka, który chciałby być następcą Cezarego Kuleszy. Łukasz Wachowski przez lata pozostawał w cieniu prezesa, a dziś coraz częściej występuje w jego imieniu. Ba, w ostatnich miesiącach można wręcz odnieść wrażenie, że to właśnie Wachowski rządzi związkiem – otwiera centrum VAR, przedłuża umowy ze sponsorami, spotyka się z Giannim Infantino. – Wachowski na prezesa to projekt Adama Kaźmierczaka. A Łukasz uwierzył, że to może się wydarzyć – mówi nasz informator.
30 czerwca 2025 roku odbyły się jedne z najdziwniejszych wyborów w historii Polskiego Związku Piłki Nożnej. Cezary Kulesza nie miał kontrkandydata, więc na drugą kadencję został wybrany niemal jednogłośnie. A zaledwie chwilę później… przegrał wielką polityczną bitwę.
Gdy nieprzeczuwający jeszcze niczego złego szef polskiej piłki wyszedł na mównicę i zgłosił nazwiska swoich wiceprezesów, sala odrzuciła je w komplecie. Henryk Kula, Mieczysław Golba i Maciej Mateńko w głosowaniu przepadli dwukrotnie. Kulisy wyborczego zjazdu szczegółowo opisywaliśmy w tym miejscu.
Taki obrót spraw zwiastował, że druga kadencja Kuleszy będzie mocno różniła się od poprzedniej.
– To na pewno będzie trudna kadencja dla Czarka. Szybko będą tworzyły się koalicje, bo za cztery lata jego fotel będzie wolny. Wydaje mi się, że ten zjazd pokazał baronom jedną rzecz: że jeżeli nie będą zjednoczeni, to za cztery lata mogą w ogóle stracić panowanie nad PZPN – prognozował w rozmowie z Weszło Zbigniew Boniek.
I dodawał, że pierwszy dzień drugiej kadencji Kuleszy będzie jednocześnie pierwszym dniem kolejnej kampanii wyborczej.
Były prezes PZPN wiedział o czym mówi. Dziś widać wyraźnie, że wyścig o schedę po Kuleszy już się rozpoczął. A jako pierwszy – choć bez oficjalnego ogłoszenia – odsłonił się Łukasz Wachowski.
Kto kandydatem na prezesa PZPN? Ruszyła giełda nazwisk
W środowisku piłkarskim naturalnie pojawia się pytanie czy Kulesza, podobnie jak wcześniej Boniek (w wyborczej walce wspierał Marka Koźmińskiego), będzie chciał mieć wpływ na wybór swojego następcy. „Płynne” przekazanie władzy zawsze wiąże się bowiem z utrzymaniem części wpływów. Nic więc dziwnego, że tuż po wyborach rozpoczęła się giełda nazwisk, a chętnych, by liczyć się w walce o władzę, nie brakowało. Pierwotnie można było usłyszeć, że wśród członków „obozu Kuleszy” mocne prezesowskie aspiracje przejawia Radosław Michalski.
Szef Pomorskiego ZPN już wcześniej był blisko prezesa, wywarł na niego spory wpływ przy zatrudnieniu Czesława Michniewicza, został mianowany członkiem PZPN odpowiedzialnym za pierwszą reprezentację, a w prywatnych rozmowach miał nie ukrywać wysokich ambicji.
Problemem jest jednak fakt, że pozycja Michalskiego szybko osłabła. Skarżyć na niego, już pod koniec kadencji Michała Probierza, mieli się sami kadrowicze, co poskutkowało prośbą od Jana Urbana o ograniczenie roli Michalskiego przy reprezentacji, o czym informowaliśmy we wrześniu zeszłego roku.
W mediach od jakiegoś czasu przewijała się też kandydatura Adama Kaźmierczaka, jednego z największych wygranych zeszłorocznych wyborów. Baron z Łodzi zastąpił wówczas Henryka Kulę w roli wiceprezesa ds. organizacyjno-finansowych, a więc drugiej najważniejszej osoby w związku. Szefa Łódzkiego ZPN, choć u Kuleszy pełni funkcję wiceprezesa już drugą kadencję, trudno jednak nazwać człowiekiem obecnego prezesa. Choć Kaźmierczak unika jednoznacznej krytyki Kuleszy, to można usłyszeć, że prywatnie dystansuje się od prezesa i nie jest fanem „biesiadnego” stylu zarządzania.
On sam jednak, tuż po zeszłorocznych wyborach, złożył jednoznaczną deklarację.
– Mogę zadeklarować, że nie będę [kandydował na prezesa]– odpowiedział na pytanie Janusza Basałaja w wywiadzie dla kanału Meczyki. – Na dzisiaj dziękuję i na za cztery lata także. Zdaję sobie sprawę ze swoich ułomności co do pełnienia funkcji prezesa – dodawał.
Od osoby świetnie zorientowanej w związkowych sprawach słyszymy, że owymi „ułomnościami” mają być nikłe szanse do przekonania większości delegatów do swojej kandydatury. Jeden z moich rozmówców nazywa Kaźmierczaka nawet „niewybieralnym”.
To nie znaczy jednak, że już niebawem wiceprezes ds. organizacyjno-finansowych nie może z tylnego siedzenia pokierować wyborczą machiną. W związku można bowiem usłyszeć, że szykowany do startu ma być kandydat, który w pewien sposób łączy obozy Cezarego Kuleszy i Adama Kaźmierczaka. To sekretarz generalny, Łukasz Wachowski.
Sojusz Kaźmierczaka z Wachowskim. „To jego projekt”
Wachowski, który podobnie jak Kaźmierczak z wykształcenia jest prawnikiem, z PZPN związany jest od blisko dwóch dekad. Zaczynał w Departamencie Prawnym, a w 2012 roku został dyrektorem Departamentu Rozgrywek Krajowych. Z czasem rola Wachowskiego w związku wyraźnie rosła – to on odpowiadał za wprowadzenie w Polsce systemu VAR (a ostatnio za powstanie Centrum VAR), a już dwa tygodnie po wyborze Cezarego Kuleszy na stanowisko prezesa, przejął obowiązki sekretarza generalnego. W lutym 2022 roku oficjalnie powierzono mu tę funkcję na stałe.
Jak wówczas informowaliśmy: to Kaźmierczak miał podsunąć Kuleszy nazwisko Wachowskiego do roli sekretarza generalnego. Oto, co pisaliśmy na Weszło w lipcu 2023 roku:
„Kaźmierczaka z Wachowskim łączą przyjacielskie stosunki. Słyszy się nawet, że jest wręcz kimś w rodzaju jego patrona. Często wstawia się za sekretarzem, gdy ktoś zarzuca mu błędy. Pewne jest jedno: obaj darzą się wzajemnym szacunkiem i zaufaniem, mają podobne poglądy w wielu kwestiach (…) To również Kaźmierczak miał zaproponować kandydaturę Wachowskiego na funkcję sekretarza generalnego”.
Z kolei dwa lata później, tuż po ostatnich wyborach, informowaliśmy, że to Wachowski „odwdzięczył” się Kaźmierczakowi, gdy na stanowisko wiceprezesa ds. organizacyjno-finansowych zaproponowano nazwisko Tomasza Garbowskiego.
„Gdy stało się jasne, że kandydatura Kuli nie przejdzie, padła propozycja, by stanowisko to powierzyć Tomaszowi Garbowskiemu z Opolskiego ZPN. Tę kandydaturę miał zablokować jednak sekretarz generalny PZPN Łukasz Wachowski, który zdecydowanie wolał pracować z Kaźmierczakiem” – informowaliśmy w tekście opisującym kulisy wyborów.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że relacja Wachowskiego z Kaźmierczakiem przypomina dziś sojusz personalno-polityczny, oparty na wzajemnym szacunku, zaufaniu, ale i długofalowym biznesie.
Gdzie zniknął Cezary Kulesza?
Jak udało nam się ustalić, w związku część działaczy jest przekonana, że to właśnie Wachowski jest szykowany do roli następcy Kuleszy.
– Wystarczy spojrzeć na stronę związku i prześledzić kto i jakie ogłasza umowy – mówi nam jeden z działaczy, prosząc o anonimowość – To jasny przekaz na zewnątrz: wzmacnianie wizerunku sekretarza generalnego. Ważniejszy jest jednak ten wewnętrzny. To oswajanie wszystkich z decyzyjną rolą Łukasza.
Faktycznie – jeśli zajrzymy na stronę PZPN, możemy zadać sobie pytanie: gdzie zniknął prezes Kulesza?
Gdyby nie inauguracja rozgrywanego w Polsce mundialu kobiet do lat 20, można by uznać, że prezes niemal zapadł się pod ziemię. Żeby znaleźć poprzednią informację promowaną wizerunkiem Kuleszy, trzeba cofnąć się o blisko… pół roku – w marcu Kulesza ogłaszał nawiązanie współpracy ze Strażą Graniczną. W międzyczasie na stronie pojawiał się jedynie przy obowiązkowych okazjach – relacji z Walnego Zgromadzenia Delegatów PZPN oraz wręczeniu trofeum Ekstraligi Kobiet.
To sytuacja diametralnie różna od tej z pierwszej kadencji. Wówczas Kulesza pojawiał się w social mediach i na stronie PZPN przy każdej możliwej okazji, przypominając, kto jest liderem federacji. Teraz zdjęć prezesa z bieżących wydarzeń, nawiązywania umów sponsorskich czy ogłoszeń kolejnych współprac jest jak na lekarstwo.
Wachowskiego w związkowych mediach jest za to pełno. Zazwyczaj można go znaleźć w towarzystwie… wiceprezesa ds. organizacyjno-finansowych.
Kto ogłaszał nową współpracę na rzecz rozwoju futsalu? Wachowski i Kaźmierczak.

Kto prezentował nowe Centrum VAR? Oczywiście, Wachowski i Kaźmierczak.

Ogłoszenie dalszej współpracy z reprezentacją amp futbolu? Zgadza się, Wachowski i Kaźmierczak.

Przedłużenie umowy z FAKRO? Zgadliście, Wachowski i Kaźmierczak.

Uhonorowanie Jerzego Engela? Tym razem sam Wachowski.

Kongres na Dolnym Śląsku? Promowany zdjęciem Łukasza Wachowskiego.

Spotkanie w ministerstwie? Wachowski, Kaźmierczak oraz Marcin Animucki, wiceprezes ds. piłki profesjonalnej.

Kuleszy na związkowej stronie po prostu brak. Sugerując się wyłącznie jej doniesieniami można wręcz odnieść wrażenie, że prezes udał się na półroczne wakacje i przekazał dowodzenie federacją swojemu sekretarzowi i wiceprezesowi.
Doszło do tego, że gdy w USA polska delegacja zabiegała u Gianniego Infantino o organizację Kongresu FIFA w Polsce, zdjęciem ze spotkania z prezydentem FIFA pochwalił się… właśnie Wachowski.

A na nagraniu z powitania Gianniego Infantino w Katowicach Wachowski eksponowany jest o wiele mocniej niż Kulesza. To on, już na pierwszym ujęciu wprowadza prezydenta FIFA do hotelu, podczas gdy Kulesza podąża za nimi, jakby role w związkowej hierarchii zostały odwrócone.
Gdy prezes PZPN pozuje do zdjęcia z Infantino – niemal w każdym kadrze widać też Wachowskiego. Film kończy się serią ujęć z sekretarzem generalnym oraz prezydentem FIFA. Jak słyszymy, ta dysproporcja już stała się przedmiotem żartów wewnątrz związku, zwłaszcza że znikome umiejętności lingwistyczne Kuleszy od dawna były przedmiotem kpin wśród pracowników federacji. Aby dogadać się z Infantino, prezes PZPN znów musiał liczyć na Wachowskiego.
Prezydent FIFA już w Polsce! Gianni Infantino przyleciał na inaugurację Mistrzostw Świata FIFA U-20 Kobiet™️! 🇵🇱🌍
Na miejscu powitali go prezes PZPN @Czarek_Kulesza oraz sekretarz generalny PZPN @LukasWachowski.
Dziś na start mundialu Polska – Argentyna z prezydentem FIFA na… pic.twitter.com/52YOCqWIIk
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) September 5, 2026
– Ostatnio boję się otworzyć lodówkę, żeby nie wyskoczył z niej Łukasz – śmieje się inny z działaczy. – Niedawno założył sobie nawet konto na Instagramie. Promocja jego osoby zaczęła się na całego – dodaje.

– Można rzecz jasna uważać, że takie działanie jest przypadkowe, ale chyba naprawdę trudno w to uwierzyć. W PZPN nie ma takich przypadków – komentuje nasz informator. I dodaje: – Wachowski na prezesa to projekt Adama Kaźmierczaka. A Łukasz uwierzył, że to może się wydarzyć.
Wachowski szykowany do startu w wyborach?
Oczywiście, trzeba zaznaczyć ważną rzecz – do wyborów w PZPN zostały jeszcze aż trzy lata. W polityce – a za taką trzeba uznać związkowe wybory – to cała wieczność. W tym czasie zmienić może się niemal wszystko: układ sił, relacje między działaczami, a nawet sami potencjalni kandydaci. Łukasz Wachowski może więc ostatecznie nie stanąć w wyborcze szranki.
Trudno jednak nie zauważyć, że jego pozycja w związku rośnie. Jest blisko najważniejszego człowieka federacji – Kuleszy, pozostaje w dobrych relacjach z numerem dwa – Kaźmierczakiem. Coraz częściej reprezentuje PZPN na zewnątrz, a wewnątrz federacji pojawia się przy najważniejszych decyzjach i wydarzeniach. Jeśli ma być postrzegany jako człowiek, który za trzy lata przejmie stery polskiej piłki, trudno o lepszy moment na rozpoczęcie takiej operacji.
Być może jest jeszcze za wcześnie, by ogłaszać, że na dobre rozpoczęła się kampania wyborcza. Ale jeśli za trzy lata to Łukasz Wachowski poprosi delegatów o udzielenie wyborczej rekomendacji, nikt nie powinien być szczególnie zaskoczony. Bo ta historia, jak wynika z naszych informacji, może zaczynać się właśnie teraz.