Liga Mistrzów przyszła wcześniej. Festiwal pięknych goli w Chorzowie

Kacper Korpak

07 września 2026, 21:43 • 4 min czytania 0

Reklama
Liga Mistrzów przyszła wcześniej. Festiwal pięknych goli w Chorzowie

Umówmy się, starcie Ruchu Chorzów z Unią Skierniewice nie zapowiadało się zbyt obiecująco. Drużyna z centralnej Polski zajmowała ostatnie miejsce w ligowej tabeli, a Niebiescy przez sześć kolejek nie potrafi zdobyć więcej niż jednego gola w meczu. Nie można było jednak zapominać, że to wciąż rozgrywki 1. ligi, które ciągle zaskakują. Tak było i tym razem. Zamiast klasycznego paździerza, zobaczyliśmy akcje wprost z salonów Ligi Mistrzów. Dwie spektakularne bramki i asysta, której nie powstydziłby się nawet sam Andres Iniesta.

Reklama

Chorzów ciągle marzy o Ekstraklasie

W Chorzowie, jak co roku marzą o powrocie na ligowy szczyt. Ruch nie ma jednak zbyt dużych argumentów, aby to się wydarzyło, a w 1. lidze jest kilka mocniejszych ekip. Niebiescy mają jednak jedną przewagę nad innymi. Można powiedzieć, że jest to król w rękawie. Król, a nie as, bo na ławce trenerskiej wciąż można dostrzec Waldemara Fornalika. Waldek King „lepi” z tego co posiada. Póki co efekty nie są zbyt oszałamiające. Dodatkowo po ostatnim spotkaniu w Pucharze Polski stracił swojego podstawowego napastnika – Daniela Szczepana. Polak wypada na kilka tygodni ze względu na odniesioną kontuzję, a Ruch na szpicy ma możliwość skorzystania jedynie z nastolatków.

Brak doświadczenia został jednak załatany dzięki Michałowi Chrapkowi. Doświadczony gracz był absolutnym szefem w środku pola i gdziekolwiek trzeba było. Nie chodzi nawet o sytuację bramkową, bo tu naprawdę fartownie udało się wcisnąć gola, po kilku odbitkach od bramkarza Unii. Chrapek dowodził każdej akcji ofensywnej, a w obronie wyglądał często, jak kopia Virgila van Dijka.

Reklama

Ruch z ławki

Pierwszy raz w tym sezonie spotkanie na ławce rezerwowych rozpoczął Shuma Nagamatsu. Waldemar Fornalik nie był zbytnio zadowolony z postawy Japończyka. Trudno się dziwić, gra pomocnika nie zachwycała, a zamiast być liderem zespołu, nie pokazywał nic więcej niż przeciętny ligowiec. Czasem zlecenie obejrzenia pierwszej połowy z perspektywy wygodnego siedzenia na ławce rezerwowych potrafi nieźle zmotywować. Tak było też i tym razem.

Nagamatsu pojawił się na murawie w 46. minucie. Mimo, że początek pierwszej połowy należał do Unii, to były tylko miłe złego początki. Po przetrwaniu kilkunastu minut Niebiescy ruszyli do przodu. Wtedy rozpoczęła się magia, która zazwyczaj oglądamy w Lidze Mistrzów. Patryk Szwedzik stwierdził, że zabawi się w Andresa Iniestę i posłał fantastyczny „no look pass” w stronę Shumy Nagamatsu. Japończyk stanął sam na sam ze Stanisławem Pruszkowskim. Zapytał go pewnie, w który róg ma skierować futbolówkę i gdy nie uzyskał odpowiedzi, umieścił piłkę w siatce. Pytanie padło zapewne po japońsku, więc w pełni możemy wybaczyć bramkarzowi gości, który był bez szans.

Ciekawy ruch w składzie dokonany został także przez trenera Sochę. Na ławce posadził on swojego najlepszego napastnika – Kamila Sabiłłę. Pozycję na szpicy zajął więc Bartosz Bida. Efekty? Brak celnych strzałów i Bida z nędzą przy akcjach ofensywnych.

System oSHUMAny. Dublet Japończyka zapewnił wygraną

Kiedy odrobinę magii pokazał Ruch, Unia stwierdziła, że przecież oni też mogą. Młode talenty z Poznania są w zasadzie wszędzie. W Skierniewicach też. Sammy Dudek, który przebywa obecnie na wypożyczeniu w beniaminku 1. ligi pokazał, czego uczą we Wronkach. Gdy dostał podanie przed polem karnym, nie kalkulował, tylko posłał prawdziwą bombę na bramkę Jakuba Wrąbla. Sami zobaczcie to co pokazał młodzieżowiec. Być może zaraz znów będziemy powtarzać znane: „Jak to Dudka nie wzięli?”.

Reklama

No dobrze, może lekko odleciałem z tym porównaniem, bo Sammy wciąż ma sporo czasu przed sobą. Jednak ten odlot nie ma porównania do odlotowego strzału Shumy Nagamatsu. Japończyk miał już dość stresu i stwierdził, że trzeba zamknąć to spotkanie. Co więc zrobił? Nie kalkulował i uderzył. W tym momencie Sammy Dudek prawdopodbnie stracił miano gola kolejki, co wydawało się w zasadzie niemożliwe. Po prostu – system oSHUMAny!

Reklama

Ruch Chorzów – Unia Skierniewice 3:1

  • Chrapek 4′
  • Nagamatsu 65′ ; 87′
  • Dudek 75′

Fot. Newspix

0 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Reprezentant Polski zszedł po kwadransie. Jego drużyna przegrała z Lazio

Braian Wilma
1
Reprezentant Polski zszedł po kwadransie. Jego drużyna przegrała z Lazio

Betclic 1. Liga

Reklama