Real Madryt pokonał Malagę, ale po spotkaniu więcej niż o samym wyniku mówi się o słowach trenera gości. Juan Francisco Funes nie ukrywał pretensji do decyzji sędziego, a szczególnie do sytuacji, która poprzedziła gola Jude’a Bellinghama.
Real Madryt szybko ustawił mecz
Malaga przyjechała na Santiago Bernabéu ze świadomością, że czeka ją niezwykle trudne zadanie. Początek spotkania brutalnie potwierdził te przewidywania. Real Madryt narzucił wysokie tempo i przez pierwsze 15 minut całkowicie zdominował przeciwnika.
Funes przyznał, że jego zawodnicy nie byli w stanie odpowiedzieć na intensywność gospodarzy. Jednocześnie szkoleniowiec docenił ich reakcję po zmianie stron. Jego zdaniem druga połowa wyglądała zdecydowanie lepiej i pokazała, że Malaga potrafiła przeciwstawić się Realowi.
Kontrowersje wokół gola Bellinghama
Trener Malagi miał jednak szczególne zastrzeżenia do akcji zakończonej pierwszym trafieniem Realu. Według Funesa chwilę wcześniej faulowany miał być Recio. Szkoleniowiec uważa, że jego drużyna nie otrzymała odpowiedniej ochrony ze strony arbitra.
– Można odnieść wrażenie, że wystarczy dmuchnąć na zawodnika Realu Madryt i już jest faul. My musimy krwawić, żeby go dostać – powiedział Funes.
🗣️Juan Funes: „Te llevas la sensación de que si soplas a los jugadores del Real Madrid es falta y que nosotros tenemos que tener sangre para que nos la pite”. pic.twitter.com/yeUPS2mlmK
— Som I Serem FCB (@Somhiseremfcb) August 30, 2026
To nie pierwszy raz, gdy trener Malagi miał podobne odczucia. Szkoleniowiec wspomniał również o spotkaniu z Atlético Madryt, w którym jego zdaniem dochodziło do podobnych sytuacji.
Funes nie chciał jednak skupiać całej uwagi na arbitrze. Podkreślił, że jego zespół powinien przede wszystkim wyciągnąć wnioski z meczu i skoncentrować się na elementach, które może poprawić.
Mimo porażki szkoleniowiec Malagi znalazł powód do optymizmu. Jego zdaniem po przerwie zawodnicy pokazali charakter i potrafili odpowiedzieć na bardzo mocny początek Realu Madryt. Jednak po trzech kolejkach Malaga zamyka tabelę La Liga, a Real jest liderem. Być może tylko do wieczora, gdy swój mecz rozegra Barcelona.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix