Legia, mimo że przez większość spotkania prowadziła, to nie była w stanie utrzymać jednobramkowego prowadzenia z Piastem Gliwice. Wszystko odbywało się w nietypowych okolicznościach, bowiem mecz został przerwany na około godzinę z powodu reanimacji jednego z kibiców. Marek Papszun nie jest zadowolony ze sposobu, w jaki jego podopieczni rozegrali końcówkę starcia przy Okrzei.
Trener stołecznej ekipy chciał, żeby jego zespół poszedł po drugiego gola i zamknął to spotkanie. To się nie udało, co kosztowało jego podopiecznych utratę punktów. Marek Papszun ocenił jednak, że mecz był wyrównany, więc zakończył się sprawiedliwym wynikiem.
– Jeżeli chodzi o samo spotkanie, to na pewno byliśmy dobrze przygotowani i odpowiednio nastawieni. Był to jednak dla nas trudny mecz. Prowadząc, powinniśmy zrobić więcej, żeby go wygrać. Spotkanie było wyrównane i takim też wynikiem się zakończyło. Powinniśmy wcześniej ruszyć po drugiego gola i właśnie o tym rozmawialiśmy. Chcieliśmy zdobyć bramkę na 2:0 i zamknąć spotkanie. Nie była to jednak prosta, standardowa sytuacja. Mecz został przerwany na bardzo długo i trudno było przewidzieć, jak oba zespoły zareagują po takim czasie. Ostatecznie nie potrafiliśmy zdobyć drugiej bramki i utrzymać wyniku – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Marek Papszun, cytowany przez portal Legia.net.
Papszun niezadowolony z końcówki w wykonaniu swojego zespołu. „Będę miał zastrzeżenia”
Trener Wojskowych otwarcie przyznał, że będzie miał zastrzeżenia do swojej drużyny za sposób, w jaki rozegrali końcowe minuty meczu w Gliwicach. Dodajmy, że wyrównujący gol dla gospodarzy padł już w doliczonym czasie gry. Leandro Sanca po rykoszecie od Rafała Augustyniaka pokonał Otto Hindricha dopiero w 95. minucie.
– Oczywiście, że będę miał zastrzeżenia. Już wcześniej mówiłem zawodnikom, że musimy zrobić więcej i dać z siebie więcej. Natomiast, tak jak wspominałem, był to bardzo specyficzny mecz. Mieliśmy ponad godzinę przerwy. To są dla nas sytuacje niespotykane i niestandardowe. Piast po prostu lepiej na to zareagował. Ruszył od początku bardzo mocno, a my nie do końca potrafiliśmy się w tym odnaleźć. Z drugiej strony dobrze się broniliśmy. Do tego momentu właściwie nie pozwalaliśmy rywalowi na zbyt wiele.
Legia po bramce dla rywali ruszyła do ataku, ale było już za późno, by powalczyć o komplet punktów. Trzeba jednak przyznać, że przy remisowym wyniku piłkarze z Łazienkowskiej mieli swoją okazję. Próbował Rafał Augustyniak, ale jego uderzenie okazało się niecelne.
– Po straconej bramce dopiero pojawił się u nas impuls, żeby ruszyć do przodu i walczyć o zwycięstwo. Tyle że nastąpiło to zbyt późno. Bramka dla Piasta padła już po czasie, a my zbyt późno zareagowaliśmy na wydarzenia na boisku – dodaje trener Papszun.
W każdym razie Legia, mimo drugiego remisu w tym sezonie jest pewna, że przynajmniej do kolejnego weekendu utrzyma się na fotelu lidera. Teoretycznie mógłby ją wyprzedzić Górnik, ale jego mecz z Rakowem został przełożony ze względu na mecze w eliminacjach europejskich pucharów. Ekipa Marka Papszuna w następnej kolejce zmierzy się u siebie ze Śląskiem Wrocław.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix