Fatalny błąd gracza Śląska. „Zaje****m. Chciałem zagrać Barcelonę”

Aleksander Rachwał

22 sierpnia 2026, 21:33 • 2 min czytania 6

Reklama
Fatalny błąd gracza Śląska. „Zaje****m. Chciałem zagrać Barcelonę”

Śląsk Wrocław stracił dwie bramki w pierwszej połowie meczu z Widzewem, co było o tyle zaskakujące, że od siódmej minuty grał w przewadze jednego zawodnika. Jedna z bramek padła po fatalnym błędzie Grzegorza Tomasiewcza, który w przerwie spotkania nie bał się stanąć do wywiadu przed kamerą Canal+ Sport.

Reklama

Początek meczu ułożył się dla Śląska znakomicie. Przemysław Wiśniewski sfaulował wychodzącego sam na sam z bramkarzem Malaly’ego Dembele, a sędzia po interwencji VAR wyrzucił obrońcę Widzewa z boiska.

Pomocnik Śląska nie gryzł się w język po swoim błędzie. „Zaje****m. Chciałem zagrać Barcelonę”

Wrocławianie nie wykorzystali jednak przewagi. Już kilka minut później goście objęli prowadzenie po golu Mario Garcii. Do utraty gola w dużym stopniu przyczynił się prosty błąd Grzegorza Tomasiewicza, który na linii szesnastego metra zamiast oddalić zagrożenie podał piłkę prosto do rywala.

Pomocnik Śląska postanowił na gorąco wytłumaczyć się ze swojego zachowania. Uczynił to w rozmowie z Canal+ Sport w przerwie meczu w mocno nieparlamentarnych słowach.

Fajny początek, czerwona kartka dla przeciwnika, wiedzieliśmy, że Widzew się nie położy. Później zaje****m pierwszą bramkę, chciałem zagrać Barcelonę, zamiast to wykopać. Chciałem ładnie, spokojnie, no i tak bywa, trzeba to wziąć na klatę. Zaje****m pierwszą bramkę, ale mieliśmy też swoje sytuacje. Drugiej bramki też nie powinniśmy stracić. Musimy coś strzelić, żeby szybko złapać kontakt – stwierdził pomocnik.

Reklama

Po drugiej bramce Widzew się cofnie i będzie szukał kontry. Mieliśmy dwie, trzy sytuacje i musimy dalej cierpliwie próbować. Na pewno będą gwizdy, ale musimy wytrzymać i pokazać trochę charakteru – dodał.

Trzeba oddać Śląskowi, że po przerwie od razu rzucił się do odrabiania straty. Krótko po rozpoczęciu drugiej połowy gola gospodarze znaleźli drogę do siatki rywali. Gol poszedł na konto Steve’a Kapuadiego, którego próbując wybić piłkę nabił inny gracz Widzewa, Sebastian Bergier.

Reklama

Fot. Newspix

6 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Skóraś z asystą w ligowym debiucie! Kolejne świetne wejście

Mikołaj Duda
1
Skóraś z asystą w ligowym debiucie! Kolejne świetne wejście

Ekstraklasa

Reklama