Patryk Klimala to piłkarski obieżyświat, ale całkiem nieźle mu to idzie. Zdobył kolejną bramkę w barwach południowokoreańskiego FC Seoul. W meczu 23. kolejki tamtejszej ekstraklasy jego zespół wygrał przed własną publicznością 4:2 z Daejeon Citizen i umocnił się na pozycji lidera. Dla 28-letniego napastnika był to już ósmy gol w bieżącym sezonie.
Klimala znów błysnął w Korei Południowej
Polski napastnik rozpoczął mecz w wyjściowym składzie. Do pierwszej ciekawszej akcji w tym spotkaniu doszło w 27. minucie. Wówczas Klimala upadł w polu karnym po starciu z defensorem rywali Antonem Krywociukiem (tak, tym z przeszłością w Wiśle Płock). Sędzia Kim Woo-sung początkowo wskazał na wapno, ale po interwencji VAR rzut karny anulowano, dopatrując się wcześniejszego przewinienia Polaka.
Dziesięć minut później Kang Yun-sung dośrodkował piłkę na pole karne, tam dopadł do niej Joo Min-kyu, który popisał się fenomenalną przewrotką, wyprowadzając ekipę Daejeon na prowadzenie. Takim rezultatem zakończyła się pierwsza część spotkania.
Druga odsłona rozpoczęła się dla miejscowych w wymarzony sposób. Tuż po zmianie stron Kim Jin-su płasko zacentrował futbolówkę z lewej strony boiska. Piłka niefortunnie odbiła się od obrońcy gości, po czym trafiła pod nogi Klimali. Polak pewnym strzałem skierował ją do siatki, wyrównując stan meczu.
Patryk Klimala strzela gola 💪🔥 @FCSEOUL @KlimalaPatryk pic.twitter.com/5kI8QV11B3
— Daniel Pietras (@malutkidani) August 15, 2026
Radość gospodarzy z wyrównania nie trwała długo. Kwadrans później najprawdopodobniej padł gol z kategorii „piłkarskie jaja”. Piszemy „najprawdopodobniej”, bo nie udało nam się niestety znaleźć wideo z bramką, ale sądząc po opisach koreańskich portali, trafienie było dość ekhm… ciekawe. Kim Jin-su próbował zgrać piłkę głową do własnego bramkarza, jednak futbolówka minęła bezradnego golkipera i wtoczyła się do siatki.
Wielbłąd w obronie faworytów nie podłamał. Najpierw, w 81. minucie, Kim Jin-su zrehabilitował się, posyłając dobre dośrodkowanie w szesnastkę, a tam Song Min-kyu trafił w słupek, po czym błyskawicznie dobił piłkę do bramki.
Klimala dużo bardziej woli nietypowe kierunki
Zaledwie dwie minuty później miejscowi już prowadzili, a na listę strzelców znów wpisał się Song Min-kyu, który wykorzystał podanie od Moon Seon-mina. Strzał oddany z dystansu odbił się jeszcze od obrońcy, co kompletnie zmyliło bramkarza. Wynik na 4:2 w końcówce ustalił Jeong Seung-won.
Dzięki remontadzie w ostatnim kwadransie spotkania FC Seoul przerwał serię trzech meczów bez ligowej wygranej. Lider z 47 punktami na koncie pewnie przewodzi tabeli, wyprzedzając o dziesięć oczek drugie Ulsan HD. Zespół Krywociuka, który zagrał pełny mecz, zajmuje z kolei dziewiąte miejsce.
Klimala rozegrał całe spotkanie. Jest zawodnikiem FC Seoul od czerwca minionego roku. W barwach południowokoreańskiego klubu wystąpił w sumie w 29 meczach, w których zdobył jedenaście bramek, a także zanotował dwie asysty. Trzeba przyznać, że gdzieś tam na końcu świata dużo lepiej idzie mu niż w Śląsku Wrocław, gdzie został persona non grata. Przecież wcześniej sporo trafiał też dla australijskiego Sydney FC (17 goli w 31 meczach).
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Korea Professional Football League