Patryk Klimala strzela w Korei Południowej. Kolejny gol Polaka

Maciej Piętak

15 sierpnia 2026, 17:10 • 3 min czytania 0

Reklama
Patryk Klimala strzela w Korei Południowej. Kolejny gol Polaka

Patryk Klimala to piłkarski obieżyświat, ale całkiem nieźle mu to idzie. Zdobył kolejną bramkę w barwach południowokoreańskiego FC Seoul. W meczu 23. kolejki tamtejszej ekstraklasy jego zespół wygrał przed własną publicznością 4:2 z Daejeon Citizen i umocnił się na pozycji lidera. Dla 28-letniego napastnika był to już ósmy gol w bieżącym sezonie.

Reklama

Klimala znów błysnął w Korei Południowej

Polski napastnik rozpoczął mecz w wyjściowym składzie. Do pierwszej ciekawszej akcji w tym spotkaniu doszło w 27. minucie. Wówczas Klimala upadł w polu karnym po starciu z defensorem rywali Antonem Krywociukiem (tak, tym z przeszłością w Wiśle Płock). Sędzia Kim Woo-sung początkowo wskazał na wapno, ale po interwencji VAR rzut karny anulowano, dopatrując się wcześniejszego przewinienia Polaka.

Dziesięć minut później Kang Yun-sung dośrodkował piłkę na pole karne, tam dopadł do niej Joo Min-kyu, który popisał się fenomenalną przewrotką, wyprowadzając ekipę Daejeon na prowadzenie. Takim rezultatem zakończyła się pierwsza część spotkania.

Druga odsłona rozpoczęła się dla miejscowych w wymarzony sposób. Tuż po zmianie stron Kim Jin-su płasko zacentrował futbolówkę z lewej strony boiska. Piłka niefortunnie odbiła się od obrońcy gości, po czym trafiła pod nogi Klimali. Polak pewnym strzałem skierował ją do siatki, wyrównując stan meczu.

Reklama

Radość gospodarzy z wyrównania nie trwała długo. Kwadrans później najprawdopodobniej padł gol z kategorii „piłkarskie jaja”. Piszemy „najprawdopodobniej”, bo nie udało nam się niestety znaleźć wideo z bramką, ale sądząc po opisach koreańskich portali, trafienie było dość ekhm… ciekawe. Kim Jin-su próbował zgrać piłkę głową do własnego bramkarza, jednak futbolówka minęła bezradnego golkipera i wtoczyła się do siatki.

Wielbłąd w obronie faworytów nie podłamał. Najpierw, w 81. minucie, Kim Jin-su zrehabilitował się, posyłając dobre dośrodkowanie w szesnastkę, a tam Song Min-kyu trafił w słupek, po czym błyskawicznie dobił piłkę do bramki.

Klimala dużo bardziej woli nietypowe kierunki

Zaledwie dwie minuty później miejscowi już prowadzili, a na listę strzelców znów wpisał się Song Min-kyu, który wykorzystał podanie od Moon Seon-mina. Strzał oddany z dystansu odbił się jeszcze od obrońcy, co kompletnie zmyliło bramkarza. Wynik na 4:2 w końcówce ustalił Jeong Seung-won.

Reklama

Dzięki remontadzie w ostatnim kwadransie spotkania FC Seoul przerwał serię trzech meczów bez ligowej wygranej. Lider z 47 punktami na koncie pewnie przewodzi tabeli, wyprzedzając o dziesięć oczek drugie Ulsan HD. Zespół Krywociuka, który zagrał pełny mecz, zajmuje z kolei dziewiąte miejsce.

Klimala rozegrał całe spotkanie. Jest zawodnikiem FC Seoul od czerwca minionego roku. W barwach południowokoreańskiego klubu wystąpił w sumie w 29 meczach, w których zdobył jedenaście bramek, a także zanotował dwie asysty. Trzeba przyznać, że gdzieś tam na końcu świata dużo lepiej idzie mu niż w Śląsku Wrocław, gdzie został persona non grata. Przecież wcześniej sporo trafiał też dla australijskiego Sydney FC (17 goli w 31 meczach).

Fot. Korea Professional Football League

Reklama
0 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama