Autor bloga Football Leaks straci w Portugalii status ochronny

Marcin Ziółkowski

01 października 2026, 12:15 • 3 min czytania 2

Reklama
Autor bloga Football Leaks straci w Portugalii status ochronny

Kibice piłki nożnej, pomimo przerwy na mecze reprezentacyjne, żyją od wielu dni sprawą Manchesteru City i 115 zarzutów. Całej sprawie znacząco przed laty pomógł blog Football Leaks, prowadzony przez portugalskiego hakera Rui Pinto. 37-latek od ponad dekady ujawnia wiele wrażliwych danych w związku z największymi klubami piłkarskimi, o których przeciętny zjadacz chleba miał nigdy się nie dowiedzieć. Jak podają media, autor bloga Football Leaks utraci wkrótce status ochronny.

Reklama

Blog Football Leaks wyjawiał wiele wrażliwych danych

Rui Pinto w świecie piłki kojarzony jest przede wszystkim z Football Leaks. Portugalczyk był tym, który niejako przyczynił się do rozpoczęcia śledztwa w sprawie Manchesteru City i naruszeń zasad finansowych. 37-latek miał ochronny status od 2020 roku po tym, gdy wyraził zgodę na udostępnienie tamtejszym władzom dostępu do milionów plików zgromadzonych przed jego aresztowaniem.

Jak się okazuje, nie będzie już miał statusu świadka chronionego przez portugalskie władze. Zdecydowano o tym 30 września, jak infomuje brytyjski The Guardian. Portugalczykowi polecono „zachować ostrożność w kontaktach rodzinnych” i unikania social mediów.

Lokalna policja uznała, że ryzyko dla bezpieczeństwa Pinto jest niewielkie i to pomimo tego, że w kwietniu został on napadnięty. Obrażenia? Portugalczyk skończył jedynie z siniakiem na twarzy. Nie złożono wtedy żadnej skargi, choć policja została powiadomiona. Autor bloga Football Leaks ma też unikać kontrowersyjnych tematów i przebywania w zatłoczonych miejscach.

Reklama

Rui Pinto we wrześniu 2023 roku został skazany przez portugalski sąd na cztery lata więzienia w zawieszeniu. Uznano go winnym usiłowania wymuszenia nielegalnego dostępu do danych i naruszenia korespondencji.

Portugalczyk dla wielu kibiców piłki nożnej jest jednym z cichych bohaterów. W 2015 roku, prywatnie kibic FC Porto, stworzył stronę Football Leaks, mając za cel wyjawianie pewnych niewygodnych faktów dotyczacych klubów piłkarskich i ich działania. Demaskował i ujawniał milionów poufnych dokumentów związanych z największymi klubami i organizacjami.

Między innymi z tego tytułu rozpoczęto śledztwo w sprawie finansów Manchesteru City. Wiele treści Pinto przekazał choćby niemieckiemu dziennikowi Der Spiegel, konkretnie Rafaelowi Buschmannowi. Mówi się, że Niemcy (a także redakcje zreszone w European Investigative Collaborations) otrzymali od niego kilka terabajtów danych. Powstała z tego książka Football Leaks, będąca na polskim rynku pod nazwą Brudna piłka.

Reklama

W ostatnim czasie wydano wyrok w śledztwie, w którym potwierdzono złamanie 115 przepisów finansowch Premier League przez The Citizens. Nie wiadomo jeszcze jakie sportowe konsekwencje czekają wielokrotnych mistrzów Anglii. Manchester City podtrzymywał swoje stanowisko w sprawie i kwestionował stawiane mu zarzuty.

Pinto w tej sprawie napisał też tweeta. Potwierdził, że Gianni Infantino o wszystkim wiedział już w 2014 roku. Uznał też działacza za nowotwór dla futbolu.

Reklama

– W 2014 roku był człowiek, który już wtedy zdawał sobie sprawę z wszystkich nieprawidłowości Manchesteru City. Ten człowiek kieruje teraz FIFA. To niesławny Gianni Infantino, wtedy sekretarz generalny UEFA.

– Nadużył swojej władzy, udostępnił poufne dokumenty i, krótko mówiąc, przechytrzył Izbę Śledczą, robiąc wszystko co w jego mocy, aby zarówno Manchester City jak i PSG otrzymały jedynie grzywnę, unikając głębszego dochodzenia, które mogło doprowadzić do zakazu gry w Lidze Mistrzów (…)

Reklama

– Biorąc pod uwagę jego działania jako sekretarza generalnego UEFA, a niedawno prezydenta FIFA, mogę tylko powiedzieć, moim skromnym zdaniem, że Gianni Infantino stał się rakiem piłki nożnej i nie powinien mieć miejsca w przyszłości tej dyscypliny.

 

 

Reklama

 

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama