Robert Lewandowski pokonał bramkarza Cruz Azul, jednak jego bramka nie została uznana. Sędzia stwierdził, że „Lewy” przy wyskoku do główki faulował rywala, choć przewinienia ciężko się tu doszukiwać. Kapitanowi „Biało-Czerwonych” nie pomógł VAR, któremu dowodził… Polak. Trener Chicago Fire mówił po meczu, że decyzja arbitra była „wątpliwa”.
Chicago Fire pokonało w Bridgeview Cruz Azul 2:1 i awansowało do ćwierćfinału Leagues Cup, czyli turnieju dla drużyn z ligi meksykańskiej oraz MLS. Piłkarze Gregga Berhaltera jako jedyni spośród 18 biorących w turnieju udział zespołów MLS zakończyli fazę ligową z kompletem punktów. Poza nimi dokonał tego jeszcze tylko Club Leon. W poprzednich meczach „Strażacy” pokonali 3:1 Santos Lagunę, a na otwarcie 2:0 Necaxę. Chicago Fire pierwszy raz od 2023 roku zagra w fazie pucharowej Leagues Cup. Od razu po wyjściu z grupy odpadło – w 1/16 finału.
Sędzia zabrał Lewandowskiemu gola
W wygranym starciu z mistrzem Meksyku obie bramki dla zespołu z Illinois zdobył Puso Dithejane. Pierwszy raz skrzydłowy z RPA piłkę do siatki wpakował w 67. minucie. Wynik meczu 20 minut wcześniej powinien otworzyć Robert Lewandowski, ale jego trafienie jakimś cudem nie zostało uznane. Po wrzutce z prawego sektora strzałem głową pokonał Kevina Miera, ale kanadyjski sędzia Pierre-Luc Lauzière uznał, że „Lewy” wcześniej popychał Jeremiego Marqueza. VAR, któremu dowodził Polak Łukasz Szpala, podtrzymał decyzję głównego arbitra.
Kabaret. Lewandowski strzela, ale gol anulowany bo niby faulował, gdy przeciwnik rzuca się na ziemię jak na deskach teatru.
Wciąż 0-0. pic.twitter.com/9LH4VvFao6
— AmerykaPL (@PLAmeryka) August 14, 2026
– Uważam, że gol Lewandowskiego powinien zostać uznany. To dość wątpliwa decyzja jak na ten poziom – mówił po końcowym gwizdku Gregg Berhalter. Tuż po golu Dithejane’a trener Fire zmienił kapitana reprezentacji Polski. W jego miejsce wszedł Robin Lod. Wraz z Finem na placu gry zameldował się Maren Haile-Selassie. W doliczonym czasie Szwajcar asystował przy drugiej bramce 22-latka. Kilkanaście minut wcześniej wyrównał Argentyńczyk Nicolas Ibanez. 31-latek na listę strzelców wpisał się zaledwie trzy minuty po wejściu na murawę.
Stawką Liga Mistrzów
Chicago Fire w fazie pucharowej Leagues Cup znalazło się trzeci raz w historii. Poza 2023 rokiem zagrało w niej także cztery lata wcześniej. Była to pierwsza edycja tego turnieju i zaczynała się od ćwierćfinałów. „Strażacy” zostali zaproszeni do inauguracyjnej edycji na bazie swoich wyników. Od razu odpadli – przegrali 0:2 z Cruz Azul. W 2020 roku turniej nie odbył się przez pandemię, a do kolejnych dwóch edycji Fire się nie dostało. Poprzednim razem w Leagues Cup zagrało w 2024 roku. Nie wyszło jednak z trzyzespołowej grupy. Przegrało oba spotkania.
Puso Dithejane, we don’t have enough words 🤩 pic.twitter.com/cj6fxk6Uxb
— Chicago Fire FC (@ChicagoFire) August 14, 2026
Tegoroczna edycja Leagues Cup jest drugą, która rozpoczyna się od fazy ligowej. Udział biorą wszystkie 18 zespołów z ligi meksykańskiej, MLS reprezentują zaś drużyny, które w poprzednim sezonie grały w play-offach. Jako że Chicago Fire w tabeli ekip z MLS zajęło pierwsze miejsce, w ćwierćfinale zmierzy się z czwartą drużyną z grupy meksykańskiej. Na tym miejscu uplasowało się Monterrey. Mecze 1/4 finału rozegrane zostaną w dniach 25-27 sierpnia. Półfinały odbędą się 1 i 2 września, a mecz o trzecie miejsce oraz finał 6 września.
Wygrany meczu o brąz oraz przegrany finału zakwalifikuje się do 1/16 finału przyszłorocznego Champions Cup, czyli Ligi Mistrzów strefy CONCACAF. Z kolei zwycięzca całego turnieju awansuje do 1/8 finału Champions Cup. W tamtejszej Lidze Mistrzów Chicago Fire po raz ostatni zagrało w 2004 roku. Dotarło wówczas do półfinału, ale turniej rozpoczynał się od 1/4 finału.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. screen Apple TV