Trudno w to uwierzyć, ale mimo faktu, że Gio Citaiszwili przywdziewał w swojej karierze barwy już ośmiu zespołów, to dopiero teraz definitywnie pożegnał się z Dynamem Kijów, którego jest wychowankiem. Po serii mniej lub bardziej udanych wypożyczeń Gruzin wrócił do Hiszpanii, gdzie zasilił szeregi finalisty Ligi Konferencji.
Urodzony w Izraelu Gruzin, który posiada także ukraiński paszport, w swoim macierzystym klubie nigdy na dobre nie zaistniał. Przez te wszystkie lata rozegrał w Kijowie łącznie 24 spotkania, nie strzelając choćby jednego gola.
W Polsce pojawił się w kwietniu 2022 roku, kiedy po napaści Rosji na Ukrainę zawodnicy tam występujący mieli możliwość zmiany klubów w trakcie rundy wiosennej. Skorzystać chciała z tego broniąca się przed spadkiem z Ekstraklasy Wisła Kraków. Ostatecznie Biała Gwiazda pożegnała się wtedy z polską elitą, a jej rozłąka trwała aż do tego lata.
Zdecydowanie szybciej do PKO BP Ekstraklasy wrócił Citaiszwili. Po kilku obiecujących występach w Wiśle wypożyczył go mistrz Polski – Lech Poznań. W Kolejorzu Gruzin całkowicie się jednak nie odnalazł. Jeśli grał od pierwszej minuty, to raczej w meczach, w których odpoczynku potrzebował pierwszy skład. Jego licznik w Lechu zatrzymał się na golu i dwóch asystach w 24 spotkaniach.
Gio Citaiszwili odszedł z Dynama. Trafił do finalisty Ligi Konferencji
To było jego pożegnanie z Polską. W kolejnych latach Citaiszwili występował w Dinamie Batumi, Granadzie, w której dzielił szatnię m.in. z Kamilem Jóźwiakiem, a ostatnio w FC Metz, gdzie spotkał Terry’ego Yegbe, kolejnego piłkarza związanego z Lechem. Co ciekawe, przez cały ten czas 25-latek był formalnie zawodnikiem Dynama Kijów, z którego notorycznie był wypożyczany.
Czysto pod względem liczb najlepiej wyglądał jego czas spędzony w Dinamie Batumi, w którym rozegrał 38 meczów, notując sześć trafień i dziesięć ostatnich podań. Solidnie wyglądał też jego pobyt w drugoligowej Granadzie, gdzie rozegrał o jeden mecz więcej, strzelił siedem goli i zaliczył cztery asysty.
Gdy spadające z Ligue 1 Metz zdecydowało, że go nie wykupi, stało się jasne, że w końcu zniknie on z listy płac Dynama. Wraz z końcem czerwca wygasała bowiem jego umowa z klubem i stał się wolnym zawodnikiem.
Trochę potrwało, zanim znalazł nową ekipę, ale zaliczył dość miękkie lądowanie. Może nie pod kątem organizacyjnym, ale na pewno sportowym. Gio Citaiszwili został bowiem nowym zawodnikiem Rayo Vallecano, z którym podpisał kontrakt do końca czerwca 2029 roku.
OFICIAL | Giorgi Tsitaishvili es nuevo jugador del Rayo Vallecano hasta el final de la temporada 2028-29.
¡Bienvenido, Giorgi! ⚡️ pic.twitter.com/LYQe19MEHi
— Rayo Vallecano (@RayoVallecano) August 13, 2026
W poprzednim sezonie Rayo dotarło do finału Ligi Konferencji, w którym musiało uznać wyższość Crystal Palace. Udana europejska kampania poskutkowała jednak rekordowymi przychodami – tego lata z klubu odeszli m.in. Pep Chavarria i Nobel Mendy. Los Vallecanos zainkasowali za nich kolejno od Chelsea i Hull City łącznie ponad 40 mln euro. Oprócz Chavarrii z Rayo odszedł także drugi lewy obrońca – Alfonso Espino. Kto wie, czy to właśnie w ich miejsce nie został sprowadzony Citaiszwili, który jest nominalnym skrzydłowym, ale może występować także ustawiony niżej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix