Piłkarze trenują wbrew prezesowi. Sparing „na zakazie”

redakcja

Autor:redakcja

02 lutego 2016, 17:22 • 4 min czytania

Reklama
Piłkarze trenują wbrew prezesowi. Sparing „na zakazie”

Widywaliśmy już wiele różnych bzdurnych zakazów i efektownych prób ominięcia tychże. Od banalnego biegania z futbolówką po trawnikach z tą ohydną tabliczką „zakaz gry w piłkę”, przez oglądanie spotkań swojego zespołu „na zakazie”, mimo kar od Komisji Ligi, aż po grę nieuprawnionego zawodnika w Copa del Rey czy eliminacjach Ligi Mistrzów. Czegoś takiego jednak jeszcze w futbolu… chyba nie było. Otóż piłkarze Jaroty Jarocin „na zakazie”… rozegrali sparing.

O całej sprawie już pisaliśmy, więc tylko króciutkie przypomnienie: Jarota to lider III ligi kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej z ogromnymi szansami na wywalczenie awansu do centralnej II ligi. Biorąc pod uwagę jak podniósł się poziom trzeciego szczebla po reformie – wydaje się, że powinien to być klub w miarę poważny. Niestety, w Jarocinie poza długami (nic wielkiego), spóźnionymi pensjami (jak niemal wszędzie) oraz zrzutkami wśród zawodników, by w jakikolwiek sposób przygotować się do sezonu (zdarzało się), mają… zakaz gry w piłkę.

Reklama

W związku z trudną finansową sytuacją klubu, zarząd ogłosił, że zabrania prowadzenia w klubie jakichkolwiek działań do odwołania. Prezes, szukający od kilkunastu dni sposobu na postawienie spółki do stanu używalności, stwierdził, że dopóki w Jarocie nie zostaną dopięte sprawy organizacyjne, piłkarze nie mogą trenować. Nie wiadomo, czy miała to być forma szantażu na władzach miasta, by szybciej zorganizowały koło ratunkowe dla klubu, czy jakaś forma zachęcania piłkarzy do odejścia, wiadomo tylko, że… nie udało się.

Piłkarze Jaroty zaimponowali nam już tymi samodzielnymi zrzutkami na odżywki czy dojazdy na treningi. Wielu z nich jest spoza Jarocina i za własne pieniądze podróżuje dzień w dzień do klubu, byle jakoś przygotować się do wiosennej walki o awans. Teraz jednak już zupełnie przesadzili i zdobyli pewnie serca połowy kibolskiej Polski. Otrzymując od prezesa pismo dotyczące zakazu treningów, stwierdzili, że… „illegal tastes better”. Odpowiedzieli listem otwartym, z którego fragmenty wynotowaliśmy poniżej.

Uważamy, że nigdy nie daliśmy podstaw do zarzutów o brak ambicji. Co więcej nasza postawa zaowocowała pierwszym miejscem w lidze. (…) Pokazaliśmy również, że nie mamy w zwyczaju wywlekania na światło dzienne problemów Klubu. Nie narzekaliśmy na nasz los, nie chodziliśmy do mediów ze skargami, nie przerwaliśmy treningów z powodu zaległości finansowych tylko skupialiśmy się na jak najlepszym wykonywaniu naszych obowiązków. (…) Z każdym kolejnym miesiącem narastały wobec nas zaległości finansowe, które wkrótce będą sięgały czterech miesięcy. We własnym zakresie zorganizowaliśmy sobie obóz dochodzeniowy na który zebraliśmy pieniądze. Ostatnia decyzja Prezesa Klubu Pana Marka Ściślaka ,,o wstrzymaniu wszelkiej działalności w klubie’’ pozbawiła nas możliwości wykonywania naszych obowiązków oraz trenowania i grania z pasją, którą pokazaliśmy w rundzie jesiennej. Spowodowała również duże zakłócenie naszych zimowych przygotowań do rundy wiosennej.

(…)

Reklama

Chcielibyśmy poinformować wszystkich kibiców i sympatyków naszego Klubu, że od dnia dzisiejszego wznawiamy treningi, a w najbliższą sobotę wystąpimy w meczu kontrolnym. Kibice w Jarocinie zasługują na to, by oglądać swoich piłkarzy w akcji, nie chcemy Was zawieść.

Ponadto informujemy, że Klub Jarota Hotel Jarocin na czas najbliższych treningów i meczów nie będzie ponosił kosztów za wodę, paliwo dla zawodników przyjezdnych, opłatę za sędziów itd., ponieważ sami zorganizujemy pieniądze na ten cel. Nie oczekujemy w tym względzie pomocy od Prezesów, oczekujemy tylko dotrzymania słowa o wypłaceniu nam do końca stycznia 2016 r naszych pieniędzy, na które bardzo ciężko zapracowaliśmy i tak po ludzku zasłużyliśmy.

Można? Kasy za treningi, paliwo, sędziów – nie chcą. Trenować – chcą, w dodatku za wszelką cenę, „na zakazie”. Z tego ostatniego określenia śmieją się nawet sympatycy Jaroty, którzy w swojej relacji z kibicowskiego turnieju wspominają o odwiedzinach u piłkarzy, którzy rozgrywali właśnie „na zakazie” mecz sparingowy.

Dalecy jesteśmy od przesadnych zachwytów nad wielkimi futbolistami z Jarocina. W gruncie rzeczy na tym poziomie gra za własne pieniądze, typowo amatorska, nie powinna być niczym niezwykłym. Gdy patrzymy jednak na gości, którzy za moment mogą występować w jednej lidze z gwiazdami z GKS-u Tychy, a którzy teraz łamią jakieś zabawne reguły prezesa klubu byle tylko kopać dalej piłkę… Jest w tym coś romantycznego. I dlatego mocno kibicujemy, by Jarota dograł ten sezon.

Reklama

Piłkarze zwyczajnie na to zasłużyli.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją

AbsurDB
1
Dwustu graczy z lig angielskich na mundialu. Ekstraklasa za Cyprem i Rosją