W drugim meczu po powrocie do Ekstraklasy Wisła Kraków poniosła pierwszą porażkę. Po absolutnie szalonym spotkaniu przy Okrzei w Gliwicach uległa Piastowi 3:4. Głos po tym starciu zabrał trener Białej Gwiazdy Mariusz Jop, który wskazał, co przyczyniło się do tego, że jego zespół wraca do domu bez punktów. Ma żal do swoich podopiecznych za złe wejście w ten mecz.
Na pomeczowej konferencji prasowej Mariusz Jop odniósł się do trudnego początku spotkania w Gliwicach. Wystarczyło nieco ponad 30 minut, by zespół prowadzony przez Daniela Myśliwca prowadził już dwiema bramkami. Jakby tego było mało, w akcji na 0:2 z powodu kontuzji wypadł Raoul Giger.
Trener Białej Gwiazdy ocenił, dlaczego tak mizernie to wyglądało w pierwszych fragmentach. – Decydowały o tym dwie rzeczy. Pierwszą jest nieudany wysoki pressing, gdzie traciliśmy dużo siły, a rywal spokojnie tę piłkę rozgrywał. A druga rzecz – w fazach przejściowych za szybko traciliśmy piłkę. I stąd, w tej pogodzie, trudno było, broniąc w zasadzie przez 15 minut, mając bardzo mało czasu z piłką, utrzymać wysoką intensywność w grze ofensywnej. I to takie główne powody. Natomiast bramki padały zbyt prosto, już nie chcę w szczegóły teraz wchodzić – stwierdził Jop, cytowany przez serwis wislaportal.pl.
Mariusz Jop ocenił spotkanie z Piastem. „Za łatwo traciliśmy bramki”
Wisła dwukrotnie zdołała doprowadzić do wyrównania, jednak nie przełożyło się to nawet na jeden punkt. Może żałować zwłaszcza, że rzutu karnego nie wykorzystał Marko Bozić. Decydujący cios na kilka minut przed końcem zadał Leandro Sanca. Mariusz Jop zwraca uwagę, że trzeba skupić się na pracy nad defensywą.
– Byliśmy bardzo groźni w ataku, stwarzaliśmy dużo sytuacji, chociaż na pewno zbyt łatwo traciliśmy bramki. Nie przypominam sobie, żebyśmy w meczu ligowym stracili tyle goli, więc to na pewno jest coś, co musimy zdecydowanie poprawić, bo tak jak mówię – druga połowa, jeżeli chodzi o działania ofensywne, była na dobrym poziomie. Gratuluję Piastowi zwycięstwa, my musimy szybko się otrzepać po tej porażce i przygotować się do następnego spotkania.
Trener Białej Gwiazdy nie uważa natomiast, by duży wpływ na taki występ miał fakt, że tym razem Wisła nie grała przed własną publicznością. Mówi za to o zbyt wielu błędach, jakich dopuścili się jego podopieczni.
– Nie dzieliłbym tego na mecze wyjazdowe i mecze u siebie. Po prostu zbyt dużo prostych błędów popełniliśmy dzisiaj. Wiemy, że w Ekstraklasie rywale są bardziej skuteczni w tych fazach przejściowych i jeżeli tak łatwo tracisz piłkę, to rywal to wykorzystuje. I to jest coś, co wiedzieliśmy. Natomiast to nie zmienia faktu, że trzeba cały czas nad tym pracować. Ekstraklasa różni się jakością indywidualną i wiemy, że te błędy kosztują dużo więcej. Coś co przechodziło niezauważone na poziomie pierwszej ligi, w Ekstraklasie często zamienia się w gola.
Po pierwszych dwóch kolejkach nowego sezonu Wisła ma na koncie zwycięstwo oraz porażkę. Co ciekawe, ma najwięcej strzelonych goli w całej stawce oraz do spółki z Piastem najwięcej straconych. W kolejny weekend Biała Gwiazda będzie miała okazję na kolejne domowe zwycięstwo. Przy Reymonta podejmie Wisłę Płock. Premierowej wyjazdowej wygranej poszuka w czwartej kolejce w Zabrzu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix