Frankowski dogryzł Lewandowskiemu. Ale nie wspomniał, co było dalej…

Mikołaj Duda

26 lipca 2026, 14:21 • 2 min czytania 19

Reklama
Frankowski dogryzł Lewandowskiemu. Ale nie wspomniał, co było dalej…

Z pewnością można sobie wyobrazić bardziej imponujący start przygody Roberta Lewandowskiego po zmianie barw klubowych. W Chicago Fire rozegrał już dwa mecze i w dalszym ciągu czeka na swoje debiutanckie trafienie. Dodatkowo jego zespół przegrał oba te spotkania. Szpilki w kapitana reprezentacji Polski nie omieszkał wbić były kadrowicz, który w przeszłości też miał okazję występować na amerykańskich boiskach. 

Reklama

Dogryźć byłemu piłkarzowi Barcelony postanowił Tomasz Frankowski, który blisko dwie dekady temu również występował w klubie z Chicago. W swoim wpisie zwrócił uwagę, że on na tym samym etapie przygody w MLS mógł pochwalić się bardziej imponującym dorobkiem. Oczywiście z przymrużeniem oka.

Nie wspomniał jednak, jak dalej potoczyła się jego amerykańska kariera…

Frankowski pochwalił się swoim wynikiem i dogryzł Lewandowskiemu. Zapomniał, co było dalej…

Robert Lewandowski w swoich dwóch pierwszych meczach w barwach Chicago Fire nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Przeciwko Interowi Miami zszedł z boiska po godzinie rywalizacji, a teraz z New Jork City rozegrał całą drugą połowę. Tomasz Frankowski w swoich mediach społecznościowych zwrócił uwagę, że po pierwszych dwóch występach w Chicago miał na koncie już dwa gole.

W sumie nikt nie pyta, ale ja po dwóch meczach w Chicago Fire miałem już dwa gole w MLS a Robert wciąż zero – napisał były reprezentant Polski.

Reklama

No i rzeczywiście tak było. Frankowski w swoim debiucie z Salt Lake City do siatki nie trafił, ale już w kolejnym meczu z New England Revolution popisał się dubletem. Problem w tym, że to były… pierwsze i ostatnie gole byłego piłkarza Jagiellonii czy Wisły Kraków na amerykańskich boiskach. Po roku pożegnał się z klubem i wrócił do Polski. Jego bilans w MLS zatrzymał się na 17 występach i wspomnianych dwóch bramkach.

I raczej nie będziemy specjalnie zaskoczeni, jeśli Robert Lewandowski w 17 meczach w Chicago Fire nastrzela więcej goli niż uczynił to Frankowski. Wręcz bylibyśmy zszokowani, gdyby nie przebił tego dorobku. Wtedy to kapitan reprezentacji Polski będzie mógł odgryźć się starszemu koledze po fachu.

Reklama

Zresztą, w tym momencie Frankowskiemu mógłby dopiec choćby Kacper Przybyłko, który po pierwszych 17 występach w barwach Chicago Fire miał na koncie więcej goli niż dwa. Doceniamy więc szpileczkę, ale na miejscu Tomasza Frankowskiego raczej byśmy tak nie szarżowali…

Z drugiej strony, tak szczerze mówiąc nie obrazilibyśmy się, gdyby Lewandowski – podobnie jak Frankowski – również szybko zakończył pobyt w Chicago i wrócił na krajowe boiska. „Franek” pięknie spuentował przecież karierę w barwach Jagiellonii Białystok.

Fot. Newspix

Reklama
19 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama