Dwa tygodnie temu Grand Prix Katalonii przerwało dominację Mercedesa, a Lewis Hamilton świętował pierwszy triumf w barwach Ferrari. Dziś do triumfów niemieckiej ekipy wróciliśmy, ale austriacki wyścig zdaje się pokazywać, że stawka się wyrównuje – Max Verstappen nie był bowiem daleki od tego, by odebrać George’owi Russellowi końcowy triumf. Innymi słowy: F1 może być w najbliższym czasie ciekawsza.
Formuła 1. George Russell najlepszy w Grand Prix Austrii
W Austrii grzało co prawda nieco mniej niż w Polsce, ale ponad 30 stopni w cieniu, to sporo. A jeszcze więcej, gdy jeździsz w bolidzie Formuły 1 po rozpalonym asfalcie. Przekonali się o tym choćby kierowcy Cadillaca, u których bardzo szybko przegrzały się hamulce. Tak, w obu bolidach – i Valtteri Bottas, i Sergio Perez szybko skończyli rywalizację, zjeżdżając do boksu. Ale wiadomo, to ludzie z końca stawki, specjalnie nie wpłynęło to więc na rywalizację.
A co było z przodu?
George Russell, który wczoraj wygrał kwalifikacje, pewnie ruszył z pole position i nie musiał oglądać się na rywali. Za jego plecami za to nieco się kotłowało, bo o pozycje walczyli Lewis Hamilton, Charles Leclerc, Max Verstappen, a włączali się w to momentami nawet kierowcy McLarena. W końcu jednak to zwycięzca Grand Prix Katalonii znalazł się za plecami Russella, ale nie na długo – na 12. kółku wyprzedził go Max Verstappen, który dziś miał momentami znakomite tempo wyścigowe.
Taka sytuacja w stawce nieco trwała, a zmieniły ją dopiero wizyty w alei serwisowej – gdy Russell i Verstappen zjechali, na czoło na moment wysunął się lider klasyfikacji generalnej, Andrea Kimi Antonelli. Wcześniej mieliśmy też wirtualną neutralizację, bo Carlos Sainz zatrzymał się na prostej startowej, a potem trafił do alei serwisowej… i na tym skończyła się jego jazda w tym wyścigu. Na czele stawki brakowało jednak nieco emocji, choć nie można też napisać, by był to wyścig statyczny, nijaki – niemniej, czołowa trójka pozostawała w zasadzie taka sama.
O czym jeszcze warto wspomnieć? Wycofaniu Lance’a Strolla, kolejnej wirtualnej neutralizacji – wina Alexa Albona, trącił pachołek przy torze, a ten wypadł na asfalt – no i tym, że ostatecznie nic się w czołowej trójce nie pozmieniało. Choć Verstappen gonił Russella, a Verstappena próbował dorwać Antonelli. I obaj byli w sumie tego stosunkowo blisko. Wygląda, że F1 naprawdę staje się w tym sezonie równiejsza, a dominacja Mercedesa nie jest już tak ogromna – choć akurat dziś gorzej jechały bolidy Ferrari, których postawa stanowiła pewien zawód.
George has got his post-race celebrations down to a T-Pose 😮💨#F1 #AustrianGP pic.twitter.com/SbZQaY4FCy
— Formula 1 (@F1) June 28, 2026
Czy jednak da nam to emocje w walce o tytuł? Przekonamy się z czasem. Na pewno cieszyć mogą się brytyjscy kibice, bo poprzednie Grand Prix wygrał Lewis Hamilton, teraz triumfował George Russell, a już za moment, momencik Grand Prix Wielkiej Brytanii na Silverstone. I kto wie, może i tam usłyszymy hymn Wielkiej Brytanii?
TOP 10 Grand Prix Austrii
- George Russell (Mercedes)
- Max Verstappen (Red Bull Racing)
- Andrea Kimi Antonelli (Mercedes)
- Oscar Piastri (McLaren)
- Lewis Hamilton (Ferrari)
- Isack Hadjar (Red Bull Racing)
- Lando Norris (McLaren)
- Charles Leclerc (Ferrari)
- Liam Lawson (Visa Cash App Racing Bulls)
- Arvid Lindblad (Visa Cash App Racing Bulls)
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix