Gwiazdy bez biletu do USA. Ta jedenastka mogłaby namieszać na MŚ

Wojciech Piela

17 czerwca 2026, 16:43 • 15 min czytania 3

Reklama
Gwiazdy bez biletu do USA. Ta jedenastka mogłaby namieszać na MŚ

Reprezentacja Anglii wyruszyła do USA z wielkim marzeniem powrotu na tron światowego futbolu. Dwa finały mistrzostw Europy osiągnięte w ostatnich latach z Garethem Southgatem to było zbyt mało. Federacja zdecydowała się na niezbyt popularny wśród fanów ruch, a więc zatrudnienie Thomasa Tuchela. Dziś sporo jego decyzji jest podważanych, więc warto przyjrzeć się zawodnikom, którzy mimo dużych osiągnięć i wysokiej klasy nie znaleźli miejsca w kadrze na mundial.

Reklama

– To czarny dzień dla Anglii – bił po oczach napis na rozkładówce Daily Mail 16 października 2024 roku, kiedy ogłoszono nadejście rządów niemieckiego trenera jako selekcjonera Anglików. Dla tej bardzo pewnej siebie futbolowo nacji zawsze zatrudnienie zagranicznego szkoleniowca wiąże się ze sporym ryzykiem. Łatwej prasy nie mieli zarówno Sven-Goran Eriksson, jak i Fabio Capello. Niemiecko-angielskie zaszłości historyczne oraz zażarte boje piłkarskie na przestrzeni lat sprawiły jednak, że Tuchel został przywitany wyjątkowo chłodno.

Co łączy Anglię, Austrię, Japonię i Tunezję? Wszystkie grają w biało-czerwonych barwach! Dlatego na Weszło rusza cykl „Biało-czerwoni”, w którym przyjrzymy się siedmiu reprezentacjom noszącym te same kolory co Polska. Czekają na Was specjalne materiały – zarówno tekstowe, jak i wideo. Obserwujcie kolejne odsłony i subskrybujcie Weszło TV, żeby niczego nie przegapić.

Ta jedenastka mogłaby namieszać na mundialu. Gwiazdy bez biletu do USA

Jego praca w Chelsea, kiedy wygrywał Ligę Mistrzów udowodniła jednak, że 52-letni Niemiec jest w stanie przygotować drużynę pod kątem konkretnych rozgrywek. Jest wybitnym taktykiem, którego zespoły w trakcie meczu potrafią zastosować kilka różnych ustawień. Wymienność pozycji oraz szybkość rozegrania ma być również atutem Anglików podczas zbliżającego się mundialu.

Reklama

Po udanych eliminacjach, gdzie Synowie Albionu wygrali wszystkie mecze nie tracąc choćby jednego gola nastroje wokół Tuchela nieco ostygły. Burzę wywołały jednak jego niedawne powołania na mistrzostwa, w których pominął kilku znakomitych zawodników. – Ten skład to nie jest żadne ryzyko. Gdybyśmy wybrali wszystkie te nazwiska, pojawiłoby się jeszcze kilka innych i rozmawialibyśmy o nich. To część pracy. Chcemy oprzeć się na tym, co sprawiło, że byliśmy mocni we wrześniu, październiku i listopadzie – mówił przed kamerami BBC w maju chwilę po ogłoszeniu nominacji.

Każdy selekcjoner ma prawo do swoich wyborów, ale kilka decyzji z pewnością może dziwić. Przyjrzyjmy się potencjalnej jedenastce stworzonej z zawodników, którzy wypadli z łask Tuchela na ostatniej prostej.

Bramkarz:

Nick Pope (Newcastle United) – Pozycja bramkarza jest akurat tą, przy której temperatura dyskusji przy nieobecnościach jest pewnie najmniej rozgrzana, lecz to nie oznacza, że wśród popularnej na wyspach „GK Union” nie brakuje rozczarowanych. Przed telewizorem turniej w USA będzie choćby oglądać dwójka golkiperów Newcastle, a więc Aaron Ramsdale i Nick Pope.

Reklama

Pierwszy z nich być może miałby szansę przekonać do siebie Tuchela, gdyby wywalczył sobie miejsce w składzie Srok. W poprzednim sezonie Premier League rozegrał jednak tylko 12 meczów, a najlepszy okres zanotował na przełomie marca i kwietnia.

Wówczas wygryzł z miejsca między słupkami Nicka Pope’a, który w końcówce rozgrywek wrócił jednak do gry. Dwie poważne kontuzje barku, jakie odniósł w ciągu ostatnich trzech lat poważnie zahamowały jego rozwój, ale nadal był ważną częścią zespołu. W poprzednim sezonie zanotował ponad 70% obronionych strzałów, średnio miał więcej niż trzy interwencje na mecz i zachował siedem czystych kont.

Z drugiej jednak strony, według statystyki goli, którym mógł zapobiec, to Pope przepuścił ich o ponad trzy więcej niż powinien. Ponadto, wydaje się, że niekoniecznie jest bramkarzem przystającym do dzisiejszej dynamiki gry. Niezbyt dobrze radzi sobie z grą nogami i traci panowanie pod presją.

Za rok wygasa mu kontrakt i niewiele wskazuje na to, że zostanie przedłużony. Już tego lata może opuścić Newcastle na rzecz Leeds United, co byłoby jednak pewnym zejściem w hierarchii angielskiego futbolu.

Reklama

Obecność w kadrze Jordana Pickforda, Deana Hendersona i Jamesa Trafforda spełnia więc oczekiwania kibiców i można uznać, że Anglia wysyła na najważniejszy piłkarski turniej to, co w zakresie sztuki bramkarskiej ma obecnie najlepszego.

Obrońcy:

Trent Alexander-Arnold (Real Madryt) – Odkąd Tuchel objął funkcję selekcjonera Anglików, wychowanek Liverpoolu zagrał z herbem Trzech Lwów na piersi tylko raz – wchodząc na boisko w drugiej połowie wygranego w maju 2025 roku meczu eliminacyjnego z Andorą 1:0. Dało się więc wyczuć, że 52-latek nie jest co do niego przekonany, tym bardziej że nie powołał go nawet w marcu, kiedy urządził sobie solidny przegląd kadr, wysyłając nominacje aż 35 graczom.

Wydawało się, że kłopoty zdrowotne Bena White’a i ostateczny brak w składzie prawego obrońcy Arsenalu mogą jednak rzucić nowe światło na relacje zawodnika Realu z Tuchelem. Nic z tych rzeczy. Najprawdopodobniej brak umiejętności gry w obronie u 27-latka zdecydował o tym, że nie wsiadł on z drużyną do samolotu.

Reklama

Jego ofensywna gra sprawiała również, że często trzeba było dostosowywać cały system pod to, aby wykorzystać jego atuty. Tak było choćby w Liverpoolu, gdzie rozumieli się bez słów z Mohamedem Salahem, a wcześniej znakomicie asekurowali jego pozycję Jordan Henderson czy Ibrahima Konate.

Tuchel najwyraźniej nie chce tego robić, ale pozbawianie swojej drużyny gracza, który wykorzystał decydującą jedenastkę w ćwierćfinale Euro 2024 ze Szwajcarią jest szokujące. Takie doświadczenie na pewno przydałoby się w fazie pucharowej, a poza tym niewielu jest na świecie zawodników dysponujących taką wizją gry i dokładnością podań z bocznych stref obronnych.

Djed Spence z Tottenhamu czy Tino Livramento z Newcastle być może łatwiej poradzą sobie z grą także na lewej stronie obrony, ale talentem raczej nie dorównują piłkarzowi Realu. Anglikom pozostaje nadzieja, że zdrowy i w dobrej formie będzie Reece James z Chelsea.

Reklama

Harry Maguire (Manchester United) – Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie bez niego wyjściową jedenastkę reprezentacji Anglii. I choć nie pojechał już na Euro 2024, to wówczas powodem była kontuzja pachwiny. Zbiegło się to także ze spadkiem formy Maguire’a, co sprawiło, że stoper Manchesteru United na niemal dwa lata wypadł z reprezentacji. W odstępie 24 miesięcy zagrał w niej tylko raz – we wrześniu 2024 roku z Irlandią w Lidze Narodów.

W tym sezonie jednak odżył. Znów był bardzo dobry zwłaszcza w grze w powietrzu, zarówno we własnym polu karnym, jak i w okolicach bramki rywala. Pozytywne sygnały wysyłał jeszcze za kadencji Rubena Amorima, kiedy strzelił zwycięskiego gola w wygranym na Anfield meczu z Liverpoolem. Na jeszcze wyższy poziom wskoczył już u Michaela Carricka, notując choćby znakomite mecze z Evertonem czy Brentford.

To zostało dostrzeżone przez Tuchela, który w marcu powołał go do kadry. Maguire zagrał w obydwu spotkaniach – zanotował 90 minut z Urugwajem i wszedł na końcówkę przeciwko Japonii.

– Byłem przekonany, że mógłbym odegrać znaczącą rolę tego lata dla mojego kraju po sezonie, jaki miałem. Jestem zszokowany i zdruzgotany tą decyzją. Nie kochałem niczego bardziej niż zakładanie tej koszulki i reprezentowanie mojego kraju przez te wszystkie lata. Życzę zawodnikom wszystkiego najlepszego tego lata – napisał w mediach społecznościowych 33-letni Maguire chwilę po tym, jak dowiedział się, że być może przepada mu ostatni mundial w karierze.

Reklama

Harry Maguire w reprezentacji Anglii

Harry Maguire zagrał do tej pory 66 razy w reprezentacji Anglii i strzelił w niej 7 goli

Levi Colwill (Chelsea) – Rok temu obrońcy Chelsea Stany Zjednoczone mogły się kojarzyć tylko pozytywnie. Po spektakularnym finale 3:0 z PSG wygrał on bowiem Klubowe Mistrzostwo Świata i wydawało się, że kariera 23-latka dopiero nabiera rozpędu. Niestety, niedługo potem przytrafiła mu się bardzo poważna kontuzja, a więc zerwanie więzadeł krzyżowych.

To oznaczało wypadnięcie niemal na cały sezon, co odbiło się zresztą na wynikach The Blues, który zakończyli sezon na 10. miejscu w Premier League. Gdy był zdrowy, Colwill imponował spokojem przy wyprowadzeniu piłki, który zyskał choćby pod okiem Roberto De Zerbiego na wypożyczeniu w Brighton. Świetnie radził sobie również w pojedynkach z obrońcami.

Reklama

W końcówce rozgrywek wrócił nawet do gry i według doniesień angielskich mediów znalazł się na szerokiej 55-osobowej liście powołanych. Ostatecznie Tuchel jednak go skreślił, uznając zapewne, że Colwill nie znajduje się jeszcze w odpowiedniej formie fizycznej.

Lewis Hall (Newcastle United) – Być może powołując już Tino Livramento (który swoją drogą wypadł już parę dni po rozpoczęciu turnieju z kontuzją) i Dana Burna, niemiecki selekcjoner uznał, że wystarczy tych wyróżnień dla zawodników Newcastle United. Hall bowiem spokojnie mógł oczekiwać, że dołączy do klubowych kolegów i dostanie szansę występu na największej piłkarskiej imprezie.

Nie bez powodu jest teraz łączony z transferem do Manchesteru United. Mimo że jego klub nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów, to on na tym poziomie może pozostać. Znakomicie wyglądał choćby na tle Barcelony, kiedy Newcastle zremisowało z Dumą Katalonii w pierwszym meczu 1/8 finału.

– Zagrał wybitnie. Yamal miał w pierwszej połowie tylko jeden strzał, a przecież znacznie bardziej doświadczeni obrońcy mieli z nim kłopoty – stwierdził szkoleniowiec Eddie Howe.

Reklama

W marcu zagrał w dwóch meczach towarzyskich, ale najwyraźniej nie przekonał do siebie Tuchela. Na pozycji lewego obrońcy selekcjoner Anglii odrzucił też choćby Mylesa Lewisa-Skelly’ego. W tym przypadku jednak bardziej można to zrozumieć, bo choć gracz Arsenalu zagrał od początku w finale Ligi Mistrzów, to po pierwsze w środku pomocy, a po drugie przez większą część roku grzał miejsce na ławce rezerwowych.

Kup Magazyn Zero na mundial! Poznaj historie gospodarzy, egzotycznych drużyn i głównych bohaterów turnieju. ZAMÓW TUTAJ.

Pomocnicy:

Adam Wharton (Crystal Palace) – Nie rozpamiętuję tych rzeczy za bardzo, to nie koniec świata. Jestem jeszcze młody, mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł pojechać na inne turnieje i mistrzostwa świata. Skupiałem się tylko na Palace, przyjeździe tutaj i zwycięstwie – powiedział 22-latek po tym, jak poprowadził Crystal Palace do pierwszego w historii europejskiego trofeum.

Wharton był najlepszym piłkarzem Orłów w finale Ligi Konferencji przeciwko Rayo Vallecano, a jego talent dostrzegł już dwa lata temu Southgate, gdy powołał go na Euro 2024. Wówczas nie zagrał na turnieju ani minuty, gdyż znacznie mocniej swoją obecność w drużynie zaznaczył Kobbie Mainoo. Wychowanek Manchesteru United był wówczas świeżo po ważnych golach w Pucharze Anglii z Liverpoolem i Manchesterem City, które zapewniły Czerwonym Diabłom triumf. Zagrał w Niemczech nawet od pierwszej minuty w finale.

Reklama

Od tamtej pory pozycja Whartona w angielskim futbolu jednak wzrosła, a jeszcze kilka miesięcy temu Mainoo był głębokim rezerwowym w United. Nikt by wtedy nie pomyślał, że to właśnie gracz z Old Trafford zostanie powołany na mundial. Wszystko zmieniło się jednak po przyjściu Michaela Carricka, pod wodzą którego 21-latek odzyskał dawny blask.

Utrzymanie przez Whartona cały czas stabilnej dyspozycji to było zbyt mało. Nie pomogła również umiejętność gry na jego pozycji nominalnych obrońców, takich jak Reece James czy John Stones, bo Tuchel bardzo ceni sobie wszechstronność. Skala talentu Whartona nie uszła jednak uwadze możniejszych klubów niż jego aktualny. Zawodnik Palace jest bowiem łączony z transferem do Chelsea, Liverpoolu czy Manchesteru United. Stanowisko prezesa Steve’a Parisha jest jasne: 100 milionów funtów na stół i możemy rozmawiać.

Nawet gdyby Wharton pojechał na turniej, prawdopodobnie nie byłby pierwszym kandydatem do gry, lecz jego brak zwłaszcza wobec powołania doświadczonego Jordana Hendersona wywołał sporo znaków zapytania. – Jednym podaniem eliminuje całą obronę. Nie jestem pewien, czy mamy aż tak wielu piłkarzy, którzy potrafią to robić tak konsekwentnie – powiedział w rozmowie z TNT Sports były selekcjoner reprezentacji Anglii Glenn Hoddle.

Morgan Gibbs-White (Nottingham Forest) – Ollie Watkins, Antoine Semenyo, Igor Thiago i Erling Haaland – tylko tych czterech piłkarzy strzeliło od niego więcej goli w minionym sezonie Premier League. Każdy z nich będzie miał okazję zaprezentować się na tegorocznym mundialu, lecz 15 trafień Gibbsa-White’a nie wystarczyło.

Reklama

Wiem, że zrobiłem więcej niż wystarczająco, żeby znaleźć się w kadrze. Podniosę się po tym, bo przez całą karierę musiałem się zmagać z niewłaściwymi opiniami. Odbyliśmy z Tuchelem dobrą rozmowę. Szanuję go za to, że do mnie zadzwonił. Zgodziłem się z tym, co miał do powiedzenia. Cieszę się, że sezon mamy już za sobą, skupię się na lecie – powiedział Anglik, dla którego mimo braku powołania faktycznie najbliższy czas może być ekscytujący.

Sporo mówi się bowiem o tym, że o Gibbsa-White’a na rynku transferowym walkę stoczą dwaj finaliści Ligi Mistrzów. Arsenal i PSG chętnie widzieliby go w swoich składach, a jeśli faktycznie transfer do Kanonierów dojdzie do skutku, być może Tuchel w przyszłości nie będzie miał już wyboru.

Reklama

Cole Palmer (Chelsea) – Strzelec jedynego gola dla Anglików w finale Euro 2024. Autor dwóch trafień dla Chelsea w wygranym meczu o Klubowe Mistrzostwo Świata. Wybrany do najlepszej jedenastki FIFA za rok 2025. Najlepszy Anglik w plebiscycie Złotej Piłki za rok 2025 (Palmer był ósmy, Harry Kane trzynasty).

Listę z dokonaniami Cole’a Palmera można jeszcze wydłużać, ale i tak litania tytułów nie zmieni już werdyktu Tuchela. Selekcjonerowi trudno było zignorować jego aktualną formę i fakt, że w trakcie ostatnich rozgrywek ligowych zaliczył tylko jedną asystę. W ciągu dwóch pierwszych lat w Chelsea miał ich aż 19.

Palmer stał się symbolem zawodzącej Chelsea, której wyraźnie brakowało nieprzewidywalności oraz iskry w ataku. W Premier League strzelił 10 goli, ale połowa z nich to były rzuty karne. Liczba stworzonych szans Palmera na mecz spadła z 2,5 w sezonie 2024/25 do 1,1 w poprzednim sezonie, a liczba jego dośrodkowań z 4,1 do 1,7.

Cole Palmer świętuje gola w finale EURO 2024

Reklama

Gol Cole’a Palmera dał nadzieję Anglii na pokonanie Hiszpanii w finale Euro 2024

Kontuzja, jakiej doznał w pierwszej części rozgrywek odcisnęła swoje piętno. Trudno było dostrzec, aby wiosną wyglądał tak, jak jeden z najlepszych piłkarzy na świecie. Przegrał więc rywalizację z Judem Bellinghamem, Morganem Rogersem czy Eberechim Eze. – Jego osiągnięcia w kadrze po prostu nie były wybitne, nie na tyle dobre, żeby można było powiedzieć: „bez względu na wszystko, on tu przyjdzie”. Taka jest po prostu rzeczywistość – wprost przyznał Tuchel.

Przed Xabim Alonso na pewno niełatwe zadanie odbudowy lidera ofensywy Chelsea, ale jeśli to się stanie, to w przyszłości reprezentacja Anglii powinna mieć z niego jeszcze wiele pożytku. Na dzisiaj brak jego powołania można jednak racjonalnie wytłumaczyć.

Phil Foden (Manchester City) – Jego spadek formy z pewnością mocno przyczynił się do tego, że dwa ostatnie lata pracy Pepa Guardioli w Manchesterze City nie były już tak usłane różami. Niegdyś były już szkoleniowiec The Citizens stwierdził przecież, że Foden talentem dorównuje nawet Leo Messiemu. Klasą sam dla siebie był zwłaszcza w sezonie 2023/24, kiedy strzelił 19 goli i zaliczył 8 asyst. Zasłużenie dostał wówczas nagrodę Piłkarza Sezonu Premier League.

Reklama

Od tamtej pory Foden wygląda jednak jak sztandarowy przykład zawodnika przeładowanego monstrualną liczbą meczów rozgrywanych w dzisiejszym futbolu. Wciąż szukał swojego miejsca na boisku, a jednocześnie zatracił odwagę, która pozwalała mu choćby strzelać kapitalne gole z dystansu. Wydawało się, że złapał rytm pod koniec rozgrywek, gdy zanotował dwie asysty z Crystal Palace, lecz to nie wystarczyło, aby przekonać Tuchela.

Selekcjoner zwrócił jeszcze uwagę na jedną istotną kwestię. – Pod koniec nie byłem pewien, na jakiej pozycji on będzie grał. Czy to dziesiątka, czy fałszywa dziewiątka, czy może raczej taka rola, jaką miał Bernardo Silva, a więc mobilna ósemka? Być może on już nie będzie typowym skrzydłowym, więc nie ma dla mnie sensu sprowadzać zawodników i wystawiać ich na nietypowych pozycjach. Gdyby przebywali w obozie, czuliby się niekomfortowo i nieszczęśliwie, dlatego trzeba podjąć odpowiednie decyzje wcześniej – podsumował Tuchel.

Reklama

Być może więc przewagą podważanego dosyć często Noniego Madueke z Arsenalu stało się to, że w jego przypadku jasne jest przynajmniej to, że najlepiej czuje się na skrzydle. Na razie Fodena czeka więc walka o powrót do łask selekcjonera, a jeśli kiedyś to się stanie, to mimo 49 meczów w kadrze nadal będzie miał sporo do udowodnienia kibicom. W opinii wielu nadal jego najlepszym występem pozostaje bowiem ten z samego początku jego przygody w listopadzie 2020 roku, kiedy strzelił dwa gole i zaliczył asystę w wygranym 4:0 meczu z Islandią.

Napastnicy:

Jarrod Bowen (West Ham United) – To podobno przy jego nazwisku Tuchel zastanawiał się najdłużej przed skreśleniem go z listy. 9 goli i 11 asyst to doprawdy znakomity rezultat, ale nie pozwolił West Hamowi utrzymać się w Premier League. – Czy Jarrod trochę cierpi z powodu sytuacji w swoim klubie? Z pewnością to dla niego trudne – skomentował całą sytuację Tuchel.

Dla niemieckiego selekcjonera nie był pobłażliwy teść Bowena – znany na Wyspach aktor Danny Dyer. – To była dla niego podwójna porażka, także związana ze spadkiem. Miał okropny weekend, to było straszne. Mogę być stronniczy, ale byliśmy do tego stopnia pewni, że rezerwowaliśmy sobie loty. Wierzę, że się pomylę, ale i z drugiej strony, dobrze, gdybym miał rację. Jarrod powinien lecieć na ten mundial. Nie sądzę, że pokonają Chorwację w pierwszym meczu. Z kimkolwiek niezłym graliśmy, nie szło nam dobrze – Senegal był lepszy, Japonia też – powiedział w rozmowie z BBC.

Według relacji Tuchela skrzydłowy West Hamu dobrze przyjął rezygnację, więc z pewnością selekcjoner nie zamyka dla niego drzwi w przyszłości. Pomocna na pewno będzie jednak zmiana klubu, która w najbliższym czasie wydaje się nieunikniona. Odwaga i przebojowość 29-latka być może już niebawem będzie oklaskiwana na St. James’ Park. Newcastle poszukuje przecież wzmocnień po odejściu Anthony’ego Gordona do Barcelony.

Reklama

Jarrod Bowen podczas meczu West Hamu

West Ham z Bowenem w składzie w tym sezonie po 14 latach spadł z Premier League

Dominic Calvert-Lewin (Leeds United) – Jego brak nie jest oczywiście żadnym zamachem stanu, zwłaszcza że mając w składzie takiego kozaka jak Harry Kane, reszta angielskich napastników musi pogodzić się z małą liczbą minut na boisku. Półfinał ostatniego EURO pokazał jednak, że kiedy kapitanowi Trzech Lwów zabrakło już sił, to Ollie Watkins znakomicie stanął na wysokości zadania. To jego gol w doliczonym czasie gry, mimo ogromnych trudności przez cały turniej, pozwolił Anglikom zagrać w wielkim finale.

Tym razem Watkins ponownie znalazł uznanie w oczach kolejnego już selekcjonera, ale jeszcze w połowie sezonu wcale nie było to takie pewne. Wówczas bliżej wyjazdu był Calvert-Lewin, który w odróżnieniu od napastnika Aston Villi znalazł się w kadrze na marcowe mecze towarzyskie. W barwach narodowych zagrał zresztą po raz pierwszy od 4,5 roku. 29-latek odzyskał blask w barwach Leeds United, po tym, jak końcówka jego kariery w Evertonie była naznaczona kontuzjami.

Reklama

Do stycznia Watkins strzelił w lidze tylko sześć goli, jednak znacznie przyspieszył tempa w drugiej części sezonu, którą okrasił zresztą zdobyciem Ligi Europy. Calvert-Lewin również mógł czuć satysfakcję po utrzymaniu z Leeds, lecz jego 14 goli w angielskiej ekstraklasie nie przekonało selekcjonera. Tuchel odbudował natomiast swoją relację z grającym w saudyjskim Al-Ahli Ivanem Toneyem i uznał, że przyda mu się jego umiejętność wykorzystywania rzutów karnych oraz siła przy dośrodkowaniach.

*

Selekcjonerzy są rozliczani nie z popularności swoich decyzji, lecz z wyników. Thomas Tuchel świadomie zrezygnował z kilku piłkarzy, którzy jeszcze niedawno stanowili o sile reprezentacji Anglii, stawiając na własną wizję i drużynową równowagę.

Jeśli Anglicy po raz pierwszy od 60 lat sięgną po upragniony tytuł, dzisiejsze kontrowersje szybko odejdą w zapomnienie. Jeśli jednak turniej zakończy się rozczarowaniem, lista nieobecnych gwiazd stanie się jednym z głównych tematów dyskusji, a każde nieudane zagranie powołanych zawodników będzie przypominać o tych, którzy zostali w domu.

Reklama

Mundial zweryfikuje, czy odwaga Tuchela była oznaką trenerskiego geniuszu, czy kosztownym błędem.

XI nieobecnych Anglików na MŚ 2026

fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Górnik się nie zatrzymuje. Potwierdzono transfer kolejnego zawodnika

Braian Wilma
1
Górnik się nie zatrzymuje. Potwierdzono transfer kolejnego zawodnika

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama