Jego kariera przypomina co nieco tę Alvaro Moraty. Na początku miał świetną renomę i budził spore zainteresowanie dużych klubów. Finalnie wydawało się, że jego CV będzie wyglądać trochę lepiej, ale tragedii nie ma. Andre Silva, bo o nim mowa, w swym najlepszym sezonie w Bundeslidze koronę króla strzelców przegrał z uwagi na tzw. formę mutant Roberta Lewandowskiego, który trafił do siatki rywali 41 razy. Po blisko 10 latach zdecydował się wrócić do piłkarskiego domu.
Andre Silva ponownie w lidze portugalskiej
Swego czasu Portugalczyk Andre Silva został jednym z najdroższych w historii transferów Milanu. Latem 2017, podczas tzw. chińskiego okienka (pierwszego po sprzedaży klubu przez Silvio Berlusconiego) ówczesny piłkarz FC Porto kosztował Rossonerich blisko 40 milionów euro. Przez pewien czas był wręcz pośmiewiskiem. Szybciej do siatki od młodego napastnika trafił nawet… bramkarz Benevento, Alberto Brignoli.
Włoska przygoda udana nie była, bo pokonał golkiperów rywali tylko dwukrotnie w Serie A. Silva poza udanymi eliminacjami do Ligi Europy Mediolanu miło wspominać nie będzie. Co innego Bundesligę, gdzie został nawet wicekrólem strzelców w sezonie 2020/21. Był tam autorem 28 goli. Robert Lewandowski miał jednak aż trzynaście więcej, więc Silva musiał obejść się smakiem.
𝑫𝒆𝒔𝒅𝒆 𝒐 𝒑𝒓𝒊𝒎𝒆𝒊𝒓𝒐 𝒅𝒊𝒂. 𝑬𝒎 𝒒𝒖𝒂𝒍𝒒𝒖𝒆𝒓 𝒄𝒂𝒎𝒑𝒐. 𝐅𝐨𝐢 𝐬𝐞𝐦𝐩𝐫𝐞 𝐨 𝐅𝐂 𝐏𝐨𝐫𝐭𝐨 💙
Bem-vindo de volta a casa, André Silva ✍🤝#BemVindoAndréSilva pic.twitter.com/rcDKjCMDPP
— FC Porto (@FCPorto) June 12, 2026
Portugalczyk miał świetne statystyki strzeleckie w Eintrachcie Frankfurt, czym zapracował sobie na transfer do RB Lipska. Choć ostatnie dwa sezony u naszych zachodnich sąsiadów były negatywnymi pod kątem dorobku bramkowego (grał też w Werderze), odkuł się po powrocie do La Liga, a konkretnie w Elche. 10 bramek na poziomie La Liga pomogło utrzymać zespół.
Dawnego wychowanka w związku z tym postanowiło ściągnąć FC Porto. Smoki muszą sobie radzić jeszcze bez Samu Aghehowy, który leczy się po zerwanych więzadłach. Do tego robi się luka w ataku z uwagi na – nomen omen – Luuka de Jonga, a Terem Moffi nie został wykupiony. Poza Denisem Gulem, kolejny napastnik po prostu się przyda. Jak powiedział Andre Silva dla klubowych mediów, wszystko ułożyło się idealnie.
– To mieszanka uczuć, bardzo silnej nostalgii i emocji. Żyję jednocześnie przeszłością i przyszłością, wspominając i marząc. To bardzo dobrze doświadczać tego wszystkiego, co się dzieje. Odkąd opuściłem FC Porto, zawsze nosiłem w sobie tę pasję, która rosła wraz ze mną (…) Wszystko wydarzyło się w odpowiednim momencie i jestem bardzo szczęśliwy– zdradził zawodnik po podpisaniu rocznej umowy z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
FC Porto w zakończonym już sezonie klubowym 2025/26 zostało po raz pierwszy od czterech lat mistrzem Portugalii. Znaczący wkład w wielki sukces trenera Francesco Fariolego miał tercet Polaków. Jan Bednarek i Jakub Kiwior stworzyli w skali ligi portugalskiej duet nie do przejścia, a zimą dołączył do nich Oskar Pietuszewski.
𝐋𝐨𝐯𝐞 𝐚𝐭 𝐟𝐢𝐫𝐬𝐭 𝐬𝐢𝐠𝐡𝐭 💙
FC Porto e Oskar Pietuszewski renovam contrato ✍#SeguimosJuntos pic.twitter.com/NksodsTkB6
— FC Porto (@FCPorto) May 28, 2026
Pod koniec sezonu, w kontekście byłego skrzydłowego Jagiellonii weszło w życie nowe porozumienie, które zatrzyma go w Portugalii do czerwca 2031 roku. Jakub Kiwior z kolei będzie wykupiony przez Smoki i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix