Andre Silva ponownie zmienił klub. Zagra z Polakami

Marcin Ziółkowski

12 czerwca 2026, 19:59 • 3 min czytania 1

Reklama
Andre Silva ponownie zmienił klub. Zagra z Polakami

Jego kariera przypomina co nieco tę Alvaro Moraty. Na początku miał świetną renomę i budził spore zainteresowanie dużych klubów. Finalnie wydawało się, że jego CV będzie wyglądać trochę lepiej, ale tragedii nie ma. Andre Silva, bo o nim mowa, w swym najlepszym sezonie w Bundeslidze koronę króla strzelców przegrał z uwagi na tzw. formę mutant Roberta Lewandowskiego, który trafił do siatki rywali 41 razy. Po blisko 10 latach zdecydował się wrócić do piłkarskiego domu.

Reklama

Andre Silva ponownie w lidze portugalskiej

Swego czasu Portugalczyk Andre Silva został jednym z najdroższych w historii transferów Milanu. Latem 2017, podczas tzw. chińskiego okienka (pierwszego po sprzedaży klubu przez Silvio Berlusconiego) ówczesny piłkarz FC Porto kosztował Rossonerich blisko 40 milionów euro. Przez pewien czas był wręcz pośmiewiskiem. Szybciej do siatki od młodego napastnika trafił nawet… bramkarz Benevento, Alberto Brignoli.

Włoska przygoda udana nie była, bo pokonał golkiperów rywali tylko dwukrotnie w Serie A. Silva poza udanymi eliminacjami do Ligi Europy Mediolanu miło wspominać nie będzie. Co innego Bundesligę, gdzie został nawet wicekrólem strzelców w sezonie 2020/21. Był tam autorem 28 goli. Robert Lewandowski miał jednak aż trzynaście więcej, więc Silva musiał obejść się smakiem.

Reklama

Portugalczyk miał świetne statystyki strzeleckie w Eintrachcie Frankfurt, czym zapracował sobie na transfer do RB Lipska. Choć ostatnie dwa sezony u naszych zachodnich sąsiadów były negatywnymi pod kątem dorobku bramkowego (grał też w Werderze), odkuł się po powrocie do La Liga, a konkretnie w Elche. 10 bramek na poziomie La Liga pomogło utrzymać zespół.

Dawnego wychowanka w związku z tym postanowiło ściągnąć FC Porto. Smoki muszą sobie radzić jeszcze bez Samu Aghehowy, który leczy się po zerwanych więzadłach. Do tego robi się luka w ataku z uwagi na – nomen omen – Luuka de Jonga, a Terem Moffi nie został wykupiony. Poza Denisem Gulem, kolejny napastnik po prostu się przyda. Jak powiedział Andre Silva dla klubowych mediów, wszystko ułożyło się idealnie.

– To mieszanka uczuć, bardzo silnej nostalgii i emocji. Żyję jednocześnie przeszłością i przyszłością, wspominając i marząc. To bardzo dobrze doświadczać tego wszystkiego, co się dzieje. Odkąd opuściłem FC Porto, zawsze nosiłem w sobie tę pasję, która rosła wraz ze mną (…) Wszystko wydarzyło się w odpowiednim momencie i jestem bardzo szczęśliwy– zdradził zawodnik po podpisaniu rocznej umowy z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

FC Porto w zakończonym już sezonie klubowym 2025/26 zostało po raz pierwszy od czterech lat mistrzem Portugalii. Znaczący wkład w wielki sukces trenera Francesco Fariolego miał tercet Polaków. Jan Bednarek i Jakub Kiwior stworzyli w skali ligi portugalskiej duet nie do przejścia, a zimą dołączył do nich Oskar Pietuszewski.

Reklama

Pod koniec sezonu, w kontekście byłego skrzydłowego Jagiellonii weszło w życie nowe porozumienie, które zatrzyma go w Portugalii do czerwca 2031 roku. Jakub Kiwior z kolei będzie wykupiony przez Smoki i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Barcelona pozywa Pereza! W tle słowa o Negreirze

Jan Broda
0
Barcelona pozywa Pereza! W tle słowa o Negreirze

Inne ligi zagraniczne

Reklama