Kiedy Maja Chwalińska wychodziła na kort w pierwszej rundzie kwalifikacji Roland Garros, niewielu traktowało ją jako poważną kandydatkę do tytułu. Zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA, w Paryżu pojawiła się bocznymi drzwiami, a przed nią stała perspektywa rozegrania aż dziewięciu meczów, zanim w ogóle pomyślałaby o finale. Tymczasem 24-letnia tenisistka z Dąbrowy Górniczej zrobiła coś, czego w erze Open dokonała tylko jedna zawodniczka – Emma Raducanu. Z kwalifikacji przebrnęła aż do meczu o wielkoszlemowy tytuł.
Bukmacher LV BET postanowił to uczcić w sposób niecodzienny. Jeszcze przed sobotnim finałem firma ogłosiła, że rozlicza jako wygrane wszystkie aktywne kupony na triumf Chwalińskiej, które zostały zawarte przed jej półfinałem z Dianą Sznajder. Klienci, którzy wierzyli w Polkę, gdy była jeszcze daleko od fazy finałowej, dostają wypłatę – niezależnie od tego, co wydarzy się na korcie Philippe’a Chatriera 6 czerwca.
To gest rzadki, ale nie bez precedensu w przypadku tego bukmachera. LV BET już wcześniej zdarzało się podejmować niestandardowe decyzje przy okazji wyjątkowych wydarzeń sportowych. Tym razem jednak skala symboliczna jest szczególna – chodzi o historyczny wyczyn rodaczki, który zelektryzował całą Polskę.
Droga Chwalińskiej do finału to materiał na film. W kolejnych rundach paryskiego turnieju eliminowała rywalki kolejno wyżej od niej notowane. Ograła mistrzynię olimpijską Zheng Qinwen, pokonała doświadczoną Elise Mertens, a potem uwinęła się z Marią Sakkari – byłą numerem jedenastą świata. W ćwierćfinale zatrzymała Annę Kalinską, a w środowym półfinale w znakomitym stylu pokonała Dianę Sznajder wynikiem 7:6(4), 6:4, w meczu, który komentatorzy okrzyknęli jednym z najpiękniejszych kobiecych spotkań w historii Rolanda Garrosa. Awans przypieczętowała pewnie przy własnym serwisie – bez drżenia ręki, jak napisał jeden z dziennikarzy relacjonujących to spotkanie.
W sobotnim finale jej rywalką będzie Mirra Andriejewa – 19-letnia Rosjanka, ósma rakieta świata i wielki talent światowego tenisa. Dla obu zawodniczek będzie to pierwszy finał wielkoszlemowy w karierze. Andriejewa w półfinale bez litości rozprawiła się z Martą Kostiuk (6:1, 6:3), wcześniej zaś wyeliminowała liderkę rankingu Arynę Sabalenkę. Papierowo faworytką jest Rosjanka, ale Chwalińska zdążyła już w Paryżu obalić kilka papierowych hierarchii.
Finał zaplanowany jest na sobotę, transmisja w TVN i Eurosporcie 1 ruszy o 15:00 (studio od 14:00). Mecz można będzie również obejrzeć online na Playerze i w HBO Max, a dla tych, którzy chcą przeżyć ten moment wspólnie – w wybranych kinach Helios w całej Polsce. Już sam ten fakt mówi wiele o skali emocji, które wygenerowała polska tenisistka.
Decyzja LV BET wpisuje się właśnie w ten nastrój zbiorowego świętowania. Bukmacher nie czeka na wynik finału – nagradza samą drogę, odwagę zakładu i wierność kibiców, którzy wytypowali Chwalińską wtedy, gdy taki kupon był bardziej marzeniem niż kalkulacją. Dla graczy to konkretna, wymierna korzyść. Dla samej Polki – symboliczne potwierdzenie, że w oczach wielu jest już mistrzynią, zanim jeszcze wyjdzie na kort po trofeum.
Niezależnie od wyniku sobotniego meczu, Maja Chwalińska zarobiła już w Paryżu co najmniej 1,4 miliona euro, a w przypadku zwycięstwa kwota ta wzrośnie do 2,8 miliona euro – blisko 12 milionów złotych. Ale liczby, choć imponujące, są tylko tłem dla historii, która rozgrywa się na kortach Roland Garros. Historia o dziewczynie z kwalifikacji, która nie dała się zatrzymać nikomu – ani rankingom, ani statystykom, ani faworytkom.
LV BET po prostu przyznał to oficjalnie przed czasem. Tutaj znajdziesz naszą recenzję bukmachera -> LV Bet opinie