Co za gol! Wiśniewski uratował Polskę w ostatniej sekundzie meczu

Wojciech Piela

03 czerwca 2026, 22:55 • 5 min czytania 27

Reklama
Co za gol! Wiśniewski uratował Polskę w ostatniej sekundzie meczu

Dramat, emocje i gol w ostatniej akcji meczu. Polska długo goniła wynik w starciu z Nigerią, marnowała świetne okazje, popełniała błędy w defensywie, ale ostatecznie wyrwała remis 2:2 po fenomenalnym uderzeniu Przemysława Wiśniewskiego.

Reklama

Mecz rozpoczął się od mocnych wrażeń z obydwu stron. Już na początku spory błąd w rozegraniu Kamila Grabary mógł wykorzystać Akor Adams, ale po przejęciu piłki źle ją zagrywał i skończyło się na strachu. Chwilę później, bo już w 4. minucie znakomitą okazję miał Jakub Kamiński. Skrzydłowy Koeln dostał podanie od Nicoli Zalewskiego, ale z najbliższej odległości spudłował. Wydaje się, że mógł w tej sytuacji zostawić piłkę Robertowi Lewandowskiemu – kapitan kadry zdecydowanie miał chrapkę na kolejnego gola w reprezentacji.

Wiśniewski uratował Polskę w ostatniej sekundzie meczu. Co za gol!

Od pierwszych chwil sporo było walki, kilka rzutów wolnych, ale tempo starcia nie było przesadnie wysokie. Czymś zaskakującym dla rywali popisał się w 20. minucie Sebastian Szymański, który dobrze dostrzegł w polu karnym Karola Świderskiego. Podanie gracza Rennes było dobre i wydaje się, że w tej sytuacji należał się Polakom rzut karny. Rumuńscy sędziowie nie dostrzegli jednak faulu nigeryjskiego obrońcy na Świderskim i puścili grę.

Jan Urban nie krył rozżalenia, bo zapewne stanęły mu przed oczami obrazki ze starcia z Ukrainą, kiedy arbiter również nie dostrzegł ewidentnego faulu na Tomaszu Kędziorze. Jeszcze w gorszym nastroju selekcjoner był chwilę później, bo w 22. minucie wrócił stare grzechy naszej drużyny w obronie. Wiśniewski był za wysoko, Potulski zamiast grać – sygnalizował spalonego, a Bednarek z Zalewskim nie dogonili Terema Moffiego, który wpakował piłkę do siatki po podaniu Mosesa Simona. Szybkość Nigeryjczyków była w tej sytuacji imponująca. Arbiter chwilę się jeszcze zastanawiał, ale po analizie VAR okazało się, że spalony nie uratuje w tej sytuacji Polaków.

Przegrywaliśmy i na trybunach rozległy się pomruki niezadowolenia. Próbowaliśmy przełamać marazm szybkim atakiem z 27. minuty, kiedy piłkę wymieniali Zalewski, Szymański, Kamiński i Zieliński, ale strzał tego ostatniego spokojnie wyłapał Maduka Okoye. Jeszcze przed przerwą mocniej zaatakowali Nigeryjczycy, gdy niezłym refleksem przy uderzeniu Nnadiego musiał popisać się Grabara.

Reklama

Kiedy wydawało się, że już nic przyjemnego nie spotka niemal 55 tysięcy kibiców na Narodowym to w końcówce pierwszej odsłony nastąpił zryw. Najpierw w 41. minucie nieznacznie obok bramki uderzał Zalewski, ale moment największej radości nastąpił w doliczonym czasie gry. To wówczas po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Szymańskiego, piłkę zgrał Zalewski, a do bramki wpakował ją Potulski. Obrońca Mainz odkupił tym samym winy sprzed kilkunastu minut i strzelił premierowego gola w reprezentacji.

Trybuny nieco się ożywiły i dawało to nadzieję na drugą połowę. Trener Nigerii Eric Chelle wymienił jednak aż 7 zawodników i powiew świeżości był wyczuwalny w ekipie naszych rywali. W 55. minucie do groźnego strzału głową doszedł jeden z rezerwowych Paul Onuachu. Mierzący dwa metry zawodnik pomylił się jednak nieznacznie, choć stanowiło to na pewno poważny sygnał ostrzegawczy. Nadal niebezpieczne były również rajdy z prawej strony Simona, z którym średnio radził sobie Wiśniewski.

Nasi piłkarze kilka razy próbowali przyspieszyć, ale niezbyt to wychodziło. Z ławki weszli choćby Wojtuszek oraz Kozłowski, a z przestrzeni w środku pola próbował korzystać Zieliński. W 70. minucie wyprowadził na niezłą pozycję na skrzydle Zalewskiego, ale gracz Atalanty nie opanował zbyt dobrze piłki i akcja zakończyła się bez powodzenia.

Przemysław Wiśniewski

Reklama

Polacy długo przegrywali z Nigerią. Mieliśmy sporo problemów

Polakom trudno było o stworzenie dogodnej okazji, więc mocno pomogli w tym… Nigeryjczycy. Po zbyt krótkim zagraniu obrońcy w 71. minucie fenomenalną szansę zmarnował Lewandowski. 37-latek uderzył zbyt lekko i bramkarz wyłapał piłkę. Bardzo szkoda tej sytuacji, bo snajper tej klasy nie zwykł marnować podobnych. Chwilę później mogło się to zemścić, kiedy mocno zza pola karnego uderzał Zaidu, lecz czujnie interweniował Grabara.

Fani na Narodowym próbowali pobudzić naszego kapitana dosyć często skandując w drugiej połowie jego nazwisko. Niestety, nie był on w stanie wykrzesać z siebie zbyt dużo, a sytuacja zrobiła się dla nas bardzo zła w 75. minucie. Wówczas arbiter podyktował dla Nigerii rzut karny za zagranie ręką w polu karnym Kozłowskiego po dośrodkowaniu. Potrzebna była analiza VAR, która potwierdziła wyraźny ruch ręki do piłki pomocnika Gaziantep FK. Na stadionie rozległy się przeraźliwe gwizdy, ale nie zmyliły one Onuachu. Napastnik Trabzonsporu zmylił Grabarę i z zimną krwią posłał obok niego piłkę do siatki.

Polacy zebrali się do odrabiania straty, a fantastyczną okazję mieliśmy w 81. minucie. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Zieliński, a z kilku metrów w bramkarza trafił najpierw Lewandowski, a później Bednarek. Niesamowite, że w tej sytuacji nie wpadła bramka – podwójnie interweniujący Okoye został bohaterem.

Do samego końca meczu Nigeryjczycy w zasadzie nie wychodzili z własnej połowy, ale cóż z tego, skoro nadal brakowało nam jakości pod bramką rywala. Atakowaliśmy, w jednej z sytuacji piłka uciekła z nogi Zielińskiemu, mógł podobać się Wojtuszek. Na ostatnie chwile Urban rzucił do ataku debiutującego Karola Czubaka oraz przebojowego Oskara Pietuszewskiego. Arbiter doliczył pięć minut, a skrzydłowy Porto zdołał nawet oddać celny strzał z dystansu. Okoye nie miał z nim jednak najmniejszych kłopotów.

Reklama

Nawet tak znakomicie dysponowany golkiper musiał jednak skapitulować w ostatniej akcji meczu! Biało-Czerwoni nie odpuszczali, a prawdziwą petardą popisał się Przemysław Wiśniewski. Odpowiednia moc, odchodząca rotacja i właściwa wysokość – w tym uderzeniu było wszystko. Polacy zostali nagrodzeni za walkę do końca, a dzięki temu rozjedziemy się na wakacje w nieco lepszych nastrojach. Nadal irytujące jest to, że rywale muszą stworzyć tak niewiele, aby zadać nam bardzo bolesne ciosy

Brakuje Polakom organizacji w obronie i pewności w rozumieniu siebie nawzajem. Z przodu jednak udowodniliśmy, że z odpowiednim zapałem oraz wymiennością pozycji możemy szukać swoich szans. Przy lepszej skuteczności mogliśmy spokojnie wygrać. Remis nie jest powodem do wielkiej euforii, ale gol Wiśniewskiego w ostatniej akcji sprawił, że kibice opuszczali stadion z poczuciem, że ta reprezentacja wciąż potrafi dostarczać emocje.

fot. Newspix

Reklama

 

 

27 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama