Po siedmiu latach w Milanie – i co najmniej o dwa lata za późno – Rafael Leao ogłosił, że zamierza odejść z Milanu. Zobaczymy, jak skończy się cała historia i gdzie faktycznie wyląduje Portugalczyk, ale potencjalny nabywca może trafić na żyłę złota. O ile będzie potrafił ją odpowiednio oczyścić z warstwy pyłu.
Siedem lat Rafaela Leao w Milanie
Leao przez siedem sezonów na San Siro nigdy nie był banalny. Kibice albo go kochali, albo mieli go dosyć. Wystarczy zrobić szybki rzut oka na jego sezony.
Najpierw 2019/2020 – przez pół roku jeszcze z Krzysztofem Piątkiem jako kompanem z ataku. Portugalczyk przebłyski miewał tylko miejscami, ale tak jak było to wtedy w przypadku wielu graczy Milanu, sytuację odmienił transfer Zlatana Ibrahimovicia. Media donosiły, że Szwed specjalnie zaopiekował się młodszym kolegą, towarzysząc mu nawet przy posiłkach.
W kolejnym sezonie, który Rossoneri zakończyli już na drugim miejscu w lidze, były zawodnik Lille zdobył sześć bramek i zaliczył tyle samo asyst. Jednocześnie Stefano Pioli z konieczności często wystawiał go jako środkowego napastnika i było widać, że nie jest to pozycja, którą nominalny skrzydłowy do końca czuje.
Co innego na lewej flance – tam, w połączeniu z Theo Hernandezem, reprezentant Portugalii potrafił stworzyć ogromne zagrożenie. Całościowo często jednak irytował, wobec czego latem klub stanął przed dylematem. Musiał sprzedać jednego z dwóch piłkarzy z lewego sektora – Leao lub Jensa Pettera Hauge.
Choć wielu kibiców Milanu wtedy z takim wyborem niekoniecznie się zgadzało, to instynkt Paolo Maldiniego zadziałał dobrze. Następny sezon, 2021/2022, był dotychczas najlepszym w karierze Portugalczyka. W samej Serie A zgarnął double-double – jedenaście goli oraz dziesięć asyst. Poprowadził zespół do mistrzostwa Włoch i zasłużenie zgarnął statuetkę dla MVP ligi.
Pokazał się także rok później. Choć mediolańczycy nie walczyli już o tytuł, to zaszli aż do półfinału Ligi Mistrzów. Leao dał popis chociażby w rewanżowym ćwierćfinale z Napoli, kiedy to po jego charakterystycznym rajdzie przez pół boiska bramkę zdobył Olivier Giroud.
Dodatkowo we Włoszech jeszcze podkręcił swój wynik z poprzedniego sezonu. Strzelił piętnaście goli, zanotował dziesięć asyst. Mistrz.
I teraz, z perspektywy czasu, właśnie lato 2023 urasta do miana punktu zwrotnego w karierze piłkarza z Portugalii. Wówczas jego kontrakt z Milanem dobiegał końca, pozostawał ważny jeszcze tylko przez rok. Bardzo długo spekulowano, że skończy się jak w przypadku Gianluigiego Donnarummy czy Francka Kessiego – czołowy piłkarz zespołu po prostu odejdzie na zasadzie wolnego transferu.
Miesiące mijały, informacje o zainteresowaniu z różnych stron regularnie się pojawiały – w końcu była mowa o gwieździe czołowej europejskiej ligi. Aż nagle, właściwie dość niespodziewanie, pod koniec sezonu 2022/2023 Leao zdecydował się podpisać z Milanem nowy, pięcioletni kontrakt.
Nie dowiemy się, „co by było gdyby”, ale możemy spekulować, że tym ruchem bardzo mocno wyhamował swoją karierę – przynajmniej na kolejne trzy lata, a więc aż do teraz.
Dosłownie chwilę po tym, jak Portugalczyk zdecydował się związać z Milanem na kolejne lata, doszło do szokującego zwolnienia Maldiniego. Od tej pory w projekcie, który cały czas piął się w górę, zaczęło być bardzo niespokojnie, a z czasem powoli wrócono do punktu wyjścia, czyli niespełnionych marzeń o awansie do Ligi Mistrzów.
Czy Leao można winić za to, że Rossoneri nie stawali na poziomie oczekiwań i notowali wyniki słabsze od takich, których wymagali kibice? I tak, i nie.
W sezonie 2023/2024, pierwszym po odejściu Maldiniego, skrzydłowy rozegrał 47 meczów, strzelając w nich 15 goli i notując 14 asyst. Wynik co najmniej porządny, a przy tym mediolańczycy zostali wicemistrzami Włoch. Pozycja, o której dzisiaj mogą wyłącznie pomarzyć.
Kolejne rozgrywki, 2024/2025 – 12 goli i 13 asyst w 50 meczach. I choć Milan zajął fatalne ósme miejsce i skompromitował się także w Lidze Mistrzów, w której odpadł w barażu o awans do 1/8 finału z Feyenoordem Rotterdam, to znów – czy Leao faktycznie był temu winny notując takie liczby?
Także w dopiero co zakończonym sezonie, w którym Portugalczyk strzelił 10 goli i zaliczył 3 asysty – a więc w porównaniu z poprzednimi latami wypada to bardzo blado – został najskuteczniejszym piłkarzem w swojej drużynie.
Milan – Leao. Relacja dobiegła końca
Co zatem czai się za tym, że frustracja na linii Milan – Leao narastała, a związek ten długimi miesiącami niechybnie zmierzał ku końcowi?
Powodów jest kilka. Przede wszystkim – punkt odniesienia. W 2022 roku Rossoneri byli we Włoszech na szczycie, a Portugalczyk stał się gwiazdą ligi. Najlepszym i najbardziej pożądanym piłkarzem. I choć w kolejnych latach piłkarz potrafił wykręcać nawet lepsze liczby, to pod względem drużynowym zawsze czegoś brakowało, a to powodowało irytację i wejście do cienia rzucanego przez innych.
Chwicza Kwaracchelia, Lautaro Martinez, czy teraz Federico Dimarco – Leao nie mógł z nimi konkurować na liczby, a przy tym to Napoli czy Inter zgarniali mistrzostwa, pozostawiając Milan w pokonanym polu.
Wspomniany już Gruzin jest ciekawym przykładem do zestawienia z Leao. On w pewnym momencie przebył podobną drogę – w sezonie 2022/2023 został MVP ligi i był z Napoli na szczycie, ale na początku 2025 roku dostał ofertę z PSG. Choć sportowo miał być może jeszcze więcej argumentów, żeby zostać pod Wezuwiuszem niż Portugalczyk trzy lata temu względem Milanu, to zdecydował się na transfer.
Opuścił strefę komfortu i miejsce, w którym wiele osób go chwaliło, by sprawdzić się na najgłębszych morzach. I w nich nie utonął. Minęło półtora roku, a Kwaracchelia dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów będąc przy tym czołowym zawodnikiem zespołu z Paryża.
Z Leao w Milanie było inaczej. Pomijając już nawet kwestię ogólnych ambicji klubu, to przede wszystkim zawodnik z Portugalii miał już wyrobioną markę, której nie sposób było stracić. Zagrał słabiej? I tak był czołową gwiazdą ligi i największą klubu. Wszelkie próby zarządzania nim polegające na chwilowym odstawianiu na ławce wzbudzały raczej uśmiech politowania, bo bez względu na to, w jakiej formie, Portugalczyk i tak był najgroźniejszą bronią drużyny.
Mógł zatem pozostać sobą i nie wciskać pedału gazu w kwestii rozwoju, bo po prostu… nie było takiej potrzeby. To wystarczało. Robił określone liczby, był czołową postacią i jeśli nie miał chęci rywalizowania z samym sobą z przeszłości – na przykład z wersją z sezonu 2021/2022 – to było okej.
Różne przygody Leao w Milanie
W tym wszystkim Leao notował też dużo przypałów. Różnych dziwnych akcji, które sprawiały, że mówiło się o nim pozapiłkarsko.
-
- Przerwa na wodę w meczu Lazio – Milan. W drugiej kolejce sezonu 2024/2025 Rossoneri grali w Rzymie i po rozczarowującym remisie z Torino i szokującej porażce z Parmą, nowy trener Paulo Fonseca odstawił Leao i Theo na ławkę. W 69. minucie wpuścił obu na boisko, a dosłownie chwilę później zarządzono przerwę na nawodnienie. Wszyscy pobiegli po wskazówki taktyczne. Wszystko oprócz… Portugalczyka i Francuza. Obrazek stał się symbolem nieposłuszeństwa, choć obaj tłumaczyli się, że po prostu dopiero co weszli na murawę i nie mieli potrzeby znów słuchać trenera.
😬 Theo Hernandez and Leão stayed away from the rest of the team during the cooling break. pic.twitter.com/m2ZrzLAnJ2
— Milan Matters (@MilanMatters) August 31, 2024
- Jeszcze w 2020 roku rodak Leao, Diogo Dalot, udzielił wywiadu, w którym powiedział, że „musi być dla Rafy jak starszy brat, hamować go, bo często robi coś bez pomyślunku”. Takim starszym bratem dla Portugalczyka z pewnością był także Ibrahimović (czy może nawet ojcem). Raczej nie ma przypadku, że skrzydłowemu zaczęło być na San Siro ciężej w chwili, gdy Szwed zakończył karierę, bo choć wrócił do klubu, to działaczem na razie okazuje się okropnym.
- „Ibra i trener Allegri trochę mnie stopują” – mówił na początku zeszłego sezonu Leao, kiedy rozpoczął swoją karierę… streamera. Lubił odpalić live na Twitchu i odpowiadać kibicom na pytania, wchodzić z nimi w dyskusję. Starsi ludzie w klubie widzieli, że do niczego to nie prowadzi i chcieli to nieco ukrócić, natomiast cała sytuacja pokazała, że Rafa po prostu lubi, jak coś się wokół niego dzieje. Nie zadowala się występami na boisku, działa także z wieloma rzeczami „dookoła”.
- Kariera rapera. Leao wydał nawet swój album pod pseudonimem „Way 45”. Oczywiście kiedy miewał gorsze momenty piłkarsko, ludzie od razu mu to wytykali. „Skup się na treningach, a nie na muzyce!” – argument stary jak świat, choć dla wielu pewnie niesłuszny. W każdym razie podkreślający, że Portugalczyka równie mocno co boisko interesują także inne sfery życia i rozrywki.
Niezliczone są wywiady, w których koledzy z drużyny z różnych okresów podkreślają, jak silnym piłkarzem jest Leao i jak bardzo nie wyraził jeszcze swojego potencjału w pełni. Rzuca się analogia z Ousmane Dembele, który w pewnym momencie wydawał się w Barcelonie już skończony, ale gdy trafił w PSG pod skrzydła Luisa Enrique, wygrał Złotą Piłkę.
Portugalczyka z Francuzem porównał także Simon Kjaer. Duńczyk, który w latach 2020-2024 występował z Leao w ekipie Rossonerich, jesienią ubiegłego roku powiedział dla La Gazzetta dello Sport:
„Leao naprawdę może być jednym z najlepszych na świecie. Dembele wyrał Złotą Piłkę, Rafa może przejść tę samą drogę. Tylko według mnie on nie jest w stanie zrobić tego sam. Potrzebuje trenera i zespołu, który mu w tym pomoże. Ma 26 lat, a w wieku 29 będzie za późno. Albo teraz, albo się nie uda”.
Były kapitan reprezentacji Danii trafił w sedno. Leao przez wszystkie swoje lata w Milanie pokazywał, że stać go na naprawdę wiele, ale kilka kwestii musi mieć ułożonych. Przede wszystkim posiadać mentora – takiego, jakim na boisku był Ibra, a na ławce Pioli, który potrafił mu wiele przebaczyć i znaleźć sposób, by trafić do wnętrza Portugalczyka.
Gdzie trafi Rafael Leao?
Okresy z Fonsecą, Conceicao i Allegrim portugalski piłkarz miał burzliwe. Nigdy też dotąd nie zaznaczył mocniej swojej obecności w kadrze, w której rozegrał 43 mecze i zdobył tylko 5 bramek. Może właśnie więc mundial przed potencjalnym transferem stanowi doskonałą okazję, aby o Leao świat w końcu usłyszał ponownie?
„Myślę, że dałem Milanowi wszystko, co mogłem mu dać. Cieszę się, że udało mi się zapisać swoje nazwisko w historii klubu. Chciałbym spróbować nowego wyzwania w nowej lidze” – powiedział piłkarz kilka dni temu dając do zrozumienia, że w kolejny projekt na San Siro, z nowymi dyrektorami oraz trenerem, wchodzić już nie zamierza.
Wygląda więc na to, że podjął decyzję, która śmiało mogła mu chodzić po głowie już trzy czy dwa lata temu.
Nie ma wątpliwości, że Milan straci wielkiego dla siebie piłkarza, który w każdym sezonie gwarantował bramki i asysty. Jednocześnie będzie jednak zmuszony do przebudowania swojej kadry i nie tworzenia jej z myślą o zawodniku, od którego wymagano stania się światowym topem i robienia na boisku rzeczy ponadprzeciętnych regularnie.
Leao natomiast pozostawia wygodne środowisko, w którym ma zagwarantowany status gwiazdy. Pytanie pozostaje jeszcze jedno – który kierunek wybierze? Anglię, gdzie nikt by się z nim nie pieścił mimo wydanych kilkudziesięciu milionów euro na transfer? Czy może Arabię lub Turcję, bo i takie kierunki wymienia się w kontekście tego zawodnika?

To pokażą najbliższe miesiące, a postawa skrzydłowego na mundialu też może mieć walny wpływ na jego przyszłość. Jeśli uda mu się trafić do środowiska, które jest silne, dąży do zwycięstw, a przy tym ma trenera potrafiącego trafić do wymagającego piłkarza, nowy klub może zyskać absolutną perłę.
Tylko trzeba z tego skarbu porządnie zdmuchnąć warstwę kurzu i liczyć, że on sam będzie chciał współpracować na drodze rozwoju. Inaczej nic się nie uda, choć perspektywy wciąż pozostają wielkie.
Fot. Newspix