Southampton nie zgadza się z rozmiarem kary. „Mecz o 200 milionów”

Marcin Długosz

20 maja 2026, 20:43 • 2 min czytania 1

Reklama
Southampton nie zgadza się z rozmiarem kary. „Mecz o 200 milionów”

Ogromnym echem odbiła się decyzja English Football League, która wykluczyła Southampton z udziału w finale baraży o Premier League z powodu szpiegowania rywali. Ukarany klub opublikował oświadczenie, w którym nie zgadza się z rozmiarem nałożonych na niego konsekwencji.

Reklama

Southampton już było w finale, ale…

Jak co sezon, cztery kluby z miejsc 3-6 sezonu zasadniczego Championship przystąpiły do barażów o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.  Southampton w pierwszym spotkaniu zremisowało bezbramkowo z Middlesbrough, natomiast w rewanżu uporało się z tym przeciwinikiem po dogrywce, zwyciężając 2:1.

W drugiej parze Hull City okazało się lepsze od Millwall. I gdy wydawało się, że skład sobotniej rywalizacji o Premier League jest już znany, doszło do całkowicie niespodziewanych wydarzeń.

Szpiegowski skandal w Championship

Zarządzające rozgrywkami English Football League poinformowało, że nakłada na „Świętych” karę wykluczenia z barażowego finału, a dodatkowo do nowego sezonu Championship klub przystąpi z czterema ujemnymi punktami. Był to efekt przeprowadzonego śledztwa, po którym ekipa z południa Anglii przyznała się do szpiegowania treningów nie tylko Middlesbrough, ale także innych zespołów.

Gdy pierwszy kurz po szokującej decyzji opadł, głos w przestrzeni publicznej zabrał sam klub. Podkreślono zgodę co do faktu, że kara powinna zostać nałożona, natomiast zaznaczono, że ta wymierzona w nich jest „nieproporcjonalna do przewinienia”. „Święci” przypomnieli przykład Leeds United, które przed laty za podobne przewiny musiało „tylko” zapłacić 200 tysięcy funtów.

Reklama

„Southampton odebrano możliwość rywalizowania w meczu, którego stawką jest 200 milionów” – podkreślił klub w swoim oświadczeniu.

Cóż, nie ulega wątpliwości, że jeśli kiedykolwiek w przyszłości ktoś w Anglii będzie chciał szpiegować przeciwnika, to raczej przemyśli to najpierw kilka razy.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama