Kibice Ekstraklasy mogli już nawet zapomnieć, że ktoś taki biegał po polskich boiskach. Połowę zeszłego sezonu spędził na wypożyczeniu w Zagłębiu i cóż, wielkiej furory to nie zrobił. Jego dorobek zatrzymał się na jednym trafieniu i raczej bez większego żalu pozwolono mu odejść. Teraz interesuje się nim uczestnik Ligi Mistrzów, który złożył już pierwszą ofertę. Dostał odpowiedź, że tanio to nie będzie.
Vaclav Sejk przez pół roku w Polsce zdołał zaliczyć 16 występów na boiskach Ekstraklasy. Były gracz Zagłębia od rundy wiosennej jest zawodnikiem Sigmy Ołomuniec, w barwach której radzi sobie na tyle dobrze, że zwrócił uwagę Slavii Praga. Jak przekazał Michal Kvasnica z tamtejszego portalu iSport, uczestnik Ligi Mistrzów złożył już pierwszą ofertę za 24-latka. Żeby jednak go pozyskać będzie musiał zapłacić spore pieniądze.
Były piłkarz Zagłębia zagra w Lidze Mistrzów? Chce go pozyskać mistrz kraju
Sejk do Ołomuńca trafił w zimowym okienku transferowym. Sigma, żeby go pozyskać, musiała zapłacić Heerenveen 1,8 miliona euro. Jednokrotny reprezentant Czech opuścił dwa pierwsze spotkania z powodu wycięcia wyrostka robaczkowego, ale gdy już wskoczył do składu, to zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Zagrał w 11 spotkaniach, strzelił trzy gole oraz dorzucił jedno ostatnie podanie.
Najwidoczniej taki dorobek sprawił, że w swoich szeregach chciałaby go mieć Slavia Praga, która po zdobyciu krajowego mistrzostwa jest pewna startu w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Klub ze stolicy kraju złożył już pierwszą ofertę w celu pozyskania 24-latka. Jej wysokość nie została ujawniona, aczkolwiek wiemy, że została odrzucona. Sigma oceniła, że zaproponowana kwota była zbyt niska i za swojego zawodnika oczekuje minimum czterech milionów euro.
Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że Vaclav Sejk przez kilka poprzednich lat był piłkarzem lokalnego rywala Slavii, czyli Sparty. W drugim z praskich klubów jednak wielkiej kariery nie zrobił. Doczekał się 17 występów – strzelił w nich jednego gola – a większość czasu spędził na wypożyczeniach. Jedno z nich było właśnie do Polski, a konkretnie do Zagłębia Lubin.
Boiska Ekstraklasy jednak zbyt przyjazne się dla niego nie okazały. Zagrał w 16 meczach (na 18 możliwych), aż 10 razy w podstawowym składzie, jednak specjalnego wrażenia po sobie nie zostawił. Jego jedyny konkret to gol w Gdańsku na wagę remisu z Lechią. Pojawił się na placu gry także w trzech spotkaniach Pucharu Polski, ale w żadnym z nich nie zdołał wpisać się na listę strzelców.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix