Czasem transfery są lepsze, czasem gorsze, a niekiedy po prostu beznadziejne. Wszystko wskazuje na to, że do tej ostatniej kategorii musimy zaklasyfikować Beno Selana. Słoweniec wypadł na dobre ze składu Cracovii, a trener Bartosz Grzelak potwierdza, że nie ma co na niego liczyć także w najbliższym spotkaniu.
Cracovia kupiła Beno Selana za 300 tys. euro
Selan przyciągnął uwagę Pasów jako młodzieżowy reprezentant Słowenii. Środkowy pomocnik występował regularnie w barwach słoweńskiego NK Bravo, aż w styczniu tego roku zdecydował się przyjąć ofertę z Krakowa.
Ekipa z Małopolski musiała sięgnąć do kieszeni, aby sprowadzić 21-latka w swoje szeregi. Według danych Transfermarkt zapłaciła za niego 300 tysięcy euro, a więc ponad milion złotych! I co z tego miała? Dzięki za nic.
Początkowo Selan dostawał epizody na ligowych boiskach. Jedyny występ trwający ponad godzinę zanotował na początku kwietnia w przegranym 0:3 spotkaniu z Górnikiem Zabrze. Kolejne dwa spotkania opuścił z powodu urazu barku, a gdy wrócił do zdrowia, szans w Ekstraklasie już nie otrzymał.
Beno Selan na marginesie w Cracovii
W ostatnim czasie Słoweniec zaczął występować już w trzecioligowych rezerwach Cracovii. Wszystko wskazuje na to, że na finiszu sezonu już nic się nie zmieni. Na konferencji prasowej przed sobotnim meczem Pasów z Motorem, do sytuacji piłkarza odniósł się szkoleniowiec Krakowian, Bartosz Grzelak.
– On nie był w składzie, ostatnie dwa mecze rozegrał w drugim zespole. Niczego nie wykluczam, ale na mecz do Lublina nie pojedzie – skomentował trener.
Tym samym Selanowi pozostaje chyba już czekać na nowy sezon i rozważyć, czy warto kontynuować przygodę przy Kałuży. Kontrakt pomocnika obowiązuje jeszcze przez trzy lata, ale pierwsze miesiące okazały się totalnie rozczarowujące.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix