Znowu przegrali. Ale… dla GI Malepszy Leszno to dobry prognostyk

Patryk Idasiak

08 maja 2026, 15:46 • 3 min czytania 2

Reklama
Znowu przegrali. Ale… dla GI Malepszy Leszno to dobry prognostyk

„Oh shit, here we go again” – można w kontekście tego zespołu śmiało podstawić słynnego mema z GTA: San Andreas. Znowu to samo. Znowu przegraliśmy. Właściwie to mogliby zaczynać na dzień dobry od stanu 0:1. To czwarty sezon z rzędu, w którym zespół GI Malepszy Leszno przegrywa pierwsze starcie ćwierćfinałowe fazy play-off. Ale kontekst jest tu pozytywny, bo… za każdym razem odrabiał stratę i wchodził do półfinału. 

Reklama

To był jedyny ćwierćfinał, w którym zespół znajdujący się niżej w tabeli pokonał tego rozstawionego wyżej. Tyle tylko, że różnica jest tu niewielka, bo mowa o czwartej i piątej ekipie sezonu zasadniczego. Z jednej strony GI Malepszy już trzeci raz w obecnych rozgrywkach został pokonany przez Rekord Bielsko-Biała, a z drugiej – jeśli chce tę niekorzystną serię odwrócić, to za sprawą… swojej niecodziennej serii.

GI Malepszy Leszno lubi ćwierćfinałowe comebacki

W środowy wieczór drużyna GI Malepszy przegrała w Bielsku-Białej z Rekordem 1:3, choć długo utrzymywał się remis. Rekord dominował, oddał aż 18 celnych strzałów, jednak wcisnął gola dopiero w samej końcówce i potem poprawił jeszcze jednym. To stawia przegranych w trudniejszej sytuacji przed sobotnim rewanżem. Ale… czy aby na pewno? Historia trzech poprzednich ćwierćfinałów play-off pokazuje, że niekoniecznie.

Seria z poprzednich lat prezentuje się następująco:

Reklama
  • Sezon 2022/23: GI Malepszy przegrywa w Pniewach z Red Dragons 3:4, ale wygrywa dwa kolejne mecze w Lesznie i awansuje do półfinału.
  • Sezon 2023/24: GI Malepszy przegrywa w Opolu z Dremanem Exlabesa 3:7, lecz następnie wygrywa dwa mecze w Lesznie i melduje się w półfinale.
  • Sezon 2024/25: GI Malepszy przegrywa w Bochni z BSF-em ABJ 2:4, ale ponownie odwraca losy rywalizacji, wygrywając dwa spotkania u siebie i awansując dalej.

W sobotę 9 maja GI Malepszy rozegra drugi mecz ćwierćfinału play-off z Rekordem. Jeśli zwycięży, to decydujące, trzecie spotkanie ponownie odbędzie się w szczęśliwej dla nich Hali Trapez — dzień później, w niedzielę.

Comeback numer cztery jednak łatwy nie będzie. Zadanie wydaje się być trudniejsze niż w ostatnich latach. Rekord to najbardziej utytułowany klub w historii FOGO Futsal Ekstraklasy, a w majowy weekend sięgnął także po Puchar Polski. To oznacza, że zespół z Bielska-Białej ma już w swojej historii siedem tytułów mistrzowskich i siedem Pucharów Polski. Co mogło imponować, to na pewno fakt, że po męczącym, finałowym dwumeczu Rekord był w stanie już trzy dni później mocno zdominować przeciwników z Leszna. 

GI Malepszy z pewnością liczy na lepszą skuteczność swojego najlepszego strzelca, Rajmunda Siecli. W pierwszym ćwierćfinale nie wpisał się on na listę strzelców, choć raz był bliski po strzale w słupek (jeszcze przy stanie 1:1). To piłkarz, który do tej pory zgromadził na koncie 24 trafienia. Rekord nie ma w swoich szeregach takiego snajpera, tam gole rozkładają się dość równomiernie. Pięciu graczy może pochwalić się dwucyfrówką.

Fot. FOGO Futsal Ekstraklasa

Reklama
2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
19
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

FOGO Futsal Ekstraklasa

Reklama