Liga Mistrzów w C+. Jak sukces stacji zmieni przetarg o Ekstraklasę?

Jakub Białek

30 kwietnia 2026, 14:09 • 5 min czytania 19

Reklama
Liga Mistrzów w C+. Jak sukces stacji zmieni przetarg o Ekstraklasę?

Na informację, czy Liga Mistrzów zostanie na dłużej w Canal+, równie mocno co przy Sikorskiego w Warszawie, gdzie swoją redakcję ma stacja, czekano w siedzibie Ekstraklasy SA. Jak to możliwe? Rozstrzygnięty właśnie kontrakt na najbardziej prestiżowe rozgrywki klubowe w Europie wyraźnie wpłynie na zbliżający się wielkimi krokami przetarg do praw na pokazywanie polskiej ligi. Już tłumaczymy, w jaki sposób.

Reklama

Francuski nadawca, będący ostatnio liderem na rynku praw mediowych w Polsce, poinformował dzisiaj o wygraniu przetargu na Ligę Mistrzów. Canal+ pokaże te elitarne rozgrywki jeszcze przez co najmniej pięć lat, aż do sezonu 2030/31. Telewizja przejęła prawa od Polsatu od rozgrywek 2024/25.

W obecnym układzie Canal+ odsprzedaje sublicencję Telewizji Publicznej, która ma prawo do pokazania jednego środowego meczu drugiego wyboru oraz skrótów. TVP nie jest zadowolona z oglądalności i prawdopodobnie zrezygnuje z tego układu, o czym mówił w Wirtualnych Mediach Jakub Kwatkowski.

Reklama

– Bardzo poważnie bierzemy pod uwagę rezygnację z tych rozgrywek w kolejnym sezonie. Ceny za mecze Ligi Mistrzów są absolutnie nieadekwatne do tego, ile osób ogląda dane spotkania. Zwłaszcza gdy zestawi się je z ubiegłymi latami – przekazywał serwisowi dyrektor TVP Sport.

Zwycięzcą przetargu na Ligę Europy oraz Ligę Konferencji okazał się Polsat, a więc w tym segmencie też wszystko zostaje po staremu.

Jak przetarg o Ligę Mistrzów wpłynie na bój o Ekstraklasę?

Przedłużenie praw do Champions League to wielki sukces stacji, która w wyścigu pokonała platformy streamingowe. Według środowiskowych plotek, do mocniejszego wejścia na polski rynek przymierzają się SkyShowtime, Disney+ i DAZN. Duże tradycyjne telewizje nie stanęły do walki o Ligę Mistrzów, co z jednej strony mówi o ich kondycji, a z drugiej – o cenie praw. Tylko licencja na pokazywanie Ekstraklasy warta jest porównywalnych pieniędzy.

I właśnie w kontekście przetargu o prawa do polskiej ligi inwestycja w Champions League może okazać się bezcenna. Na mocy obecnego rekordowego kontraktu, Canal+ pokaże Ekstraklasę do końca sezonu 26/27. Telewizja wydaje ponad milion złotych za możliwość pokazania jednego ligowego meczu. Łączna wartość umowy, obowiązującej przez cztery lata, wynosi aż 1,3 mld zł. Część tego wydatku rekompensuje Telewizja Polska, która wykupiła sublicencję na pokazywanie jednego wybranego spotkania w kolejce.

Reklama

Ekstraklasa SA liczy na to, że obecny kontrakt wygeneruje jeszcze większe pieniądze. Jest to zupełnie naturalne i logiczne – od ostatniego kontraktu zanotowaliśmy wyraźny wzrost w rankingu UEFA, oglądalności, frekwencji, zainteresowaniu w mediach społecznościowych i w pieniądzach wydanych na transfery. Panują złote czasy polskiej ligi. Takiej mody na ligową piłkę jak obecnie nie było jeszcze nigdy.

Ekstraklasa buduje w dodatku Centrum Mediowe na Białołęce, w którym będzie zdalnie produkować mecze bez konieczności rozsyłania po całej Polsce wozów transmisyjnych. To również podniesie wartość nowej umowy.

A zatem oczekiwania spółki zarządzającej ligą, czyli zarazem samych klubów (to do nich dystrybuowane są środki) są w pełni zrozumiałe. Nieoficjalnie słyszymy, że Ekstraklasa oczekuje nawet 100 mln zł więcej w skali sezonu względem poprzedniej umowy.

Perspektywa Canal+ jest jednak trochę inna. Kiedy rozstrzygał się poprzedni kontrakt o Ekstraklasę, telewizja stała pod ścianą. Wchodząca na rynek stacja Viaplay zabrała jej srebro rodowe, czyli prawa do ligi angielskiej, którą francuski nadawca pokazywał przez ponad dwadzieścia lat. C+ straciło także na rzecz Polsatu licencję na Ligę Mistrzów. W piłkarskiej ofercie stacji nie było nic z segmentu premium poza Ekstraklasą.

Reklama

Przedłużenie umowy na pokazywanie ligi jawiło się wtedy jak być albo nie być nadawcy na polskim rynku. To dlatego stacja – mając bardzo słabą pozycję negocjacyjną – zgodziła się na zaporowe warunki zaproponowane przez Ekstraklasę, czyli wspomniane 1,3 mld zł. I to nawet mimo braku konkurentów, bo tylko jeden podmiot zgłosił się wtedy do przetargu. Przy Sikorskiego do dziś twierdzą, że tamten kontrakt został przepłacony i tym razem z większą ostrożnością podejdą do negocjacji.

Canal+ przystąpi do nich w zupełnie innej pozycji. Wtedy – nie miała ani ligi angielskiej, ani Ligi Mistrzów. Obecnie – ma i ligę angielską, i Ligę Mistrzów. Utrata Ekstraklasy byłaby dla telewizji ogromną stratą, ale nie spowodowałaby, że przestałaby ona być hegemonem polskiego rynku. Dalej istniałaby, dalej sprzedawałaby dużo abonamentów.

Mówiąc wprost – Canal+ tym razem nie chce się wykrwawiać. Bez Ligi Mistrzów – byłoby o to trudniej. Z Ligą Mistrzów – to stacja rozdaje karty w negocjacjach z Ekstraklasą.

Co może pozbawić Canal+ praw do ligi?

Jedyną opcją na pokaźne dopompowanie ostatecznej ceny za prawa do pokazywania Ekstraklasy od sezonu 27/28 jest mocne wejście na polski rynek którejś z platform streamingowych. Nie zanosi się bowiem, że któraś z obecnych w naszym kraju tradycyjnych telewizji powalczy o ligę. Wspomniane DAZN, SkyShowtime czy Disney+ przymierzają się do tego, by mocniej się zaznaczyć w Polsce.

Reklama

Rodzą się tutaj jednak dwa ważne pytania.

Pierwsze: czy któraś z tych platform rozpocznie swoją przygodę z naszym rynkiem nie tylko od praw najdroższych, ale też najtrudniejszych do opakowania? Obsługa Ekstraklasy wymaga nie tylko wielkich nakładów finansowych na sam kontrakt, ale też zdecydowanie największej redakcji.

Drugie, ważniejsze: czy Ekstraklasa oddałaby licencję w ręce którejś z telewizji, która nie funkcjonuje na naszym rynku, a więc jest jedną, wielką zagadką?

Cokolwiek mówić o stacji Canal+, jest ona gwarancją pewnej jakości. Nie bez powodu mówi się, że polska liga jest opakowana znacznie lepiej niż wskazywałby na to jej poziom. Dla Ekstraklasy SA byłoby to spore ryzyko popsucia swojego produktu. Obawy są uzasadnione o tyle, że w innych krajach Europy platformy streamingowe potrafiły wycofać się z pokazywania ligi nawet w trakcie sezonu, gdy tylko biznes przestawał się spinać, o czym szerzej pisałem w tym miejscu.

Reklama

Nie jest jednak pewne, czy platformy streamingowe w ogóle przystąpią do przetargu. Ekstraklasa SA bardzo chciałaby, żeby zrealizował się ten scenariusz, bo to z automatu windowałoby cenę w rozmowach z Canal+. Liga mogłaby wtedy powiedzieć obecnemu nadawcy: jeśli nie podobają wam się nasze warunki, to siadamy do rozmów ze streamingiem. Obecnie powie: jeśli nie podobają wam się nasze warunki, to obniżymy oczekiwania.

Po wygraniu batalii o Ligę Mistrzów nie zanosi się, by Canal+ chciało się wykrwawiać na rzecz Ekstraklasy. Nie oznacza to oczywiście, że przetarg zakończy się klapą. Z pewnością będzie on bardzo drogi. Być może jednak nie tak drogi, jak wyjściowo życzą sobie tego spółka i kluby.

WIĘCEJ O PRAWACH TELEWIZYJNYCH:

Fot. newspix.pl

19 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Zabrze z Pucharem po pół wieku? Czy Górnik pobije rekord?

AbsurDB
1
Zabrze z Pucharem po pół wieku? Czy Górnik pobije rekord?

Ekstraklasa

Reklama