Sam Łunin to za mało. Betis wyszarpał remis z Realem

Jan Broda

Autor:Jan Broda

24 kwietnia 2026, 23:27 • 3 min czytania 2

Reklama
Sam Łunin to za mało. Betis wyszarpał remis z Realem

Real przyjechał gościnnie do stolicy Andaluzji w samym środku obchodów z okazji Feria de Abril. Królewscy robili wiele, by nie zepsuć gospodarzom radosnego świętowania. Wyłamali się tylko Vinicius i Andrij Łunin. Pierwszy zdobył zwycięskiego gola, a drugi długo czuwał, by bramki nie stracić. I to wystarczyło do pokonania Betisu. 

Reklama

Otóż nie wystarczyło. Choć było blisko, ale tylko pozornie.

Trzeba przyznać, że Arbeloa i spółka zachowali się jak wzorowi goście na przyjęciu. No, dobra, na początku przytrafiło im się małe faux pas, kiedy to po kwadransie uprzykrzyli gospodarzom spotkanie, jednak potem już do samego końca postępowali zgodnie z wyuczonymi zasadami savoir vivre i starali się nie psuć Betisowi dobrych humorów z powodu trwających Kwietniowych Targów w Sewilli.

Wyłamali się tylko Vinicius Junior oraz – przede wszystkim – ANDRIJ ŁUNIN. Caps lock w miejscu jego imienia i nazwiska nie jest przypadkowy. Ukraiński bramkarz (który to już raz?) wszedł w rękawice kontuzjowanego Courtoisa i długo utrzymywał w ryzach skromną przewagę Realu na La Cartuja. W pojedynkę jednak ciężko jest wygrać w grę zespołową przeciwko jedenastu.

Ale po kolei.

Reklama

Królewscy dość szybko zrealizowali plan minimum w postaci objęcia prowadzenia. W 17. minucie Fede Valverde w swoim stylu kropnął z dystansu, Alvaro Valles odbił piłkę wprost pod nogi nabiegającego Viniciusa, a ten z łatwością wbił futbolówkę do siatki.

Real zdobył bramkę i teoretycznie miał mecz pod kontrolą. Wszystko układało się po myśli Madrytczyków, aż tuż nagle przed przerwą… przestali grać w piłkę. Dosłownie, bo Betis, który wcześniej praktycznie nie wychodził z własnej połowy, w ciągu ostatnich pięciu minut pierwszej części zrobił więcej w ofensywie, niż przez poprzednie czterdzieści.

Reklama

Problem w tym, że drogę do znalezienia bramki zablokował Andrij Łunin. Ukrainiec dwukrotnie obronił groźne uderzenia Antony’ego z dystansu, a także wygarnął Bakambu futbolówkę spod nóg w sytuacji sam na sam. Królewskim się upiekło, ale co się odwlecze, to nie uciecze.

Koszmar Realu w końcówce. Betis przedłużył święto w Sewilli

W drugiej połowie Kylian Mbappe mógł uświetnić swój setny mecz w barwach Realu efektowną bramką z woleja. I w sumie uczynił to, jednak jego radość nie trwała długo, bo sędzia odgwizdał spalonego przy podaniu Trenta Alexandra-Arnolda.

Betis tymczasem próbował znaleźć drogę do bramki Łunina. Ten natomiast pozostawał nie do pokonania. Ukraiński golkiper znów się popisał, tym razem po uderzeniu Cucho Hernandeza. 27-latek bronił jak w transie i w pełni zasłużenie zapracował na tytuł MVP spotkania, czterokrotnie ratując swoich kolegów przed stratą bramki.

Czystego konta nie udało mu się jednak zachować. W ostatniej akcji meczu Betis wyszarpał remis. Hector Bellerin był tam, gdzie być powinien w polu karnym i mocnym uderzeniem przedłużył andaluzyjskie święto w Sewilli.

Reklama

A Real? Real stracił szanse na jakiekolwiek wywarcie presji na pierwszej w tabeli FC Barcelonie. Jeśli Robert Lewandowski i spółka pokonają w sobotę Getafe, to odskoczą im na dwucyfrowy dystans w postaci jedenastu oczek przewagi.

Betis – Real Madryt 1:1 (0:1)

  • 17′ Vinicius – 0:1
  • 90+3 Bellerin – 1:1

CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

350 zł za gola Barcy z Getafe – Barca 52 mecze w La Liga z golem!

Damian Maniecki
0
350 zł za gola Barcy z Getafe – Barca 52 mecze w La Liga z golem!