Lingard przypomniał o sobie. Pierwszy gol w nowych barwach

Marcin Ziółkowski

23 kwietnia 2026, 14:09 • 3 min czytania 0

Reklama
Lingard przypomniał o sobie. Pierwszy gol w nowych barwach

Jesse Lingard przez wiele lat kojarzony był z grą dla Manchesteru United. Był nawet członkiem kadry Anglii na MŚ 2018 i strzelił pięknego gola Panamie. Od kilku sezonów jego kariera przypomina jednak równię pochyłą i po nieudanych pobytach w klubach ligi angielskiej, postawił na ligi zagraniczne daleko od Wysp Brytyjskich. Od niecałych dwóch miesięcy występuje on dla Corinthians i w końcu doczekał się pierwszego trafienia.

Reklama

Prawdziwy zakład bez ryzyka! Stawiasz 113,64 zł i w przypadku porażki dostajesz zwrot 100 zł na konto główne (bez obrotu i można od razu wypłacić) – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczyComeOn - baner promocji na start

Corinthians z wygraną w pucharze. Bohaterem meczu – Lingard

Cały upadek Lingarda rozpoczął się w momencie, gdy zamiast zostać w West Hamie po naprawdę doskonałym wypożyczeniu, gdzie był gwiazdą ligi, postanowił zawalczyć o swoje miejsce w Manchesterze United. Potem było Nottingham Forest i okropny zjazd formy.

Sporym zaskoczeniem był fakt, że Lingard zdecydował się na angaż w Korei Południowej. Tym oto sposobem spędził w FC Seoul dwa lata. Tam się odbudował (choć poziom ligi to inna sprawa). Nie było źle, bo otrzymał w pewnym momencie opaskę kapitana, a sam też przyznał, że tam czuł się kochany przez kibiców. 19 bramek w 67 meczach to dorobek całkiem przyzwoity. Warto też dodać, że w jednym zespole z angielskim zawodnikiem występował Patryk Klimala.

Na przełomie roku Lingard stał się wolnym agentem i trzeba było na nowo znaleźć sobie zatrudnienie. To nadeszło z początkiem marca. Powędrował on na zupełnie inną stronę świata – do Ameryki Południowej. Nie wyszło nic z zainteresowania klubów Championship, więc Lingard postawił na Corinthians. A to w Brazylii wielka marka.

Reklama

Tym samym Lingard spotkał się w drużynie z dawnym kolegą z Manchesteru, Memphisem Depayem, którego koleje losu w Brazylii bywają trudne. Anglik zaczął otrzymywać regularne szanse gry i w końcu nadszedł jego pierwszy moment chwały. W spotkaniu Pucharu Brazylii z Barrą FC, Lingard był autorem jedynego trafienia w meczu. Świetnie przymierzył z pierwszej piłki w polu karnym. Zespół z Sao Paulo awansował tym samym do 1/8 finału rozgrywek.

Reklama

Był to jeden z niewielu pozytywów z tego meczu płynący dla zespołu Fernando Diniza, bowiem po kwadransie z kontuzją kolana zszedł Kayke. Prawdopodobnie zerwał wiązadła, co oznacza dla niego koniec sezonu.

Sam Lingard podsumował ostatni występ w mediach społecznościowych: – Kolejny krok naprzód, pierwszy gol dla tego wyjątkowego klubu. Dziękuję kibicom i moim kolegom z drużyny. Do boju Corinthians!

Kto wie, może w obliczu kontuzji Depaya to świetny moment, aby Lingard stanowił o sile ofensywy drużyny brazylijskiej drużyny. Anglik 26 kwietnia będzie mieć kolejną okazję na pierwszego gola w lidze. Siedemnaste w tabeli Corinthians podejmie Vasco da Gama. Drużyna z Sao Paulo otwiera strefę spadkową.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIGACH ZAGRANICZNYCH NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ameryka Południowa

Reklama