Święto na Camp Nou! Barcelona wygrała derby i ligę pewnie też

Jan Broda

Autor:Jan Broda

11 kwietnia 2026, 20:53 • 5 min czytania 9

Reklama
Święto na Camp Nou! Barcelona wygrała derby i ligę pewnie też

11 kwietnia. Tego dnia prawdopodobnie poznaliśmy mistrza Hiszpanii Anno Domini 2026. Na Camp Nou mogą powoli planować w najdrobniejszych szczegółach majową fetę. FC Barcelona wykorzystała potknięcie Realu z Gironą i powiększyła swoją przewagę punktową w tabeli La Liga do aż dziewięciu oczek na raptem siedem kolejek przed końcem sezonu. Ofensywny tandem Yamal-Torres do spółki z Rashfordem rozmontowali w derbach Espanyol. Robert Lewandowski przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych. 

Reklama

Espanyol od samego początku był skazywany na pożarcie. Nie było bowiem racjonalnie uzasadnionych powodów, by stawiać tezę, że piłkarze Manolo Gonzaleza będą mogli cieszyć się triumfu w barcelońskich derbach. Oto kilka z nich:

  • Espanyol nie wygrał w 2026 roku ani razu
  • Espanyol nie wygrał z Barceloną na Camp Nou od 2009 roku
  • Barcelona wygrała wszystkie domowe mecze ligowe w tym sezonie

Papużki jedynej nadziei na korzystny rezultat mogły upatrywać w rotacjach po stronie odwiecznego rywala. Hansi Flick przed rewanżem z Atletico w Lidze Mistrzów postanowił jednak nie oszczędzać swoich największych gwiazd. W wyjściowej jedenastce znalazł się m.in. Lamine Yamal, Pedri, Fermin czy też Eric Garcia. Pierwszy raz w tym sezonie w podstawowym składzie mecz rozpoczął powracający po ciężkiej kontuzji kolana Gavi. Na ławce rezerwowych usiadł tym razem Robert Lewandowski kosztem Ferrana Torresa.

FC Barcelona – RCD Espanyol. Yamal podawał, Torres strzelał

I to właśnie Torres okazał się nieoczywistym bohaterem tego spotkania. Nieoczywistym, bo poprzedniego gola zdobył 31 stycznia, a w kolejnych piętnastu meczach w klubie i reprezentacji nie potrafił znaleźć drogi do bramki. Sporo mówiło się o strzeleckiej indolencji El Tiburona. 26-latek w końcu uciszył krytyków. Trzeba przyznać, że jak już się przełamywać, to właśnie w takim stylu. Dość powiedzieć, że w ciągu ledwie jednego kwadransa Torres trafił tyle samo razy do siatki, ile przez ostatnie dwa miesiące.

Strzelanie rozpoczął w nietypowy dla siebie sposób. W 9. minucie Lamine Yamal dośrodkował z rzutu rożnego, Torres wygrał walkę o pozycje z Carlosem Romero i skierował piłkę głową do bramki Dmitrovicia. Nieczęsto zdarza się taki widok, i to podwójnie. Dla napastnika Barcelony była to dopiero trzecia bramka po uderzeniu głową w całej karierze.

Reklama

Szybko objęte prowadzenie pozwoliło nieforsującej przesadnie tempa Barcelonie spokojnie kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń. Choć Blaugrana wyszła praktycznie w najmocniejszym zestawieniu, to funkcjonowała na boisku w trybie eco w kontekście wtorkowego rewanżu z Atletico w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Torres tymczasem miał chrapkę na kolejne gole, a Yamal – na kolejne asysty.

W 25. minucie Yamal obsłużył prostopadłym podaniem wychodzącego na wolne pole Torresa, a ten delikatnym muśnięciem piłki zmusił po raz drugi Dmitrovicia do wyciągnięcia futbolówki z własnej siatki. Barcelona schodziła więc na przerwę z pełni zasłużonym dwubramkowym prowadzeniem. Jak mawiał jednak Czesław Michniewicz, 2:0 to niebezpieczny wynik. Nie inaczej było i tym razem.

Reklama

Gospodarze tracili bowiem koncentrację tuż po zdobywanych bramkach. W 12. minucie Kike Garcia mógł szybko doprowadzić do wyrównania, a po drugim golu Torresa Tyrhys Dolan postraszył Joana Garcię groźnym centrostrzałem, po którym piła spadła na poprzeczkę. Barcelona nie wyciągnęła mitycznych wniosków i Espanyol w drugiej połowie złapał kontakt.

Espanyol naciskał, Barcelona skarciła. Dwa szybkie ciosy w końcówce

Chwilę wcześniej Yamal zacentrował z rzutu rożnego w pole karnego, piłkę głową zgrał Eric Garcia, a całą akcję z najbliższej odległości wykończył trzeci raz Torres. Sędzia szybko przerwał świętowanie hat-tricka z powodu minimalnego spalonego. W szeregi Balugrany wkradło się rozluźnienie, co kilkadziesiąt sekund później skutecznie wykorzystał Pol Lozano. Pomocnik Espanyolu miał tyle czasu i miejsca, że mógł spokojnie zapytać Garcię, w który róg bramki uderzać. Uderzył precyzyjnie w lewy, a Garcia nie miał szans na interwencję.

Reklama

O ile pierwsza połowa przebiegała w pełni pod dyktando Barcelony, o tyle po przerwie, a zwłaszcza po bramce kontaktowej, Espanyol coraz częściej dochodził do głosu. Podopieczni Gonzaleza mogli nawet wyrównać, ale w 80. minucie Ruben Sanchez nie dziubnął piłki zagranej przez Lozano. Papużki mogły sobie pluć w brodę skrzydła, bo zaprzepaściły niepowtarzalną okazję.

To zadziałało na Barcelonę niczym czerwona płachta na byka. W ostatnich minutach Yamal do dwóch asyst dorzucił bramkę, uświetniając swój setny mecz w La Liga. Czwartego gwoździa do trumny wbił Marcus Rashford po akcji Frenkiego De Jonga, który po raz pierwszy od lutego pojawił się na boisku.

Reklama

Barcelona nie tylko odniosła zwycięstwo w derbach i rozłożyła sobie czerwony dywan na drodze do obrony mistrzowskiego tytułu, ale również wysłała na Estadio Wanda Metropolitano jasny sygnał przed wtorkowym rewanżem. Na Camp Nou po przekonującej wygranej z Espanyolem mają racjonalnie uzasadnione powody, by wierzyć w remontadę po porażce 0:2 w pierwszym meczu. – Si, se puede! (pol. tak, można to zrobić!) – skandowali optymistycznie nastawieni kibice Dumy Katalonii.

FC Barcelona – RCD Espanyol 4:1 (2:0)

  • 9′ Torres – 1:0
  • 25′ Torres – 2:0
  • 56′ Lozano – 2:1
  • 87′ Yamal – 3:1
  • 89′ Rashford – 4:1

CZYTAJ WIĘCEJ O LA LIGA NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
9 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”

Marcin Długosz
0
Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”
Ekstraklasa

Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne

Mikołaj Duda
51
Legia grała według planu. W ostatniej akcji wszystko poszło na marne

La Liga

Reklama
La Liga

Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”

Marcin Długosz
0
Flick nie daje się zbić z tropu: „Celem półfinał Ligi Mistrzów”
La Liga

Media: Barcelona rozpoczęła rozmowy z Lewandowskim. Decyzja wkrótce

Wojciech Piela
7
Media: Barcelona rozpoczęła rozmowy z Lewandowskim. Decyzja wkrótce
La Liga

Real bez wygranej i bez tytułu? Girona zatrzymała Królewskich!

Jan Broda
28
Real bez wygranej i bez tytułu? Girona zatrzymała Królewskich!
La Liga

Hansi Flick o dyskusji z Arbeloą: Nie będę marnować na to energii

Maciej Piętak
2
Hansi Flick o dyskusji z Arbeloą: Nie będę marnować na to energii