Oskar Pietuszewski zaliczył ostatnio jeden słabszy występ, a już pojawiły się w jego kierunku pierwsze słowa krytyki. Dokładnie chodzi o starcie Porto z Famalicao, które dla Polaka zakończyło się już po pierwszej połowie. Teraz trener ekipy z Dragao, wziął go w obronę, tłumacząc, że nie w każdym meczu będzie wiódł prym w drużynie.
Francesco Farioli na konferencji prasowej przed meczem z Estoril zwrócił uwagę, że niektórzy mają zbyt wygórowane oczekiwania względem Oskara Pietuszewskiego. Zaznaczył, że Polak wciąż jeszcze wiele musi się nauczyć, a na jego ostatni słabszy występ wpływ miała także porażka reprezentacji w barażach o mundial. Szkoleniowiec zapewnił, że mimo tego, wychowanek Jagiellonii dostanie szansę w najbliższym spotkaniu.
– Za każdym razem, gdy ma piłkę, wszyscy oczekują gola albo asysty, a rzeczywistość tak nie wygląda. Ale to wciąż ten sam Oskar. Ma jeszcze wiele do rozwoju, a debiutu w reprezentacji i jego wyników nie można lekceważyć. W ostatnich dniach bardzo dobrze pracował, jest świeży i wierzę, że jutro pomoże drużynie. Ale bez myślenia, że każde zagranie musi kończyć się golem czy asystą – wszyscy, a przede wszystkim on sam, muszą mieć to w głowie – stwierdził Farioli, cytowany przez portal O Jogo.
Trener Porto wyrozumiały dla Pietuszewskiego: Wcześniej grał gdzieś na obrzeżach Polski
Oskar Pietuszewski po spotkaniu z Famalicao dowiedział się od trenera, dlaczego opuścił boisko już po pierwszych 45 minutach. Farioli jest wyrozumiały dla Polaka i zaznacza, że w ostatnim czasie znalazł się w kompletnie nowym środowisku. Zapewne nie było to celowe, ale przy okazji wbił szpileczkę w Jagiellonię.
– Rozmawiałem z nim chwilę po powrocie ze zgrupowania reprezentacji i także po meczu z Famalicao, żeby wyjaśnić moje decyzje. Jeśli spojrzymy na Oskara i na to, jak bardzo zmieniło się jego życie w ciągu dwóch miesięcy – grał gdzieś na obrzeżach Polski, daleko stąd, a nagle trafia do innego kraju, do klubu o takiej skali, będąc młodym zawodnikiem w rozwoju, i od razu staje się bardzo ważną postacią – to presja na nim jest zupełnie inna.
Pietuszewski w barwach Porto zaliczył już 11 występów, w których rozegrał blisko 500 minut, strzelił trzy gole oraz zaliczył tyle samo asyst. Co ciekawe, tym samym przebił swój dorobek z rundy jesiennej. W pierwszej połowie sezonu w barwach Jagiellonii zagrał w 31 meczach (prawie 2000 minut) zdobył trzy bramki oraz dorzucił dwa ostatnie podania.
Porto po 28 kolejkach jest liderem portugalskiej ekstraklasy z przewagą pięciu punktów nad drugim Sportingiem. W meczu z Estoril ma szansę umocnić się na pierwszym miejscu i zrobić kolejny krok w stronę odzyskania po kilku latach tytułu mistrzowskiego. To spotkanie już 12 kwietnia o 21:30.
Czytaj więcej na Weszło:
- Klimala z golem w hicie! Nowa gwiazda ligi koreańskiej
- Filip Rózga może nie zagrać do końca sezonu. Poważna kontuzja
- Chcą ściągnąć Kozłowskiego. Dołączyłby do innego Polaka