Lech ściąga z powrotem Wilusza. Czy nie za wcześnie?

Piotr Tomasik

05 stycznia 2016, 13:56 • 3 min czytania

Reklama
Lech ściąga z powrotem Wilusza. Czy nie za wcześnie?

Trzeci bramkarz, który załata dziurę po Macieju Gostomskim? Jest – Mateusz Lis, powracający z wypożyczenia. Nowy środkowy obrońca? A jakże, jest i on – Maciej Wilusz, powracający z wypożyczenia. Lech w zimowe okno transferowe wchodzi bardzo nieśmiałym krokiem…

Reklama

Nie jest to jeszcze informacja oficjalna, ale kilka serwisów – w tym sport.pl – informuje o powrocie Wilusza do Poznania. Lech miał możliwość skrócenia wypożyczenia piłkarza zimą i z tej możliwości skorzysta.

Jeśli mielibyśmy policzyć środkowych obrońców w kadrze Kolejorza, widzimy drobne problemy. Kamiński i Arajuuri – wiadomo, to ich pozycja. Ale Tamas Kadar za kadencji Jana Urbana zdecydowanie częściej grywał na lewej stronie, a Dariusz Dudka zazwyczaj pełnił rolę defensywnego pomocnika. Wychodzi więc na to, że Wilusz powinien być w Lechu w najgorszym wypadku stoperem numer 3.

Tylko że jego to zapewne nie satysfakcjonuje – ma już dość kolejnych kłód pod nogami i zajmowania pozycji siedzącej. Jeśli Wilusz spojrzałby na to wszystko pesymistycznie, wyszłoby mu pięć nieudanych rund z kolei. Najpierw nie udało mu się czmychnąć ze spadającego z Ekstraklasy Bełchatowa i stracił rok w pierwszej lidze, potem w końcu trafił do Lecha, ale zbierał w nim przeciętne opinie, złapał kontuzję i stracił praktycznie cały sezon. W te rozgrywki też nie mógł skutecznie wejść, nie spędził nawet minuty na boisku w barwach Kolejorza. Pomóc miało mu dopiero wypożyczenie. I pomogło – ponad połowę rundy uratował.

Wilusz zazwyczaj w Koronie grał dobrze, wyglądał pewnie w defensywie i zanotował więcej spotkań lepszych niż gorszych. Miał udział w tym, że kielczanie tracili niewiele goli, kilkukrotnie zachowali czyste konto. W końcu nabrał też pewności siebie, wrócił do rytmu meczowego, nie ma śladu kontuzji. Pytanie jednak: czy to wystarczy? Czy trzynaście spotkań w Koronie, zespole środka tabeli, jest tak mocnym argumentem, by uznać, że nadszedł moment powrotu? Lech to jednak inny poziom, jeśli chodzi o presję, oczekiwania wyników, konkurencję na pozycji. Szkoda by było, żeby chłopak znowu grzał ławkę.

Reklama

A co odejście Wilusza oznacza dla Korony? To, że w kadrze zespołu znajduje się obecnie… tylko jeden poważny środkowy obrońca. Jakieś tam nadzieje można by pokładać w Kierczu, a tu psikus – on też czmychnął z Kielc. Sytuacja trenera Brosza jest nie do po zazdroszczenia, tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że:

a) Korona nie ma kasy i bierze ją od miasta na spłatę długów, więc żaden transfer gotówkowy nie wchodzi w grę,

b) środkowych obrońców każda szanująca się drużyna w najwyższej krajowej lidze powinna mieć CO NAJMNIEJ trzech,

c) powinna skołować brakujące ogniwo względnie szybko, nie mówimy o pozycjach ofensywnych, które w dużej mierze opierają się na improwizacji, ale o defensywie, którą trzeba zgrać, która musi nauczyć się pewnych schematów, która powinna wypracować jakieś automatyzmy.

Reklama

W Kielcach będą dwoić się i troić, żeby wyciągnąć z kapelusza jakiegoś środkowego obrońcę, który gwarantuje jakość. Bo – tu nie mamy wątpliwości – Wilusz taką jakość gwarantował. Oby tylko te poszukiwania na dzika nie skończyły się czymś takim…

oua

 Fot.FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Kacper Korpak
3
Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Weszło

Reklama