Irak ostatnim finalistą MŚ. Piłkarz z Ekstraklasy jednym z bohaterów

Marcin Ziółkowski

01 kwietnia 2026, 11:32 • 3 min czytania 0

Reklama
Irak ostatnim finalistą MŚ. Piłkarz z Ekstraklasy jednym z bohaterów

Dokonało się. Po długim procesie eliminacyjnym znamy już wszystkich uczestników MŚ w Ameryce Północnej. Na boiskach w USA, Meksyku i Kanadzie wystąpi 48 drużyn. Ostatnim zakwalifikowanym zespołem został Irak. To wielki powrót dla tego kraju – bo po 40 latach nieobecności. Wkład w historyczny moment miała dwójka piłkarzy z polskiej Ekstraklasy. Po raz kolejny błysnął Amir Al-Ammari. Tym razem pomocnik Cracovii zanotował asystę przy jednej z bramek.

Irak długo czekał. Na awans i koniec eliminacji

Droga, jaką przebył Irak celem zdobycia miejsca na mistrzostwach świata, była dość wyboista. Spotkanie z Boliwią było meczem numer 21, celem wywalczenia awansu na wielki turniej po latach oczekiwań. Irak miał jednak utrudnioną drogę nie tylko z uwagi na bardzo długie eliminacje.

Wojna na Bliskim Wschodzie odcisnęła także piętno na ich podróży na mecz barażowy. Trener zespołu Graham Arnold niedawno miał jeszcze problem z wydostaniem się z Dubaju, a zawodnicy nie mogli dostać się na miejsce rozgrywania spotkań interkontynentalnych– w tym przypadku do Meksyku. Arnold dostał się na kontynent prywatnym odrzutowcem.

Obydwa mecze Boliwii, która dotarła do finału przeciwko Irakowi, odbyły się w Monterrey. Ofiarą kraju, który regularnie gra mecze na dużej wysokości nad poziomem morza był Surinam. Jednym z bohaterów z kolei – 18-letni Moises Paniagua, wypożyczony z ojczyzny do… marokańskiego Wydadu. Jest to więc klubowy kolega Hakima Ziyecha oraz Wissama Ben Yeddera.

Reklama

O jego jakości przekonał się także Irak, ale od początku. Już w 9. minucie do siatki mógł trafić pomocnik Cracovii. Jego uderzenie z rzutu wolnego zostało sparowane na poprzeczkę. Nie minęło sześćdziesiąt sekund i Al Ammari miał na koncie asystę. Do siatki zespołu z Ameryki Południowej trafił Ali Al Hamadi z Luton Town. To kolejny ważny moment dla pomocnika Cracovii w kadrze – zapewnił Irakowi udział w barażu w Monterrey. Przypomnijmy, golem w siedemnastej doliczonej minucie rewanżowego starcia ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

Wspomniany już Paniagua wyrównał kilka minut przed przerwą. Choć Boliwia przeważała, decydujący cios zadali Azjaci. Niedługo po przerwie zwycięskiego (jak się okazało) gola strzelił Aymen Hussein, na co dzień występujący w ojczyźnie w Al-Karma. Na to Boliwijczycy nie mieli już odpowiedzi. Irak tym samym powraca na MŚ po 40 latach nieobecności. Tym razem w grupie nie zagrają w Meksyku, bowiem dwa mecze mają w planie do rozegrania w Stanach Zjednoczonych, a ostatni w Kanadzie.

Reklama

Selekcjoner Graham Arnold powiedział po meczu: – Jestem taki szczęśliwy, że daliśmy radość 46 milionom ludzi. Zwłaszcza w trakcie tego, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie.

62-latek stał się pierwszym trenerem ze strefy azjatyckiej, który doprowadził na mistrzostwa świata dwa kraje. W 2022 roku na MŚ pojechał z Australią, która także po barażu wyeliminowała Peru. Bohaterem spotkania był Andrew Redmayne, którego popisy stały się później viralem w mediach społecznościowych. W sztabie Arnolda można znaleźć choćby znanego z gry dla Milanu Żeljko Kalaca.

Reklama

Irak wylądował w grupie I. Podopieczni Arnolda zmierzą się z Norwegami (także wracającymi po długiej przerwie), wicemistrzami świata – Francją, a także Senegalem. Długo wyczekiwany awans nagrodzony więc został meczami z jakościowymi rywalami.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. screen YouTube/ FIFA

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne reprezentacje

Ekstraklasa

Gholizadeh z golem dla Iranu! Poważny gość na trybunach [WIDEO]

Braian Wilma
17
Gholizadeh z golem dla Iranu! Poważny gość na trybunach [WIDEO]