To już wręcz tradycja, że polskie kluby są ścigane przez UEFA za różnego rodzaju występki podczas meczów w europejskich pucharach. I choć przedstawiciele Ekstraklasy pożegnali się już z Ligą Konferencji, to kary ich nie ominęły. Lech i Jagiellonia dostały po kieszeni, a na cenzurowanym znalazł się też trener Kolejorza, Niels Frederiksen.
Lech odpadł na etapie 1/8 finału Ligi Konferencji z Szachtarem Donieck, z kolei Jagiellonia pożegnała się z rozgrywkami rundę wcześniej, kiedy to musiała uznać wyższość Fiorentiny. Obydwa kluby, pomimo zakończenia tegorocznej przygody na arenie międzynarodowej, mogły liczyć na „dogrywkę” ze strony Komisji Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA, która wzięła pod lupę ich mecze w fazie pucharowej LK.
I – a jakże! – nie obyło się bez kar.
Lech i Jagiellonia z karami od UEFA. Posypały się grzywny i zawieszenia
Ale po kolei. Lechowi oberwało się za dwumecz z fińskim KuPS w 1/16 finału. UEFA zarzuciła mistrzom Polski opóźnienie rozpoczęcia pierwszego meczu na wyjeździe, co zostało wycenione na 10 tys. euro kary. Konsekwencje objęły również Nielsa Frederiksena. Trener Kolejorza został zdyskwalifikowany na jeden mecz w rozgrywkach klubowych UEFA w zawieszeniu na rok.
Jeśli chodzi o rewanż przy Bułgarskiej, organy dyscyplinarne dopatrzyły się blokowania przejść na trybunach przez kibiców. Za niedrożność wyjść ewakuacyjnych, Lech będzie musiał zapłacić 16 tys. euro grzywny.
Po kieszeni dostała również Jagiellonia. W jej przypadku chodzi o dwumecz z Fiorentiną. W pierwszym meczu w Białymstoku fani gospodarzy użyli zakazanych przepisami rac. Zabawa środkami pirotechnicznymi będzie kosztować Jagę 19 tys. 250 euro.
Podczas rewanżu we Florencji UEFA dopatrzyła się natomiast niewłaściwego zachowania drużyny, w tym przede wszystkim Tomasza Byszki, asystenta Adriana Siemieńca. Skończyło się wprawdzie tylko na pouczeniu, ale nie dla Byszki, który został zdyskwalifikowany na jeden mecz w rozgrywkach klubowych pod egidą UEFA.
UEFA nierychliwa, ale sprawiedliwa?
Nie mielibyśmy nic przeciwko tym sankcjom, gdyby komisja dyscyplinarna europejskiej federacji piłkarskiej bezwarunkowo i z podobną pieczołowitością egzekwowała konsekwencje wobec wszystkich. Niestety, podwójne standardy w tej instytucji to normalność. Wystarczy przypomnieć chociażby obstrukcję przy sprawie wokół meczu Raków – Maccabi w eliminacjach Ligi Konferencji, kiedy to kibice (czy może raczej kibole) z Izraela wprost oskarżyli Polskę o zbrodnię Holocaustu, wywieszając transparent o treści „mordercy od 1939 roku”.
Naturalnie można byłoby się spodziewać gigantycznych kar, ale co to, to nie. W pierwszej kolejności ukarany został Raków za niewłaściwe zachowanie swoich kibiców w kwocie 40 tys. euro (!), podczas gdy po aż trzech miesiącach zwłoki (!!) Maccabi otrzymało… niższą grzywnę w wysokości ledwie 30 tys. euro (!!!). No i to by było na tyle, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości UEFA.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Pucharowicz obchodzi przepisy. Cierpi na tym bramkarz
- Ranking UEFA a sprawa polska. Znowu jest lepiej
- Lech odpadł, ale zmazał plamę po Gibraltarze
Fot. Newspix