Kto w bramce, a kto z przodu na baraże? Co z Pietuszewskim? [Zibi Top]

Zbigniew Boniek

20 marca 2026, 17:54 • 6 min czytania 2

Reklama
Kto w bramce, a kto z przodu na baraże? Co z Pietuszewskim? [Zibi Top]

Zapraszamy na kolejny odcinek cyklu Zibi Top, tym razem w całości poświęcony najważniejszemu tematowi – nadchodzącym barażom o awans do mistrzostw świata i ogłoszonej liście powołanych do reprezentacji Polski. – Największym plusem tej kadry i Janka jest to, że jest normalna. W tej kadrze nic nas nie zaskakuje, nie wymyślamy niczego dziwnego, nie powołujemy piłkarzy nie wiadomo skąd i po co – twierdzi Zbigniew Boniek w swoim felietonie na Weszło. I dodaje: – W tej kadrze nie robimy zgrupowania nie wiadomo gdzie i dlaczego, w tej kadrze powołań nie robi się gdzieś w kawiarni czy na boisku tenisowym lub golfowym.

Ten tekst jest elementem stałego cyklu Zibi Top, który co piątek ukazuje się na łamach Weszło!

Jeśli i Ty chcesz zadać pytanie Zbigniewowi Bońkowi, zostaw je w komentarzu pod tym tekstem. Okazją do zostawienia swojego pytania są też dedykowane posty w social mediach.

O zaskoczeniach wśród powołanych:

Powołania są jak najbardziej logiczne, biorąc pod uwagę obecną dyspozycję piłkarzy i rangę meczów, które przed nami. Wydaje mi się, że nadmierna liczba piłkarzy na zgrupowaniu powoduje później pewne rozkojarzenie.

Reklama

Myślę, że Janek sam doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Mógł powołać jeszcze choćby Bartosza Nowaka, który wyróżnia się w polskiej lidze, ale wiedział, że to nie moment, by postawić na niego w wyjściowym składzie. Dlatego ograniczył powołania do piłkarzy, których w dwóch najbliższych meczach absolutnie potrzebuje.

O tym, czy kogoś brak w reprezentacji:

Nie brakuje mi żadnych piłkarzy! Młodzi zawodnicy, o których dużo się mówiło, będą grali u Jurka Brzęczka o wyjazd na Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. To też jest bardzo ważny krok do przodu w ich życiu i w cyklu tej drużyny. Jurkowi bardzo zależy, aby ta drużyna odniosła sukces.

Ja żadnych niespodzianek w powołaniach nie widzę. Marcel Reguła czy Kacper Kozłowski to bardzo dobrzy zawodnicy, ale muszą jeszcze – jak to się mówi – troszeczkę popracować. Gdy patrzę na listę powołanych, to nie czuję, żeby kogoś mi brakowało.

O Oskarze Pietuszewskim:

Nie wydaje mi się, żeby trener zwlekał z powołaniem Pietuszewskiego. Oskar jest zawodnikiem młodym, o określonych umiejętnościach, który rozwija się bardzo szybko i gra bardzo dobrze. Poszedł ostatnio do Porto, gdzie zaczyna łapać minuty, zdobył kilka bramek, nie gra jeszcze w europejskich pucharach, bo nie został do nich zgłoszony, natomiast ja muszę powiedzieć, że nie wydaje mi się, żeby było to jakieś powołanie z opóźnieniem. To słuszne, normalne powołanie.

Reklama

Nie zapominajmy, że Pietuszewski był też ważnym zawodnikiem kadry U21 i to nie jest tak, że musisz jedną drużynę rozebrać z najlepszych zawodników, jeśli wiesz, że nie są jeszcze gotowi, by w dorosłej reprezentacji grać od pierwszej minuty. Uważam, że dzisiejsze powołanie Pietuszewskiego nie jest żadną niespodzianką. Urban nie zrobił tego pod wpływem opinii publicznej. Po prostu zdawał sobie sprawę z tego, że przyszedł taki czas, w którym tego zawodnika warto powołać i że ten może być niespodzianką już w meczu z Albanią.

O hierarchii bramkarzy w reprezentacji:

Z hierarchią bramkarzy jest bardzo fajna sytuacja. Bo Skorupski, który był numerem jeden zostawił wolny fotel, do którego w teorii mamy czterech kandydatów. Natomiast wydaje mi się, że nie ma tu żadnej rywalizacji i bramkarzem, który wystąpi przeciwko Albanii będzie Kamil Grabara.

Wśród powołanych są też Drągowski, Kochalski i Mrozek. Z Drągowskim w ogóle jest fajny numer, bo pamiętam, że kiedy Czesiu Michniewicz powoływał do młodzieżówki Grabarę i Drągowskiego, to drugi z nich nie przyjeżdżał na kadrę, bo mówił, że nie chce być rezerwowym u Grabary (śmiech). Teraz pewnie sytuacja trochę się zmieniła i Bartek zdaje sobie sprawę, że Kamil jest pół metra przed nim, bez problemu przyjedzie na kadrę i zaakceptuje rolę drugiego lub trzeciego bramkarza.

O tym, czy mamy problem z napastnikami:

Czy mamy problem? Mamy Roberta, który ostatnio strzelił dwa gole z Newcastle w Lidze Mistrzów. Jeśli chodzi o niego, możemy być pewni, że da nam to, na co liczymy. Oczywiście, musi najpierw zostać odpowiednio obsłużony, muszą być piłki, które do niego dochodzą.

Reklama

Oczywiście, możemy mieć pewne wątpliwości jeśli chodzi o formę Świderskiego czy Piątka, ale na dziś innej alternatywy po prostu nie było. Trener musi psychicznie przygotować zawodników na ciężką walkę. Trzeba wygrać nie jeden, a dwa mecze, to nasz podstawowy cel i obowiązek. Wybór wśród napastników trochę ogranicza kontuzja Buksy, szkoda, że poza grą cały czas jest Arek Milik, który non stop ma jakieś problemy zdrowotne. Mamy więc to, co mamy – trzeba pielęgnować tych zawodników.

Choć i tak wiadomo, że na koniec wyjdziemy jednym napastnikiem – Lewandowskim, za plecami którego będą grali albo Kamiński z Pietuszewskim albo sam Kamiński. W drugim meczu, jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziemy mieć też Zalewskiego, a więc trochę tych alternatyw jest.

O stabilizacji w reprezentacji Polski:

Wydaje mi się, że największym plusem tej kadry i Janka jest to, że ta kadra jest normalna. W tej kadrze nic nas nie zaskakuje, nie wymyślamy niczego dziwnego, nie powołujemy piłkarzy nie wiadomo skąd i po co. W tej kadrze nie robimy zgrupowania nie wiadomo gdzie i dlaczego, w tej kadrze powołań nie robi się gdzieś w kawiarni czy na boisku tenisowym lub golfowym. W tej kadrze wszystko jest po prostu normalne.

A normalność czasami jest pierwszym, podstawowym warunkiem, żeby były jakieś wyniki. Wiadomo, że my na teraz nie myślimy o tym, by zdobyć mistrzostwo świata, czy nawet medal, ale mamy dobrą, ciekawą drużynę. Nie wydaje mi się, by ten zespół w teorii był gorszy od tych, które kiedyś osiągały sukcesy. Ci piłkarze muszą tę kadrę czuć, poświęcić jej wszystko co mają, za wszelką cenę chcieć osiągnąć sukces. Jeżeli to się stanie, to uważam, że ta kadra może nam sprawić wiele niespodzianek.

Reklama

O tym, z kim lepiej zagrać w finale baraży:

Z kim lepiej w finale baraży? Przypomina mi się taka anegdota. Kiedyś podczas wojny spadochroniarz rzucił się z samolotu, bo miał zrobić jakąś operację. Ale spadochron się nie otwiera i tak leci coraz niżej, coraz niżej, spadochron wciąż zamknięty, więc spadochroniarz w końcu woła:

– Pal licho ten spadochron, żeby chociaż ten rower, który ma czekać na dole, był!

Przytaczam ją dlatego, że dziś myślenie o tym, z kim mamy grać w finale nie ma żadnego sensu. Dziś mamy wygrać z Albanią i tylko na tym bym się koncentrował. To na razie nasz jedyny cel i taki sam mają dziś reprezentacje Albanii, Ukrainy i Szwecji – nikt tam nie kalkuluje, z kim chcieliby grać.

Jasne, w sztabie każdej z tych reprezentacji są ludzie, którzy za chwilę przekażą trenerom tysiąc różnych informacji o przeciwnikach, ale ja dziś skoncentrowałbym się tylko na jednym. Na meczu z Albanią. I tyle!

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW ZBIGNIEWA BOŃKA NA WESZŁO:

2 komentarze
Zbigniew Boniek

Wybitny reprezentant Polski, brązowy medalista mistrzostw świata z 1982 roku. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w latach 2012-2021. Członek Komitetu Wykonawczego UEFA (2017-2025), wiceprezydent UEFA (2021-2025).

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna