Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli

Jan Broda

Autor:Jan Broda

10 marca 2026, 12:57 • 3 min czytania 13

Reklama
Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli

Takie rzeczy tylko w Ekstraklasie, która w obecnym sezonie wręcz przechodzi samą siebie. Bieżące rozgrywki w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce już są bardzo pokręcone, a mimo to w dalszym ciągu przekonujemy się, że mogą być jeszcze bardziej. Tym razem w roli głównej Cracovia, która po dwóch porażkach z rzędu nie tylko nie spadła w tabeli, a nawet awansowała o jedno miejsce wyżej. Serio. 

Zagłębie z Leszkiem Ojrzyńskim na ławce jest liderem Ekstraklasy, Widzew wydający zimą na transfery więcej niż wszystkie kluby hiszpańskiej LaLiga zamiast bić się o mistrzostwo i puchary, nie potrafi wygrzebać się ze strefy spadkowej, w której przebywa też Legia. I tak dalej, i tak dalej. Dowodów na pomieszanie z poplątaniem, jakiego jesteśmy świadkami w obecnym sezonie najlepszej ligi świata, nie brakuje.

Myślisz: „w życiu już widziałem tyle, że mnie raczej nie zaskoczy nic – nawija Quebonafide w kawałku „CZARNE PLAŻE, BIAŁE LWY”, w którym opowiada o napotykanych na co dzień zaskoczeniach w otaczającej rzeczywistości.

Coś nam się wydaje, że inspiracją Quebo do napisania tej nuty była nie tyle proza życia, co sama Ekstraklasa. Bo przecież kto o zdrowych zmysłach pomyślałby, że po dwóch porażkach z rzędu i zerowym dorobku punktowym można w rozgrywkach ligowych awansować w tabeli?

Reklama

To właśnie przypadek Cracovii.

Paradoks Cracovii. Nie wygrywa, a i tak jest wyżej w tabeli

Pasy po 22. kolejce zajmowały siódme miejsce z 33 punktami na koncie. Od tamtej pory podopieczni Luki Elsnera przegrali z Piastem i Legią. W normalnych okolicznościach Krakowianie najpewniej osunęliby się w klasyfikacji o kilka pozycji niżej i oddaliliby się od czołówki. Ale, no właśnie, w normalnych okolicznościach.

Źródło: 90minut.pl

Reklama

Tymczasem stało się zupełnie na odwrót. Cracovia AWANSOWAŁA w tabeli z siódmego na szóste miejsce. To nie żart.

Źródło: 90minut.pl

Jak to w ogóle możliwe? Wszystko za sprawą Wisły Płock, która po 22. kolejce plasowała się na szóstej pozycji, miała identyczny dorobek punktowy, i która również odniosła dwie porażki jedna po drugiej. Co więcej, w bezpośrednim pojedynku Nafciarzy z Pasami jesienią padł bezbramkowy remis, a to oznaczało, że o kolejności w tabeli decydował bilans bramkowy.

Reklama

Ten początkowo lepszy mieli piłkarze Mariusza Misiury (24:18) i o jedno trafienie wyprzedzali ekipę z Kałuży (27:22). Sytuacja zmieniła się po meczu 23. kolejki. Płocczanie przegrali z Zagłębiem 0:2. Porażka różnicą dwóch goli, podczas gdy Cracovia w tym samym czasie uległa Piastowi 2:3, a więc różnicą jednego trafienia, sprawiła, że bilans bramkowy obydwu zespołów się wyrównał (+4).

O kolejności decydowała wówczas liczba strzelonych goli, a tych więcej miały Pasy (29 do 24) i to właśnie one wyprzedziły w tabeli Wisłę.

Jakby tego było mało, w ostatniej serii gier Cracovia paradoksalnie umocniła się na szóstym miejscu w tabeli, choć przecież przegrała 0:1 z Legią. Nafciarze jednak ulegli Arce aż 0:3 i jeszcze bardziej pogorszyli swój bilans bramkowy w porównaniu z Krakowianami.

Ta dziwaczna mijanka w górnej połowie tabeli jest jeszcze bardziej absurdalna, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Cracovia na wiosnę odniosła tylko jedno zwycięstwo i notuje passę pięciu meczów bez wygranej. Wisła podobnie, tyle że gorzej – poniosła pięć porażek z rzędu.

Reklama

Gdyby więc niżej uplasowane zespoły punktowały z większą regularnością i częstotliwością, nie pisalibyśmy o tym wyścigu ślimaków. Cóż, tabela Ekstraklasy w obecnym sezonie jest jednak płaska jak pizza na spotkaniu płaskoziemców, a oto tego skutki.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

13 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Piłkarz Lechii zmienił narodowość. Może zagrać z Polską

Jan Broda
0
Piłkarz Lechii zmienił narodowość. Może zagrać z Polską

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Piłkarz Lechii zmienił narodowość. Może zagrać z Polską

Jan Broda
0
Piłkarz Lechii zmienił narodowość. Może zagrać z Polską
Ekstraklasa

Śląsk Wrocław – najbardziej patologiczny miejski klub w 2026 [PATOLIGA]

Jakub Białek
16
Śląsk Wrocław – najbardziej patologiczny miejski klub w 2026 [PATOLIGA]