John van den Brom doceniony w Eredivisie

Marcin Ziółkowski

08 marca 2026, 08:16 • 3 min czytania 0

Reklama
John van den Brom doceniony w Eredivisie

Holenderski szkoleniowiec John van den Brom przez kilkanaście miesięcy prowadził Lecha Poznań. Jego największym osiągnięciem był ćwierćfinał Ligi Konferencji, gdzie drużyna z Wielkopolski była nawet na granicy kwalifikacji do półfinału rozgrywek. Po zwolnieniu z polskiego klubu w grudniu 2023 roku powrócił do ojczyzny. Pracował w drugiej lidze, następnie dostał angaż w klubie z holenderskiej ekstraklasy, Twente Enschede. Radzi sobie tam bardzo dobrze, czego efektem jest nagroda im. Rinusa Michelsa dla trenera miesiąca.

Były puchary, druga liga, a teraz gonienie Ajaksu

Zacznijmy od początku. John van den Brom został zwolniony z Lecha pod koniec 2023 roku z uwagi na słabe wyniki w Ekstraklasie. Zastąpił go Mariusz Rumak. Holender następnie objął (drugi raz w karierze) Vitesse Arnhem, które po inwazji Rosji na Ukrainę znalazło się w zapaści. Notorycznie dokładano zespołowi z GelreDome kolejne dawki punktów ujemnych (zaczęło się od 18, skończyło się na 39), a Holender mimo to robił dobre wyniki jak na zaistniałą sytuację. Nie dla wszystkich, bo z końcem sezonu 2024/25 van den Brom został pożegnany, a on sam publicznie nie krył rozgoryczenia.

W połowie września 59-latek zastąpił Josepha Oostinga w roli trenera Twente Enschede. Były szkoleniowiec Lecha nie zastanawiał się długo – chodziło w końcu o jednokrotnego mistrza kraju. Drużyna nie była jednak w dobrym położeniu, bo na 13. lokacie w Eredivisie. Teraz jest zupełnie inaczej.

Van den Brom nagrodzony za wyniki w lutym

W lutym Twente Enschede ani razu nie przegrało. Do dwóch zwycięstw doszedł także remis z Telstarem. Dorobek bramkowy powiększył się o osiem trafień, bowiem z Heerenveen udało się wygrać aż 5:0. Drużyna z De Grolsch Veste jest piąta w tabeli ligowej ze stratą zaledwie trzech oczek do Ajaksu, który zamyka ligowe podium. Van den Brom w związku z ostatnimi wynikami zdobył nagrodę dla trenera miesiąca w Eredivisie.

Reklama

Holenderski trener powiedział po otrzymaniu nagrody:

Przez długi czas mieliśmy problem z wykańczaniem akcji. Każdy miał o tym jakąś opinię. Ja też, oczywiście był to problem. Gdyby spojrzeć na te dziewięć remisów, powinniśmy wygrać w tym czasie sześciokrotnie. To powoduje, że łatwiej nam jest w tabeli i podczas meczów. 

Reklama

Wrócił też do ostatnich kilkunastu miesięcy, które były jak rollercoaster. Prowadził w końcu zespół, który od początku nie grał o nic, a punktów ujemnych tylko przybywało.

To dość dziwne. Latem zostałem wyrzucony przez ówczesnych właścicieli Vitesse, a z ADO się nie udało, szkoda. I wtedy siedzisz w domu, dostajesz telefon (…) Dostałem pytanie czy jestem zainteresowany. Oczywiście byłem, to Twente. To świetny klub, pełen ciepła. Każdy tu jest normalny. To, że mogę pracować z dobrymi piłkarzami było chyba jakimś znakiem od Boga – zakończył.

Od 2022 roku w Twente Enschede gra Przemysław Tytoń, choć pełni on rolę rezerwowego. Za kadencji van den Broma 39-latek zagrał jedno spotkanie i zachował w nim czyste konto. Było to na początku roku w starciu z Excelsiorem Rotterdam.

Dyrektorem technicznym Twente jest Erik ten Hag, który wcześniej zaliczył katastrofalny pobyt w Bayerze Leverkusen. Nie można wykluczyć, że od nowego sezonu w Enschede zmieni się trener i dawny opiekun Ajaksu obsadzi w tej roli kogoś dobrze sobie znanego.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne ligi zagraniczne