Media: Bernardo Silva latem najprawdopodobniej zmieni klub

Marcin Ziółkowski

07 marca 2026, 20:17 • 3 min czytania 0

Reklama
Media: Bernardo Silva latem najprawdopodobniej zmieni klub

W drugiej dekadzie XXI wieku zrobił błyskawiczny i ogromny progres. W krótkim czasie doszedł z etapu rezerw Benfiki do wyjściowego składu półfinalisty Ligi Mistrzów. Po transferze do Premier League stał się jednym z najlepszych środkowych pomocników. Bernardo Silva prawdopodobnie opuści Etihad Stadium po blisko dekadzie gry na Wyspach Brytyjskich. Według informacji Matteo Moretto Manchester City do tej pory nie rozpoczął jakichkolwiek negocjacji z Portugalczykiem.

Bernardo Silva prawdopodobnie opuści City

Gdy w przestrzeni publicznej słyszymy imię i nazwisko Bernardo Silva, skojarzenia kierują się głównie w stronę Manchesteru City oraz reprezentacji Portugalii. Nie ma w tym nic dziwnego – w końcu w obydwu zespołach jest on filarem drugiej linii, choć zdarzało mu się też występować na skrzydle. Pep Guardiola zrobił z niego jednak harującą mrówkę w środku pola, która nie daje wytchnienia innym i naciera w pressingu. To gracz z gatunku tych upierdliwych dla rywala. Trudny do zastąpienia.

Czasami jednak przychodzi moment na zmiany i prawdopodobnie także w jego przypadku zmieni się przynależność klubowa. Zresztą Bernardo już dobrych dwadzieścia razy nosił się z zamiarem odejścia. Był blisko Barcelony czy Atletico. Mówiło się, że może też wrócić do Benfiki. Ale za każdym razem zostawał, zdarzało mu się być z tego powodu sfrustrowanym. No i teraz znów jest o krok od pożegnania się z angielskim hegemonem ostatnich lat.

Reklama

Hiszpański newsman Matteo Moretto poinformował, że w przypadku Portugalczyka spodziewana jest zmiana klubu. Bernardo Silva miałby odejść z drużyny Pepa Guardioli latem. Wtedy kończy się jego umowa. Wygląda na to, że Portugalczyk szuka nowego wyzwania.

Byłby to koniec pewnej epoki. Pomocnik będzie z początkiem lipca łakomym kąskiem dla klubów. Kto wie, może wyląduje w Barcelonie, która marzy o nim od wielu lat… Nie należy wykluczyć prób ze strony innych gigantów futbolu. Wyścig o to, kto da więcej pomocnikowi w ramach kolejnego kontraktu będzie jednym z najciekawszych wątków letniego mercato.

Zwłaszcza, że Bernardo przeżywa prawdziwy renesans formy, grając jako kapitan zespołu. Poprzedni sezon był w jego wykonaniu koszmarny. Grał bezbarwnie, był jedną z twarzy kryzysu zmęczonego już Manchesteru City. Guardiola bronił go słowami, że Bernardo zawsze był zdrowy, gotowy do poświęceń i za to go ceni, a forma jest sprawą drugorzędną. Portugalczyk jednak odżył. Strzelił m.in. bardzo ważnego gola z Liverpoolem na Anfield.

Reklama

Legenda Manchesteru City. Więcej meczów niż Silva czy Aguero

W rezerwach lizbońskiego giganta Bernardo Silva występował razem z Victorem Lindelofem, Joao Cancelo czy Pedro Rebocho. Portugalczyk po roku w drugiej drużynie nie musiał długo czekać na transfer. AS Monaco zapłaciło za niego kilkanaście milionów euro.

W 2017 roku wygrał z kolegami Ligue 1 i dotarł do półfinału Ligi Mistrzów, będąc w drużynie z Kamilem Glikiem. Od lata tamtego roku był już jednak częścią Manchesteru City, dla którego wystąpił blisko 450 razy. Portugalski pomocnik wygrał z drużyną z Etihad Stadium 17 trofeów. Z pewnością można go nazwać jedną z klubowych legend. Ba, ma on więcej występów niż Vincent Kompany, David Silva, Sergio Aguero czy Fernandinho. Najwięcej wśród graczy City w XXI wieku.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna