Pep Guardiola upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze dał odpocząć swoim najważniejszym zawodnikom, a po drugie wcale nie kosztowało go to odpadnięcia z FA Cup. Manchester City jest już w ćwierćfinale tych rozgrywek i pozostaje w grze na czterech frontach. Wygrał na trudnym terenie i wyeliminował Newcastle United.
Piąty raz w tym sezonie
„Znowu wy” – mogli powiedzieć zarówno jedni, jak i drudzy. Newcastle mierzyło się bowiem z Manchesterem City już cztery razy w tym sezonie. Dwukrotnie w lidze i w półfinale Pucharu Ligi, który jest dwumeczem.
- 22 listopada – 2:1 dla Newcastle w Premier League; dublet Harveya Barnesa
- 13 stycznia – 2:0 dla Manchesteru City w Pucharze Ligi
- 4 lutego – 3:1 dla Manchesteru City w Pucharze Ligi (rewanż)
- 21 lutego – 2:1 dla Manchesteru City w Premier League; dublet Nico O’Reilly’ego
Pep Guardiola w FA Cup dał odpocząć kilku ważnym piłkarzom. Bernardo Silva, Gianluigi Donnarumma, Ruben Dias, Marc Guehi, Rodri – oni rozpoczęli na ławce rezerwowych. Zagrał chociażby John Stones, o którym wszyscy już chyba zapomnieli. Erling Haaland wciąż odpoczywa po drobnym urazie kostki. Eddie Howe skorzystał z większej liczby podstawowych zawodników, ale na ławce zostawił Anthony’ego Gordona.
Cios za cios. Sporo jakości w ofensywie
Rozpoczęło się od świetnej okazji Tijjaniego Reijndersa, który walczy o to, by znów być piłkarzem podstawowej jedenastki. Holender jednak spudłował. Manchester City ruszył aktywnie, dopiero z czasem to Newcastle United przejmowało inicjatywę.
William Osula trochę zaplątał się z piłką, innym razem błąd popełnił James Trafford, wybijając piłkę w dziwny sposób prosto na głowę Nicka Woltemade. Tylko bystrość umysłu i ustawienie się na linii Nico Gonzaleza uratowała gości. Zasłużył tu na piwo od bramkarza za tę asekurację. Był też strzał Thiawa i całkiem niezły pressing gospodarzy.
W końcu Newcastle udokumentowało ten dobry okres gry. Sandro Tonali zagrał świetną prostopadłą piłkę do Barnesa, ten miał mnóstwo miejsca, ściął sobie do środka i zapakował po oknie. Trafford nie miał szans. Anglik strzelił trzeciego gola przeciwko City w tym sezonie. W 20. minucie było 7:1 w strzałach dla Srok, co tylko podkreślało ich dominację.
⚽️ HARVEY BARNES GOAL, NEWCASTLE ARE AHEAD!! pic.twitter.com/p1WOGm0rY1
— Low Res Replays (@LowResReplays) March 7, 2026
I wtedy przebudził się Manchester City. Tak jakby nagle dostał obuchem w łeb. Całkiem nieźle prezentował się na skrzydle Savinho, który nie ma w zespole najwyższych notowań. Najpierw zrobił taką naprawdę przebojową, indywidualną akcję skrzydłem i zakończył ją strzałem z kąta, później wygrał jeszcze jeden pojedynek i stworzył groźną szansę.
No i to on dał wyrównanie The Citizens, choć… było to dość komiczne. Nawet nie kopnął piłki. Jeremy Doku dośrodkował z jednego skrzydła, a Savinho po prostu dobrze się ustawił. Po drodze machnął się Lewis Hall i piłka trafiła Brazylijczyka w ochraniacz. A po co piłkarzowi ochraniacze? Oczywiście po to, żeby strzelać gole.
⚽️ GOAL FOR CITY, SAVINHO! pic.twitter.com/hY1Xp7jlwg
— Low Res Replays (@LowResReplays) March 7, 2026
Kolejną okazję zmarnował też Tijjani Reijnders. Bardzo dobrze się ten mecz oglądało. Mieliśmy sporo akcji, wiele strzałów (aż 20), dużo miejsca do gry.
Na puchary Omar Marmoush
W drugiej połowie Manchester City wrzucił szósty bieg. Półtorej minuty wystarczyło, żeby na listę strzelców wpisał się Omar Marmoush, czyli ten, na którego Pep Guardiola może liczyć w krajowych pucharach w przypadku rotacji. Znów skiksował jeden z obrońców, tym razem Kieran Trippier. Nie było trudne dla Egipcjanina, by wbić piłkę do bramki z trzech metrów.
The Citizens tworzyli kolejne szanse. Tijjani Reijnders ewidentnie nie miał dnia, bo był bardzo nieskuteczny. Śmiało mógł wziąć piłkę za skompletowanie hat-tricka, a pomarnował wszystko. Savinho też mógł mieć dublet, ale stojąc już przed samym bramkarzem podał kompletnie do nikogo.
Omar Marmoush wyręczył nieskutecznych kolegów. Nieważne czy z prostej sytuacji, czy z tej trochę trudniejszej. Mamy go za takiego piłkarza od pięknych bramek i tutaj dorzucił kolejną do kolekcji i przyładował petardę z 18 metrów. W 65. minucie było 3:1 i w zasadzie po meczu.
⚽️ MARMOUSH FIRES ANOTHER GOAL FOR CITY, WHAT A FINISH! pic.twitter.com/Tdtzl6A8vc
— Low Res Replays (@LowResReplays) March 7, 2026
Newcastle nie wierzyło już w odrobienie straty i oglądaliśmy dość nudną końcówkę. Pep Guardiola wpuścił Semenyo czy Cherkiego, a Eddie Howe dał 20 minut Gordonowi. Druga połowa na pewno nie była już tak porywająca.
Manchester City pozostaje w grze na czterech frontach. W Lidze Mistrzów zagra z Realem Madryt w 1/8 finału, w Premier League ma siedem oczek straty do Arsenalu i jeden mecz rozegrany mniej, w finale Pucharu Ligi 22 marca zmierzy się z Kanonierami właśnie, no i po pokonaniu Newcastle jest już w ćwierćfinale Pucharu Anglii.
Newcastle United – Manchester City 1:3
- 18′ Barnes – 1:0
- 39′ Savinho – 1:1
- 47′ Marmoush – 1:2
- 65′ Marmoush – 1:3
CZYTAJ WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Hollywoodzki sen trwał do 82. minuty. Chelsea blisko kompromitacji
- Media: Bernardo Silva najprawdopodobniej zmieni klub
- Trener drużyny Premier League stracił prawo jazdy
Fot. Newspix