Widzew rozstał się z obrońcą. Jednego stopera mniej

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

25 lutego 2026, 17:40 • 2 min czytania 8

Widzew rozstał się z obrońcą. Jednego stopera mniej

Klub z Łodzi dopiero co sfinalizował głośny transfer z Legii Warszawa. Do szatni Widzewa zawitał już Steve Kapuadi, który ma wzmocnić blok obronny. Niedługo później ogłoszono jednak rozstanie z innym stoperem – szeregi zespołu opuścił zakontraktowany przed rokiem Grek.

Reklama

Polydefkis Volanakis nie miał zbyt wielu okazji do podbicia Łodzi. Dość powiedzieć, że dla Widzewa rozegrał przez rok ledwie osiem spotkań, wszystkie w rozgrywkach Ekstraklasy. Grek trafił do klubu tuż przed gorącym okresem zmian właścicielskich i pomimo podpisania dłuższej umowy już po roku rozstaje się z Widzewem za porozumieniem stron.

Reklama

Polydefkis Volanakis odchodzi z Widzewa

O rozstaniu Greka z łódzkim zespołem mówiło się właściwie od samego początku zimowego okienka transferowego. Klub nie wiązał już przyszłości z 22-latkiem, który nie miał większych szans w walce o pierwszy skład. Teraz, po przyjściu Kapuadiego, jego sytuacja byłaby jeszcze trudniejsza, w związku z czym rozstanie należy uznać za klasyczny układ win-win. Volanakis z kartą na ręce może szukać nowego pracodawcy, a Widzew „czyści” kadrę wzmocnioną w ostatnim roku całym mnóstwem nowych piłkarzy.

W tabeli Ekstraklasy nie widać jeszcze klasy tych wzmocnień. Widzew zajmuje przedostatnie, 17. miejsce i wyprzedza tylko Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. W najbliższą sobotę łódzki zespół zagra w Szczecinie z Pogonią i nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że przydadzą mu się punkty.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

8 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama