Adrian Siemieniec z ciętą z ripostą do włoskich dziennikarzy

Patryk Idasiak

19 lutego 2026, 14:19 • 3 min czytania 29

Adrian Siemieniec z ciętą z ripostą do włoskich dziennikarzy

Jagiellonia zmierzy się w 1/16 finału Ligi Konferencji z dwukrotnym finalistą tych rozgrywek – Fiorentiną. Włosi z Toskanii już w przeszłości musieli się uczyć holenderskiego nazwiska Johna van den Broma (mierząc się z Lechem), co raczej nie było trudne. Gorzej jest z Adrianem Siemieńcem. Dlatego też zapytali, w jaki sposób w ogóle powinno się to wymawiać. 

Reklama

Jeśli któryś z polskich trenerów miałby zrobić karierę za granicą, to na pewno Adrian Siemieniec przychodzi do głowy jako pierwszy. Wywalczył już mistrzostwo z Jagiellonią, dotarł do ćwierćfinału Ligi Konferencji, a obecnie ponownie walczy o wygranie Ekstraklasy i to mimo dość przeciętnego okienka zimowego oraz letniej rewolucji kadrowej.

Poza tym już w wielu krajach musieli się uczyć wymowy jego nazwiska, kiedy to Jagiellonia daleko zachodziła w Lidze Konferencji. Teraz przyszła pora na łamanie sobie języka przez Włochów.

Reklama

Siemieniec zripostował Włochów

Włosi znają wielu Polaków, którzy występowali bądź nadal występują w Serie A. Był taki moment, że musieli się nauczyć wymawiać nazwisko „Piątek”, bo w sezonie 2018/19 stał się na moment absolutną gwiazdą całej włoskiej piłki. Z Zielińskim, grającym tyle lat na włoskich boiskach, też zdążyli się już oswoić.

Nazwisko Siemieniec do najprostszych jednak nie należy. Włosi zastanawiali się więc na konferencji prasowej, jak prawidłowo je wymawiać: Semeniek, Symeniec? Szkoleniowiec Jagiellonii postanowił błyskotliwie zażartować i odparł: – Po meczu będziecie pamiętać. 

Jagiellonia będzie mocno osłabiona w domowym starciu z włoską Fiorentiną. Siemieniec nie może skorzystać z Afimico Pululu, a więc króla strzelców poprzedniej edycji (w obecnej ma jednak tylko jedno trafienie) oraz kapitana i lidera środka pola – Tarasa Romanczuka.

Mimo to Jagiellonia nie ma się czego obawiać. A to przede wszystkim dlatego, że Viola znajduje się w najgorszej dyspozycji od lat. Bardziej niż na sukces w europejskich pucharach musi patrzeć przede wszystkim na rozgrywki Serie A. Dopiero w weekend się przełamała, pokonując Como, ale i tak wciąż znajduje się w strefie spadkowej.

– Chciałbym uniknąć historii z dwumeczu z Ajaksem. Oczywiście Włochy są piękne, Florencja też pewnie, chociaż nigdy tam nie byłem, ale nie chciałbym za tydzień jechać na wycieczkę – mówił przed meczem trener Siemieniec.

Zauważył również, że Jagiellonia pod jego wodzą w europejskich rozgrywkach pograła już całkiem sporo – licząc eliminacje różnych pucharów jest to aż 30 spotkań. Zaczyna więc meczem z Fiorentiną już czwartą dziesiątkę.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE KONFERENCJI NA WESZŁO:

Fot. Newspix

29 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama
Reklama