Jagiellonia zmierzy się w 1/16 finału Ligi Konferencji z dwukrotnym finalistą tych rozgrywek – Fiorentiną. Włosi z Toskanii już w przeszłości musieli się uczyć holenderskiego nazwiska Johna van den Broma (mierząc się z Lechem), co raczej nie było trudne. Gorzej jest z Adrianem Siemieńcem. Dlatego też zapytali, w jaki sposób w ogóle powinno się to wymawiać.
Jeśli któryś z polskich trenerów miałby zrobić karierę za granicą, to na pewno Adrian Siemieniec przychodzi do głowy jako pierwszy. Wywalczył już mistrzostwo z Jagiellonią, dotarł do ćwierćfinału Ligi Konferencji, a obecnie ponownie walczy o wygranie Ekstraklasy i to mimo dość przeciętnego okienka zimowego oraz letniej rewolucji kadrowej.
Poza tym już w wielu krajach musieli się uczyć wymowy jego nazwiska, kiedy to Jagiellonia daleko zachodziła w Lidze Konferencji. Teraz przyszła pora na łamanie sobie języka przez Włochów.
Siemieniec zripostował Włochów
Włosi znają wielu Polaków, którzy występowali bądź nadal występują w Serie A. Był taki moment, że musieli się nauczyć wymawiać nazwisko „Piątek”, bo w sezonie 2018/19 stał się na moment absolutną gwiazdą całej włoskiej piłki. Z Zielińskim, grającym tyle lat na włoskich boiskach, też zdążyli się już oswoić.
Nazwisko Siemieniec do najprostszych jednak nie należy. Włosi zastanawiali się więc na konferencji prasowej, jak prawidłowo je wymawiać: Semeniek, Symeniec? Szkoleniowiec Jagiellonii postanowił błyskotliwie zażartować i odparł: – Po meczu będziecie pamiętać.
„Po meczu będziecie pamiętać”.
📲 Bilety online: https://t.co/TUNoI1Ku5g
📍 Bilety stacjonarnie: #JagaFanShop, ul. Lipowa 12⚔️ #JAGFIO
🏆 #UECL
📅 Czwartek, 19 lutego. 21:00
🏟️ #ChortenArena
🟡🔴 #NieMaMiejscaJakDom pic.twitter.com/0GNYvr6nEf— Jagiellonia Białystok (@Jagiellonia1920) February 19, 2026
Jagiellonia będzie mocno osłabiona w domowym starciu z włoską Fiorentiną. Siemieniec nie może skorzystać z Afimico Pululu, a więc króla strzelców poprzedniej edycji (w obecnej ma jednak tylko jedno trafienie) oraz kapitana i lidera środka pola – Tarasa Romanczuka.
Mimo to Jagiellonia nie ma się czego obawiać. A to przede wszystkim dlatego, że Viola znajduje się w najgorszej dyspozycji od lat. Bardziej niż na sukces w europejskich pucharach musi patrzeć przede wszystkim na rozgrywki Serie A. Dopiero w weekend się przełamała, pokonując Como, ale i tak wciąż znajduje się w strefie spadkowej.
– Chciałbym uniknąć historii z dwumeczu z Ajaksem. Oczywiście Włochy są piękne, Florencja też pewnie, chociaż nigdy tam nie byłem, ale nie chciałbym za tydzień jechać na wycieczkę – mówił przed meczem trener Siemieniec.
Zauważył również, że Jagiellonia pod jego wodzą w europejskich rozgrywkach pograła już całkiem sporo – licząc eliminacje różnych pucharów jest to aż 30 spotkań. Zaczyna więc meczem z Fiorentiną już czwartą dziesiątkę.
CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE KONFERENCJI NA WESZŁO:
- Lojalny Batistuta, niezłomny Baggio. 5 historii o legendach Fiorentiny
- Jagiellonia i Fiorentina chciały grać wcześniej. Miały swoje powody
- Fiorentina jedzie do Białegostoku bez gwiazd. Trener zaskoczył
Fot. Newspix