Rakieta Viniciusa i furia Mourinho. Chaos i prowokacje w Lizbonie

Wojciech Górski

17 lutego 2026, 23:13 • 5 min czytania 21

Rakieta Viniciusa i furia Mourinho. Chaos i prowokacje w Lizbonie

Real Madryt z Lizbony wyjeżdża z drobną zaliczką, ale sprawa awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów wciąż jest otwarta. Królewscy pokonali Benficę 1:0 dzięki widowiskowej bramce Viniciusa Jr, po której doszło do przerwania gry na około dziesięć minut. Vinicius dostał kartkę, uważał, że został rasistowsko zaatakowany, a w pewnej chwili odmawiał nawet dalszej gry. Ostatecznie spotkanie wznowiono, choć do końca meczu nie wytrwał Jose Mourinho, który wyleciał na trybuny, domagając się wyrzucenia z boiska… Viniciusa.

Reklama

Spotkanie sprzed niespełna miesiąca i sensacyjna porażka Królewskich, która zepchnęła ich do baraży. Dramatyczne zwycięstwo Benfiki i gol bramkarza Anatolija Trubina z ostatniej minuty, który dał jej awans do kolejnej rundy. Wreszcie osoba trenera Jose Mourinho. To wszystko sprawiało, że na starcie Benfiki z Realem Madryt zacierali sobie ręce nie tylko kibice z Półwyspu Iberysjkiego.

A pojedynek z teoretycznie jasnym faworytem urósł do miana hitu tej rundy Champions League.

Reklama

Benfica – Real Madryt. Wyrównane otwarcie

Początek meczu wyglądał tak, jakby poprzednie spotkanie na tym samym stadionie wcale się nie zakończyło. To Benfica była nakręcona, atakowała Real wysoko i w pierwszych minutach długo potrafiła utrzymywać się przy piłce.

A Real? Real na początku wyglądał jak zbiór indywidualistów. Gdy już próbował zaatakować i piłka trafiła do Viniciusa, ten ruszył do przodu, a później rozejrzał się komu podać. Tyle, że partnerzy nie kwapili się do pomocy. Camavinga i Tchouameni w ogóle nie ruszyli za akcją, Mbappe też nie pokazał się do podania. Vinicius ruszył więc sam na dwójkę obrońców i stracił piłkę.

Nikt nie pomaga Viniciusowi

Zaledwie piętnaście sekund później w identycznej sytuacji znalazł się Mbappe. Vinicius przykleił się do obrońcy, reszta stała się i patrzyła, co wymyśli Francuz. Ten próbował przedryblować czterech przeciwników naraz. Jak można się domyślić, bez powodzenia.

Nikt nie pomaga Mbappe

Ale z biegiem czasu Królewscy zaczynali się rozkręcać. Sygnał do ataku dał Trent Alexander-Arnold, w 19. minucie zagrywając kapitalne prostopadłe podanie do Federico Valverde. Ten chciał wycofać piłkę spod linii końcowej, podanie przeciął obrońca, a futbolówka szczęśliwie dotarła do Viniciusa. Brazylijczyk strzelał z siedmiu metrów, lecz minimalnie chybił.

Wracający zresztą do pełni zdrowia Anglik pokazywał się dziś z dobrej strony, zwłaszcza wtedy, gdy miał piłkę przy nodze. Na zasadzie: ja nie zrobię rulety we własnej szesnastce między dwoma rywalami? Potrzymaj mi mojego Guinnessa.

Real wrzucił wyższy bieg

Piłkarze Alvaro Arbeloi rozkręcali się powoli, ale tuż przed przerwą wrzucili już naprawdę wysoki bieg. W 43. minucie Królewscy wyczarowali najpiękniejszą akcję pierwszej połowy. Alvaro Carreras zagrał w pole karne prostopadłą piłkę do Viniciusa, a ten piętą wycofał ją na strzał do Mbappe. Francuz nadbiegał idealnie, ale uderzeniem nie zdołał trafić do bramki.

Za chwilę Benficę dwukrotnie ratował Trubin. Najpierw znów po strzale Mbappe, któremu po indywidualnej akcji w pole karne dogrywał Camavinga, a później po świetnym, płaskim strzale Ardy Gulera. Obie parady Trubina były bardzo widowiskowe.

Ale było widać, że Real Madryt wskoczył już na znacznie wyższe obroty.

Piękny gol Viniciusa i przerwane spotkanie

A najlepsze potwierdzenie tego dostaliśmy tuż po zmianie stron. Niby Real zaatakował tylko dwójką zawodników. Mbappe podał do Viniciusa na skrzydło, Benfica miała przewagę – lekko patrząc pięciu na dwóch, do tego Brazylijczyk w teorii był spychany do bocznego sektora.

Ale wtedy Vini ściął z piłką do środka i huknął z linii bocznej pola karnego. Rakieta ziemia-powietrze wylądowała w bramce Trubina, a ten tym razem mógł tylko odprowadzić ją wzrokiem. To było wyjątkowo widowiskowe uderzenie.

Gorzej, że zamiast efektownej i krótkiej celebracji czekała nas aż dziesięciominutowa przerwa w grze. Najpierw sędzia uznał, że Vinicius swoją cieszynką prowokował kibiców Benfiki i pokazał mu żółtą kartkę, a za chwilę Brazylijczyk podbiegł do niego, skarżąc się najprawdopodobniej na rasistowskie okrzyki lub słowa jednego z graczy rywala.

Przy linii bocznej wywiązało się gigantyczne zamieszanie. Piłkarze zaczęli się przepychać, Vinicius dyskutował z Mourinho, wreszcie usiadł na ławce rezerwowych, sugerując, że nie chce wracać na plac gry. Wreszcie sędzia Francois Letexier zdołał zapanować nad sytuacją, czerwoną kartką został ukarany ktoś z ławki rezerwowych Benfiki i mogliśmy wrócić do spotkania. Zegar pokazywał 61. minutę, Vinicius piłkę do bramki kierował w 50. min.

Czerwień dla Mourinho

Mało brakowało, a Vinicius w ogóle nie dokończyłby spotkania. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry faulem zatrzymał szykującego się do strzału przeciwnika, a kilkanaście sekund później francuski arbiter Letexier wyciągnął z kieszeni drugą żółtą, a później czerwoną kartkę. Ale nie pokazał ich Brazylijczykowi, a… Jose Mourinho, który żywiołowymi pretensjami domagał się wyrzucenia z boiska Viniciusa.

Końcówka spotkania, a sędzia po długiej przerwie doliczył aż 12 minut, toczyła się w nerwowej atmosferze. Benfica nacierała, Real się bronił, a starcie zrobiło się mocno chaotyczne.

Najlepsze podsumowanie końcowych minut? Nicolas Otamendi, pokazujący Viniciusowi tatuaż z Pucharem Świata na swojej klatce piersiowej. W końcu arbiter zakończył spotkanie, w którym prowokacje zdecydowanie wybiły się na pierwszy plan.

SL Benfica – Real Madryt 0:1 (0:0)

  • 0:1 – Vinicius 50′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

21 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Reklama