Duda z wozu, Legii lżej?

redakcja

Autor:redakcja

21 grudnia 2015, 16:37 • 4 min czytania

Duda z wozu, Legii lżej?

Wczorajszy mecz z Koroną, mniej więcej od momentu strzelenia bramki przez Łukasza Sierpinę, był naprawdę dobry w wykonaniu legionistów. Trzy strzelone gole, a tak naprawdę cztery, bo trafienie Nikolicia jeszcze z pierwszej połowy było jak najbardziej prawidłowe. To spotkanie zmusiło nas też do pewnej refleksji. Otóż zastanowiliśmy się, ile naprawdę dobrych meczów w lidze rozegrali w tej rundzie podopieczni Henninga Berga i Stanisława Czerczesowa. Z pewnością nie było tego dużo, a w pierwszej kolejności przyszły nam do głowy następujące spotkania:

Reklama

1. Śląsk – Legia 1:4
2. Legia – Podbeskidzie 5:0
3. Górnik Łęczna – Legia 0:2
4. Ruch – Legia 1:4
5. Legia – Cracovia 3:1
6. i właśnie Korona – Legia 1:3

Moglibyśmy uwzględnić tu jeszcze mecz w Gdańsku, ale pamiętajmy, że dla Lechii był to początek największego kryzysu w rundzie, a spotkanie zabił koszmarny błąd Maricia. Zostaje nam więc sześć w miarę efektownych zwycięstw w 21-meczowej rundzie, co oczywiście nikogo na kolana nie rzuca. Tym bardziej, że mamy tu trzy starcia z samego początku sezonu – efektowne zwycięstwo we Wrocławiu, pogrom Podbeskidzia oraz wyjazdowy mecz w Łęcznej, gdzie wynik może nie był zbyt okazały, ale dominacja warszawian nie podlegała żadnej dyskusji. Ponadto mamy ostatnie okazałe zwycięstwo za Henninga Berga w Chorzowie, efektowny debiut Czerczesowa z mocną Cracovią i właśnie kończące rundę spotkanie z Koroną. Co łączy te wszystkie mecze? W pierwszym składzie nie oglądaliśmy jednej z największych gwiazd zespołu, Ondreja Dudy.

Reklama

Nie znaczy to oczywiście, że Słowak we wszystkich tych meczach w ogóle nie wystąpił. Z Podbeskidziem wszedł przy 3:0, kiedy było już zupełnie pozamiatane, a rozbitemu przeciwnikowi strzelił nawet gola, a kolejnego udało mu się wypracować. Natomiast w Łęcznej zagrał w drugiej połowie, kiedy Berg postanowił oszczędzić Nikolicia na puchary, a wynik się już nie zmienił. Innymi słowy, Słowak nie miał większego wpływu na wydarzenia we wspomnianych spotkaniach, bo całą robotę wykonali jego koledzy.

Być może więcej tutaj przypadku, ale – przyznacie sami – jeden z najbardziej wartościowych zawodników Legii powinien mieć większy wpływ na wyniki drużyny. A świetne mecze powinny wynikać z jego zagrań, a nie z faktu, że wylądował na ławce rezerwowych czy trybunach. Jeżeli przeanalizujemy wpływ Ondreja na grę Legii w tym sezonie, to nic ciekawego nam z tego nie wyjdzie. Poniżej bilans meczów warszawian z Dudą w pierwszym składzie oraz z Dudą wchodzącym na boisko z ławki lub nie grającym wcale:

Z Dudą: 13 meczów, 20 punktów, bilans spotkań: 5-5-3 bramki: 18:14
Bez Dudy: 8 meczów, 20 punktów, bilans spotkań: 6-2-0 bramki: 24:7

Statystyki są tu dla Ondreja bezlitosne, bo wychodzi na to, że Legia w ośmiu meczach bez Słowaka w wyjściowym składzie zdobyła tyle samo punktów, co w trzynastu grach z nim w podstawie. Z Dudą drużyna zdobywała średnio 1,5 punktu na mecz, a bez niego aż 2,5. Z nim Legia strzelała niecałe półtora gola na mecz, a bez niego równe trzy. Jakkolwiek patrzeć, te liczby muszą dać ludziom w klubie do myślenia. Zwłaszcza, jeżeli dodamy do tego mecze z Zagłębiem w Warszawie i Wisłą w Krakowie, w których drużyna ratowała punkty dopiero po zejściu Słowaka. Odwrotnych sytuacji nie odnotowano.

Duda to oczywiście wciąż materiał na świetnego piłkarza, a pojedynczymi zagraniami dosyć regularnie pokazuje duży potencjał. Jego problem polega jednak na tym, że za bardzo stara się błyszczeć, a co drugie zagranie próbuje wykonać w sposób efektowny i niekonwencjonalny, co zazwyczaj przynosi kiepskie efekty. Dziś Słowak jest zawodnikiem, który niewiele daje drużynie w ofensywie (gol i pięć asyst) i równie niewiele w defensywie. Wymowna była taktyka Legii na mecz z liderującym Piastem, przy której Czerczesow – próbując wypełnić lukę na pozycjach sześć-osiem – wolał wystawić tam Guilherme, a nie predysponowanego do gry w środku Dudę. Bo Duda – co żadną tajemnicą nie jest – po prostu słabo broni.

Nie da się ukryć, że zawodnik, który nie pomaga w defensywie i nie stanowi wielkiego zagrożenia w ataku po prostu musi drużynie ciążyć. Patrzymy na nasze noty i widzimy na przykład, że Guilherme znaczniej lepiej gra w meczach, w których Słowak nie występuje od początku (nota 6,0), niż w meczach z Dudą w pierwszym składzie (nota 5,4). A tego rzędu różnice można też znaleźć u innych ofensywnych piłkarzy Legii. Wyjścia widzimy więc dwa – albo należy sprzedać Słowaka po cenie rynkowej albo wdrożyć mu specjalny cykl treningowy i spróbować odbudować. Jedno wydaje się pewne – trzymanie Dudy w pierwszym składzie w obecnej dyspozycji zwyczajnie mija się z celem.

***

JUŻ DZIŚ WIELKA GALA WESZŁO – START 17.30, OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA! 

Fot. FotoPyK

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama