Araujo o niedawnym kryzysie. „Półtora roku miałem stany lękowe”

Marcin Ziółkowski

11 lutego 2026, 09:33 • 3 min czytania 2

Araujo o niedawnym kryzysie. „Półtora roku miałem stany lękowe”

Ronald Araujo w tym sezonie spędził ponad miesiąc poza grą, ale nie było to spowodowane kontuzją. Urugwajczyk doszedł mentalnie do ściany i po czerwonej kartce w meczu Ligi Mistrzów z Chelsea – coś w nim pękło. Araujo potrzebował pomocy, a także mentalnego resetu. Na szczęście obrońca jest z powrotem w grze i ostatnio trafił do siatki z Albacete w Pucharze Króla. Urugwajczyk w ostatnim wywiadzie dla Mundo Deportivo wrócił do trudnego czasu, który już za nim.

Reklama

Stany lękowe i depresja – niedawny wróg Araujo numer jeden

Obrońca FC Barcelony udzielił wywiadu dziennikowi Mundo Deportivo. Wiele pytań poświęcono jego sytuacji sprzed kilku tygodni. Araujo pod koniec listopada w Lidze Mistrzów otrzymał czerwoną kartkę w Londynie. Urugwajski obrońca udał się na kilka dni odpoczynku do Izraela celem resetu w delikatnym momencie dla swojej kariery. Potwierdził on, że tamtej przerwy bardzo potrzebował.

– Sporo się zmieniło, ponieważ dużo nauczyłem się w tym czasie. Myślę, że właśnie to musiałem zrobić po podjęciu tej decyzji. Czuję się inaczej i cieszę się z tego, bo czuję się bardziej komfortowo i jestem szczęśliwszy. Mogę cieszyć się tym, co lubię robić, czyli grać w piłkę nożną, a to bardzo pomaga.

Reklama

– Czułem, że najgorszy z tych najgorszych momentów jest za mną i widzę teraz rzeczy inaczej. Zrobiłem przerwę z racji na konkretny powód, a na koniec byłem w stanie popracować nad tym wraz ze specjalistami, a także rodzinnie – duchowo, tego potrzebowałem. Czuję się jak inna osoba.

To była kumulacja rzeczy [mowa o meczu w Londynie – przyp. red.]. Nie czułem się dobrze od dłuższego czasu, możliwe, że ponad półtora roku (…) Nie czułem się sobą i ten moment był takim kliknięciem – coś się dzieje, muszę podnieść rękę, poprosić o pomoc. Jestem jednym z tych, co trzyma wszystko dla siebie, ale musiałem zrozumieć, że są profesjonaliści, którzy mogą pomóc, mają narzędzia do tego, aby poradzić sobie z pewnymi sytuacjami.

– Półtora roku cierpiałem na stany lękowe, które przerodziły się w depresję i z tym grałem. Tamtego dnia zrozumiałem, że to koniec. Trzeba porozmawiać z profesjonalistami i klubem, aby mogli mi pomóc (…) Po podjęciu decyzji miałem wiele złych dni. Nie chciałem wychodzić z łóżka. To było trudne, bo zawsze marzyłem o tym, aby grać w piłkę i teraz musiałem przestać. Dzięki Bogu moja żona odegrała kluczową rolę: była bardzo silna i mnie wspierała.

Araujo w sezonie 2025/26 zagrał w 20 spotkaniach i ma całkiem dobry bilans jak na piłkarza formacji defensywnej. Mowa bowiem o trzech golach i dwóch asystach. Na początku lutego trafił on z Albacete w Pucharze Króla. Był to jego pierwszy gol, odkąd powrócił do gry po trudnym mentalnie czasie.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
Reklama