Dżeko goni Żukowskiego. Przy okazji śrubuje rekord

Marcin Ziółkowski

07 lutego 2026, 19:18 • 3 min czytania 1

Dżeko goni Żukowskiego. Przy okazji śrubuje rekord

Może nie był to tak efektowny występ jak w przypadku Mateusza Żukowskiego przeciwko Greuther Fuerth, ale na pewno kolejny godny odnotowania. W zimowym oknie transferowym Edin Dżeko przybył do Schalke 04 Gelsenkirchen, namówiony przez swoich rodaków. Nie trzeba było długo czekać, aż legendarny zawodnik z Bałkanów udowodni swoją piłkarską klasę. Po bramce w debiucie, przyszedł czas na „doppelpack”.

Reklama

Dżeko nadal to ma

We włoskiej Serie A uzbierał blisko 110 bramek. Radził sobie też na dobrym poziomie w Manchesterze City czy Wolfsburgu. Nie brakowało mu jakości, gdy grał w Fenerbahce.

Choć różnica poziomów wskazuje tutaj na korzyść włoskiej ekstraklasy to Dżeko już po trzech spotkaniach w 2. Bundeslidze poprawił swój dorobek strzelecki z tego sezonu we Włoszech. W meczu z Dynamem Drezno, napastnik po raz pierwszy zaczął starcie w wyjściowym składzie.

Reklama

Kibice musieli na jego trafienia poczekać do drugiej połowy. Byli oni w siódmym niebie w 52. minucie, gdy Bośniak uderzył w polu karnym z pierwszej piłki. Tym samym otworzył wynik spotkania.

Kwintesencją jego klasy był jednak gol numer dwa. Przyjął piłkę i bez kalkulacji uderzył zza pola karnego. Veltins Arena wpadła w euforię. Sam Dżeko śrubuje w 2. Bundeslidze rekord. Pobił on… swój własny – jako najstarszego strzelca gola w historii ligi. Z Dynamem strzelał w wieku 39 lat i 327 dni.

Niestety, koledzy nie byli w stanie dotrzymać poziomu sportowego Bośniaka. Schalke w ostatnim kwadransie straciło dwa gole i jedynie zremisowało sobotnie spotkanie. Koenigsblauen w tabeli są na prowadzeniu. Nie musi się jednak taki stan rzeczy utrzymać. Jeśli Darmstadt pokona Kaiserslautern – zrzuci piłkarzy z Gelsenkirchen na pozycję wicelidera 2. Bundesligi.

Okoliczności transferu

Pierwsza część sezonu nie była udana dla Dżeko. We Florencji strzelił dwa gole, ale ani razu nie trafił do siatki w Serie A. Nie układała się też jego relacja ze Stefano Piolim. Ten publicznie powiedział mu po meczu z Rapidem Wiedeń, że Bośniak doskonale wie, gdzie jest jego gabinet.

Odkąd schedę po Piolim przejął Paolo Vanoli, Dżeko złapał zaledwie 36 minut w lidze w 11 spotkaniach. Cztery z nich – to Bośniak poza kadrą. Przyszłości w Toskanii dla Dżeko nie było. Mimo dość słabych wyników, nie brakowało chętnych na jego pozyskanie.

Mówiło się, że legenda piłki bałkańskiej może zawitać do Francji. Zainteresowani transferem byli nuworysze z Paryża. Drużyna Paris FC, należąca do rodziny Arnault oraz m.in. Red Bulla – finalnie nie dopięła transakcji. Pod koniec zimowego okna, do stolicy trafił Ciro Immobile. Dżeko z kolei, za namową Seada Kolasinaca, Nikoli Katicia oraz trenera Milona Muslicia – przeprowadził się do Zagłębia Ruhry.

I na ten moment – na pewno z tego powodu nie żałuje.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama