Gdzie kucharek sześć… Albert Riera nie słyszał tego powiedzenia

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

03 lutego 2026, 18:32 • 2 min czytania 0

Gdzie kucharek sześć… Albert Riera nie słyszał tego powiedzenia

Tak, wygląda na to, że Hiszpanowi przyda się na najbliższe miesiące słownik polskich związków frazeologicznych. Albert Riera objął ekipę Eintrachtu Frankfurt i zapowiedział, że w jego zespole nie będzie jednego, lecz aż sześciu kapitanów. Ale czemu nie piętnastu?

Reklama

To taki przełomowy pomysł nowego trenera niemieckiego klubu, którego sowa cytuje na X Tomasz Urban: – Nie będzie jednego kapitana. Będzie sześciu kapitanów. Czterech mamy już określonych, jednego dobierze drużyna, a na końcu jednego ja. I będą się wymieniać – wymyślił Albert Riera. Albo to bardzo sprytne, albo kompletnie bez sensu.

Reklama

Albert Riera ma genialny pomysł. Eintracht i sześciu kapitanów

Skoro kapitanów będzie aż sześciu, to czemu nie ośmiu? Najlepiej byłoby spytać Hiszpana, skąd przekonanie, że warto zastosować taką rotację, o jakiej wspomina. Zamiast jednego lidera szatni – nadal jeden, ale tylko na tydzień czy miesiąc. Czy ile tam uzna Riera za stosowne. Myślicie, że jest w tym jakaś metoda?

Dosyć nowatorskie podejście nowego trenera Eintrachtu może być całkiem skuteczne, nawet jeśli na ten moment wydaje się zwyczajnie niepotrzebną ekstrawagancją. Jakikolwiek sposób na rozruszanie szatni może tu być na wagę złota, bowiem z klubem w styczniu pożegnał się Dino Toppmoeller, pod którego wodzą zespół zyskał miano „najgorszej obrony w lidze”. Eintracht, jakby nie patrzeć, w tym sezonie wyraźnie zawodzi – w Bundeslidze plasuje się dopiero w środku stawki, a z Ligą Mistrzów pożegnał się już po fazie ligowej.

A tu może wystarczyło po prostu przejść na system z sześcioma kapitanami…

CZYTAJ WIĘCEJ O NIEMIECKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. Newspix

0 komentarzy

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Reklama