W obecnych czasach praktycznie wszyscy nieźli trenerzy mają agentów, którzy potrafią załatwić im pracę lub lepszy kontrakt. Były szkoleniowiec Arki Gdynia, Frantisek Straka nie potrzebuje jednak żadnej agencji menedżerskiej. 67-letni czeski trener postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i napisać ogłoszenie na… LinkedInie.
Straka będzie trenerem w MLS?
Od listopada Czech pozostaje jednak na bezrobociu po klapie w słowackich Koszycach. Wytrzymał tam zawrotne… 35 dni – wygrał dwa z sześciu spotkań, ale przy okazji jego podopieczni stracili w tym czasie 16 goli. W każdym meczu stracili minimum dwie bramki.
Niedawno Straka zamieścił na portalu LinkedIn następujące ogłoszenie.
František Straka při hledání nového angažmá zamířil na LinkedIn… pic.twitter.com/k1sJssaBwW
— David Pávek (@DavkoPavko) February 2, 2026
– Szukam nowych wyzwań jako pierwszy trener w MLS. Mam dużo doświadczenia z pracy w wielu klubach na całym świecie – napisał.
Uwagę przykuwa wybitna angielszczyzna. Nie zamierzam się śmiać z ludzi, którzy angielskiego nie umieją lub dopiero się uczą, ale jeśli ktoś zamierza szukać pracy w USA i popełnia przy okazji sześć błędów ortograficznych w dwóch zdaniach, to nie wygląda to poważnie.
Jeszcze to „Major League Soccer League”, ale to akurat powszechny błąd, także wśród polskich dziennikarzy w tym nas.
Straka w rozmowie z iSportem tłumaczył, że to tylko „niewielka odpowiedź” na rzekome wcześniejsze zapytania ze Stanów Zjednoczonych. Co ważne – w grę wchodzi wyłącznie MLS. Żadne niższe ligi amerykańskie.
„A lot of experiences”
W swoim wpisie trener chwali się swoim doświadczeniem. Prawda – jako trener Straka dwukrotnie zdobył Puchar Czech, raz poprowadził reprezentację Czech (zwycięstwo 1:0 z Maltą), a ponadto pracował… gdzie on w sumie nie pracował. Był w Egipcie, Libanie, Australii, Grecji, Austrii czy Niemczech, a i do Polski zawitał. W 2011 roku spędził dwa miesiące w Arce, ale nie utrzymał jej w Ekstraklasie. Poprowadził klub w 11 meczach, wykręcił średnią punktową 0,82 i tyle go w Trójmieście widzieli.
Ostatnie wyniki to jednak mizeria – spadek z Bańską Bystrzycą i wspomniane sześć meczów w Koszycach, gdzie prezes tamtejszego klubu nie wystawił mu najlepszej opinii.
– Byłem strasznie zły po meczu w Trenczynie, ale pomysł, a może impuls do radykalnej zmiany, pojawił się dopiero później. Widziałem, w jakim stanie jest drużyna, z jaką intensywnością trenuje i jak bardzo tam to nie funkcjonuje – powiedział, cytowany przez denniksport.sk. Nie pomógł Strace także fakt, że gdy jego zespół trenował, ten przebywał… w Pradze.
Jeszcze warto zwrócić uwagę na jeden szczegół – Straka przez ostatnie lata budował swoją markę jako spec od walki o utrzymanie (pozdrawiamy Gdynię). Tymczasem z MLS nie da się spaść, więc, cytując jeden z wpisów czeskiego internauty, „jego umiejętności strażaka mogą się tam na nic nie przydać”.
Co já vim, tak z MLS se nedá sestoupit,
takže jeho záchranářské zkušenosti asi jen tak někdo nevyužije— Petr Klíč (@PetrKl1843248) February 2, 2026
Mimo wszystko trzymamy kciuki. Wizja Frantiska Straki instruującego Leo Messiego w Interze Miami albo chociaż rywalizującego z klubem Argentyńczyka, byłaby zaiste ciekawa. Zatem good luck w MLS League!
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Koszmar ter Stegena. Kolejna kontuzja, możliwy powrót do Barcy
- Były trener Legii zwolniony. Znów stracił pracę w tym miejscu
- Niebezpieczny incydent podczas meczu Interu. Namierzono sprawcę
Fot. Newspix