Raków miał prowadzić zaawansowane rozmowy w sprawie jego pozyskania. Tak informowały media, a rzeczywistość okazała się inna. Piłkarz duńskiego Brondby do Częstochowy w najbliższym czasie na pewno nie trafi. Właśnie podpisał ze swoim klubem nowy kontrakt na następne lata.
Przed kilkoma tygodniami Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki informował, że Raków prowadzi zaawansowane rozmowy z Brondby Kopenhaga w sprawie pozyskania Marko Divkovicia, ofensywnie usposobionego lewego obrońcy. Wicemistrz Polski miał wykorzystać kończący kontrakt zawodnika, by wykupić go za atrakcyjną cenę. Wiele kwestii tego ruchu – według doniesień Meczyków – było już dogadanych. Jak się okazało, Chorwat do Polski się nie wybiera. Jak sam powiedział, zostaje w domu na dłużej. Jego nowy kontrakt będzie obowiązywał do końca sezonu 2027/28.
𝗗𝗜𝗩𝗞𝗢𝗩𝗜𝗖 𝟮𝟬𝟮𝟴 ✍️
Brøndby IF og Marko Divkovic forlænger kontrakten, så den nu løber til sommeren 2028 🟡🔵
Læs mere her: https://t.co/5ytLSjsGCq pic.twitter.com/o0p407TAol
— Brøndby IF (@BrondbyIF) January 30, 2026
– Bardzo się cieszę, że podpisałem nową umowę. To mój dom, dobrze się tu czuję i czekam na kolejne lata tutaj. Budujemy coś naprawdę dobrego pod wodzą Steve’a (Coopera, trenera Brondby – przyp.red.). Wiem, jak wyjątkowym klubem jest Brøndby, co znaczy dla kibiców i co znaczy już także dla mnie. Dlatego chciałem tu zostać – podkreśla Divković w rozmowie z klubowymi mediami tuż po podpisaniu nowej umowy.
Miał trafić do Rakowa. Właśnie przedłużył kontrakt
Jeśli Marko Divković jednak chciałby poznać Polskę to nic straconego. Sporo może się o niej dowiedzieć od dwóch nowych kolegów, którzy w zimowym okienku transferowym zasilili szeregi jego zespołu. W ostatnim czasie do Brondby przenieśli się Bartosz Slisz oraz Ousmane Sow, który ostatni rok spędził w Górniku Zabrze.
Slisz, Sow i Brondby. Duńczycy płacą miliony, żeby odzyskać tytuł
Marko Divković w trwającym sezonie to kluczowa postać drużyny ze stolicy Danii. Wystąpił w prawie każdym możliwym meczu na trzech frontach – z powodu czerwonej kartki musiał opuścić jedno starcie w lidze. Łącznie w 25 występach zagrał blisko 2000 minut, strzelił trzy gole i dorzucił tyle samo asyst. Lewy obrońca często gra jako skrzydłowy.
– Marko to wyjątkowa osobowość, z etyką pracy spotykaną bardzo rzadko. W ostatnim czasie był dla nas niezwykle ważnym zawodnikiem, a my w pełni korzystaliśmy z jego jakości, wszechstronności i elastyczności. Tacy piłkarze są darem dla każdego trenera i dla klubu takiego jak nasz, dlatego bardzo się cieszę, że Marko i klub związali się ze sobą na długi czas. Marko naprawdę dobrze odnalazł się w klubie i w mieście. To przyjemność obserwować, jak z każdym dniem bierze na siebie coraz większą odpowiedzialność i ma coraz większą więź z klubem – powiedział dyrektor sportowy Brondby, Benjamin Schemdes po przedłużeniu kontraktu z Chorwatem.
Na półmetku sezonu ekipa z Kopenhagi zajmuje trzecie miejsce w tabeli duńskiej ekstraklasy ze stratą dziewięciu punktów do liderującego Aarhus. Z europejskimi pucharami pożegnała się w czwartej rundzie Ligi Konferencji, w której musiała uznać wyższość francuskiego Strasbourga.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Mógł trafić do Lecha czy Widzewa. Wybrał Francję
- Show byłego piłkarza Lechii. Dublet w derbach
- Polak jedną nogą poza klubem. Zastąpić może go Pululu!
Fot. Newspix